<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Lubartowiak &#187; Ludzkie sprawy</title>
	<atom:link href="http://www.lubartowiak.com.pl/category/ludzkie-sprawy/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.lubartowiak.com.pl</link>
	<description>tygodnik powiatowy</description>
	<lastBuildDate>Fri, 27 Jan 2012 11:18:05 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Daniel dziękuje</title>
		<link>http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/daniel-dziekuje/</link>
		<comments>http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/daniel-dziekuje/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 12 Jan 2012 07:56:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>emilia1</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ludzkie sprawy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.lubartowiak.com.pl/?p=13427</guid>
		<description><![CDATA[Żyje i ma się dobrze dzięki ludziom dobrej woli, dziś chce podziękować wszystkim za pomoc i okazane serce. - Po prawie 5 miesiącach od wypadku samochodowego naszego syna Daniela pragniemy podziękować na łamach prasy wszystkim ludziom dobrej woli, którzy pomogli nam, a przede wszystkim naszemu synowi – napisali do Redakcji Renata i Wojciech Szysiakowie. O [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Żyje i ma się dobrze dzięki ludziom dobrej woli, dziś chce podziękować wszystkim za pomoc i okazane serce.</strong><span id="more-13427"></span><br />
- <em><strong>Po prawie 5 miesiącach od wypadku samochodowego naszego syna Daniela pragniemy podziękować na łamach prasy wszystkim ludziom dobrej woli, którzy pomogli nam, a przede wszystkim naszemu synowi</strong></em> – <strong>napisali do Redakcji Renata i Wojciech Szysiakowie. O akcji pomocy dla Daniela pisaliśmy na łamach „Lubartowiaka” wielokrotnie. Oto historia, jaką opowiedzieli nam jego rodzice:</strong><br />
„Daniel uległ ciężkiemu wypadkowi 18 sierpnia 2011 r. Szokująca wieść obiegła całe miasto Lubartów lotem błyskawicy. <a href="http://www.lubartowiak.com.pl/wp-content/uploads/2012/01/Daniel21.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-13429" title="Daniel21" src="http://www.lubartowiak.com.pl/wp-content/uploads/2012/01/Daniel21-300x224.jpg" alt="" width="300" height="224" /></a>Dla rodziny to był „czarny czwartek” – kabina na Oddziale Intensywnej Terapii lubartowskiego szpitala: pełno lekarzy, pielęgniarek, aparatury, migających monitorów… a w środku na łóżku nieruchomy Daniel… Widok porażający… Tak zaczęły się koszmarne dla rodziny dni i noce – 6 tygodni w lubartowskim szpitalu. Od 29 września do 8 grudnia 2011 r. Daniel przebywał w Klinice Rehabilitacji Szpitala Uniwersyteckiego w Bydgoszczy. Na dzień dzisiejszy sta zdrowia naszego syna jest zadowalający. Jednak ciągle jest rehabilitowany w domu przez specjalistów. W wakacje pojedzie ponownie do Bydgoszczy. Dziękujemy za każde dobre słowo, modlitwę, wsparcie finansowe i specjalistyczna pomoc medyczną pracownikom lubartowskiego szpitala. Dziękujemy z całego serca krwiodawcom m.in. z Lubartowa i okolic. W szczególny sposób zwracamy się do Was – młodzi przyjaciele Daniela – uczniowie Liceum Ogólnokształcącego w Lubartowie (z „Szopena”) i innych szkół, studenci. Wasze zachowanie wobec poszkodowanego kolegi w tragicznym wypadku jest nieocenione, zadziwiające i szlachetne. Brak słów na określenie tego, co zrobiliście. Wiemy o wszystkich akcjach i przedsięwzięciach. Działaliście na bieżąco, wiedzieliście o jego stanie zdrowia i potrzebach.<br />
Pierwszy spontaniczny odruch – wzruszający – gromadzicie się w Kościele O.O. Kapucynów na modlitwie za zdrowie Daniela.<br />
Drugi – natychmiastowy – kiedy potrzebna jest krew, dużo krwi. Lubartowski szpital poruszony był Waszym zachowaniem. Akcja zbierania krwi rozeszła się poza Lubartów, dzięki ogłoszeniu w internecie, w sklepach, na przystankach autobusowych &#8211; „Pomóżmy Danielowi”. Krew – dar życia – to najcenniejszy prezent dla Daniela. Przyjął ok. 3 litrów – to dużo. Dzięki temu wyniki zaczęły się poprawiać i można było dokonać operacji ortopedycznej.<br />
Koncerty charytatywne, kiermasze, cegiełki, a 13 listopada 2011 r. wielka kwesta na rzecz Daniela – to ogrom pracy, jaką wykonaliście. Żeby pomóc koledze. Waszą wspaniałą postawą interesowały się media i społeczeństwo Lubartowa i okolic. Wszyscy byli pełni podziwu dla Was, drodzy przyjaciele naszego syna.<br />
Wasze działania wspierała dyrekcja liceum, pedagog szkolny, nauczyciele, księża oraz nieoceniona pani prezes Stowarzyszenia „Niech się serce obudzi” im. Jana Pawła II.<br />
Szanowni Państwo, drodzy przyjaciele Daniela. Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. To często przytaczane powiedzenie sprawdziło się w przypadku naszego syna. Waszych serc nie trzeba budzić – one nie śpią. Niech ta wrażliwość na ludzką tragedię pozostanie w Waszych sercach na zawsze. W imieniu Daniela i jego rodziny z całego serca dziękujemy. Życzymy wszystkim pomyślności w Nowym 2012 Roku.”<br />
Renata i Wojciech Szysiakowie</p>
<p>Dziękuję Pani doktor Beacie Wysockiej – ordynatorowi Oddziału Intensywnej Terapii i Anestezjologii lubartowskiego szpitala, całemu personelowi lekarskiemu, pielęgniarskiemu i pomocniczemu tego Oddziału za uratowanie życia, specjalistyczną opiekę i życzliwość.</p>
<p>Dziękuję koleżankom, kolegom, przyjaciołom, nauczycielom, księżom oraz wszystkim ludziom dobrej woli za życzliwość, ofiarność, modlitwę i pomoc w powrocie do zdrowia.<br />
Dziękuję Pani Justynie Wereszczyńskiej – prezesowi Stowarzyszenia „Niech się serce obudzi” im. Jana Pawła II za ogromne serce, siłę ducha i nieocenioną pomoc w trudnym dla nas czasie.<br />
Dziękuję lekarzom lubartowskiego szpitala: Panu Antoniemu Olesiejukowi, chirurgowi, Panu Norbertowi Pietrzakowi – ortopedzie za fachową pomoc, życzliwość i duchowe wsparcie w trudnym dla nas czasie.<br />
Daniel Szysiak z rodzicami</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/daniel-dziekuje/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wciąż czekają na nowy dom</title>
		<link>http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/wciaz-czekaja-na-nowy-dom/</link>
		<comments>http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/wciaz-czekaja-na-nowy-dom/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 24 Nov 2011 09:17:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>emilia1</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ludzkie sprawy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.lubartowiak.com.pl/?p=12769</guid>
		<description><![CDATA[Zostawione, opuszczone, czasem po prostu wypchnięte z pędzącego samochodu, jak worek śmieci. Brzmi drastycznie, ale tak właśnie jest. Setki zwierząt rocznie tracą swoje domy i w najlepszym wypadku lądują w schronisku. Jednym z takich miejsc jest schronisko dla bezdomnych zwierząt w Nowodworze. Jednak trzeba pamiętać, że liczba miejsc i fundusze są ograniczone. Nie jest możliwe [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Zostawione, opuszczone, czasem po prostu wypchnięte z pędzącego samochodu, jak worek śmieci. Brzmi drastycznie, ale tak właśnie jest.</strong><span id="more-12769"></span> Setki zwierząt rocznie tracą swoje domy i w najlepszym wypadku lądują w schronisku. Jednym z takich miejsc jest <a href="http://www.lubartowiak.com.pl/wp-content/uploads/2011/11/DSC09730.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-12770" title="DSC09730" src="http://www.lubartowiak.com.pl/wp-content/uploads/2011/11/DSC09730-300x224.jpg" alt="" width="300" height="224" /></a>schronisko dla bezdomnych zwierząt w Nowodworze. Jednak trzeba pamiętać, że liczba miejsc i fundusze są ograniczone. Nie jest możliwe zajęcie się wszystkimi potrzebującymi zwierzakami, których wciąż przybywa, bo ludziom brakuje odpowiedzialności i wrażliwości. Do schroniska trafiają czasem dorosłe psy, a czasem szczeniaki, które okazały się nietrafionym prezentem, lub zbyt szybko się znudziły. Powodów może być tysiące, lecz skutek tylko jeden – opuszczone, biedne zwierzęta. Wystarczy spojrzeć w ich smutne oczy, by spostrzec, że psiakom brakuje prawdziwego domu, choć pracownicy schroniska robią, co mogą, by zapewnić im godziwe warunki bytu. Nie da się zająć każdym zwierzęciem tak, jakby tego potrzebowało. Stworzyć mu takiego środowiska, jakie miałby w prawdziwym domu. Niezwykle ważne jest więc, abyśmy dobrze przemyśleli decyzję o wzięciu pod swoją opiekę pieska, czy jakiegokolwiek innego zwierzęcia. Pamiętajmy, że to żywa istota. Ona też ma uczucia.<br />
Tekst i foto: Justyna Góźdź</p>
<p><strong>Czekają na nowych właścicieli:</strong><br />

<a href='http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/wciaz-czekaja-na-nowy-dom/attachment/dsc09730/' title='DSC09730'><img width="100" height="57" src="http://www.lubartowiak.com.pl/wp-content/uploads/2011/11/DSC09730-100x57.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="DSC09730" title="DSC09730" /></a>
<a href='http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/wciaz-czekaja-na-nowy-dom/attachment/dsc09743/' title='DSC09743'><img width="100" height="57" src="http://www.lubartowiak.com.pl/wp-content/uploads/2011/11/DSC09743-100x57.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="DSC09743" title="DSC09743" /></a>
<a href='http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/wciaz-czekaja-na-nowy-dom/attachment/dsc09757/' title='DSC09757'><img width="100" height="57" src="http://www.lubartowiak.com.pl/wp-content/uploads/2011/11/DSC09757-100x57.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="DSC09757" title="DSC09757" /></a>
<a href='http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/wciaz-czekaja-na-nowy-dom/attachment/dsc09802/' title='DSC09802'><img width="100" height="57" src="http://www.lubartowiak.com.pl/wp-content/uploads/2011/11/DSC09802-100x57.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="DSC09802" title="DSC09802" /></a>
<a href='http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/wciaz-czekaja-na-nowy-dom/attachment/dsc09816/' title='DSC09816'><img width="100" height="57" src="http://www.lubartowiak.com.pl/wp-content/uploads/2011/11/DSC09816-100x57.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="DSC09816" title="DSC09816" /></a>
</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/wciaz-czekaja-na-nowy-dom/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bezdomny zamieszkał w budynku po żłobku</title>
		<link>http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/bezdomny-zamieszkal-w-budynku-po-zlobku/</link>
		<comments>http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/bezdomny-zamieszkal-w-budynku-po-zlobku/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 20 Oct 2011 09:56:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>emilia1</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ludzkie sprawy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.lubartowiak.com.pl/?p=12264</guid>
		<description><![CDATA[Wyjaśniamy zagadkę dziwnej wystawy w centrum Lubartowa. W oknach budynku od tygodni wiszą stare ubrania. 72-letni pan Ireneusz śpi pod kilkoma kołdrami. Ale doskonale wie, że będzie coraz zimniej. – Mieszkałem tu całe lato, ale na zimę będę musiał poszukać sobie innego mieszkania – powiedział nam. O dziwnej wystawie w oknach niszczejącej nieruchomości pisaliśmy w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Wyjaśniamy zagadkę dziwnej wystawy w centrum Lubartowa. W oknach budynku od tygodni wiszą stare ubrania.<span id="more-12264"></span></strong><br />
72-letni pan Ireneusz śpi pod kilkoma kołdrami. Ale doskonale wie, że będzie coraz zimniej. – <em>Mieszkałem tu całe lato, ale na zimę będę musiał poszukać sobie innego mieszkania</em> – powiedział nam.<br />
<a href="http://www.lubartowiak.com.pl/wp-content/uploads/2011/10/bezdomny2.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-12265" title="bezdomny2" src="http://www.lubartowiak.com.pl/wp-content/uploads/2011/10/bezdomny2-199x300.jpg" alt="" width="199" height="300" /></a>O dziwnej wystawie w oknach niszczejącej nieruchomości pisaliśmy w ubiegłym tygodniu.<br />
Skontaktowaliśmy się w tej sprawie ze współwłaścicielem posesji, <strong>Wiesławem Domownikiem</strong>. – <em>Nie mam z tymi ubraniami nic wspólnego</em> – powiedział nam. – <em>Przesiaduje tam dziki lokator i to już nie pierwszy raz. Sprawę zgłosiłem dzielnicowemu.</em><br />
Okazało się, że na terenie Ogródka Jordanowskiego przy ul. Lubelskiej zamieszkał bezdomny człowiek. W budynku nie ma szyb, więc na siatce zabezpieczającej okna pozawieszał ubrania.<br />
Jak dowiedzieliśmy się, pracownicy Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Lubartowie od dawna próbują bezdomnemu pomóc. Ale sprawa jest dość skomplikowana.<br />
– <em>Proponowaliśmy temu panu umieszczenie na czas zimy w schronisku dla osób bezdomnych w Świdniku</em> – mówi <strong>Halina Stanisławska</strong>, zastępca kierownika Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Lubartowie. &#8211; <em>Odmówił. Proponowaliśmy dom pomocy społecznej. Odmówił. Wiemy, że ma rodzinę, na której ciąży obowiązek pomocy. Ale i tam odmawiają współpracy.</em></p>
<p style="text-align: justify;">Co będzie z panem Ireneuszem, tego nie wie nawet on sam. Bezdomni z terenu Lubartowa mogą zamieszkać w schronisku dla bezdomnych właśnie w Świdniku, bo Miasto Lubartów z tą placówką współpracuje. – <em>Nie chcę wyjeżdżać z Lubartowa</em> – mówi pan Ireneusz. – <em>Tutaj się wychowałem, byłem piłkarzem w Lewarcie. Miałem nawet mieszkanie. Ale przepadło</em> – kwituje.<br />
– <em>Ze względu na warunki atmosferyczne zagrażające życiu, zostało nam jedynie zawiadomić sąd o konieczności umieszczenia tego pana w domu pomocy społecznej, bez jego zgody</em> – podsumowuje <strong>Halina Stanisławska</strong>.</p>
<p style="text-align: justify;">Aleksandra Jędryszka, Piotr Opolski<br />
Foto: Piotr Opolski</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Apel MOPS</strong><br />
Halina Stanisławska, zastępca kierownika Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Lubartowie<br />
Apelujemy do mieszkańców Lubartowa, aby zauważali ludzi bezdomnych, będących w trudnej sytuacji życiowej. Warto ich poinformować, że mogą się zgłosić do MOPS przy ul. 3 Maja 24 A. Ośrodek pomaga zaopatrzyć w opał. Zapewnia także ciepłe miejsce w dziennym domu opieki społecznej przy ul. Krzywe Koło 36. Tam można zjeść gorący posiłek. Ośrodek oferuje także tak zwane usługi opiekuńcze, np. pomoc w robieniu zakupów.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/bezdomny-zamieszkal-w-budynku-po-zlobku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Podziel się swoją krwią</title>
		<link>http://www.lubartowiak.com.pl/fakty/podziel-sie-swoja-krwia/</link>
		<comments>http://www.lubartowiak.com.pl/fakty/podziel-sie-swoja-krwia/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 05 Aug 2011 08:06:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>redakcja</dc:creator>
				<category><![CDATA[Fakty]]></category>
		<category><![CDATA[Ludzkie sprawy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.lubartowiak.com.pl/?p=11310</guid>
		<description><![CDATA[Co minutę ktoś potrzebuje transfuzji. A tylko 450 ml cennego płynu ratuje życie nawet 3 osobom&#8230;. O oddawanie krwi apeluje lubartowski oddział Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa. – Najbardziej brakuje rzadziej występujących grup krwi (-). W tej chwili jest też zapotrzebowanie na grupę ARH (+) – mówi Marek Pikul, kierownik placówki. W lecie jest większe [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Co minutę ktoś potrzebuje transfuzji. A tylko 450 ml cennego płynu ratuje życie nawet 3 osobom&#8230;.<span id="more-11310"></span></p>
<p>O oddawanie krwi apeluje lubartowski oddział Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa. – <em>Najbardziej brakuje rzadziej występujących grup krwi (-). W tej chwili jest też zapotrzebowanie na grupę ARH (+) </em>– mówi <strong>Marek Pikul</strong>, kierownik placówki. W lecie jest większe zapotrzebowanie na krew związane ze wzrastającą liczbą wypadków i z upałami. A jest to czas wyjazdów, urlopów, do centrum zgłasza się mniej dawców. Nie ma też możliwości zorganizowania akcji oddawania krwi wśród uczniów i studentów, bo mają wakacje.</p>
<p>Krew mogą oddać osoby zdrowe w wieku 18 – 65 lat. Wcześniej mają wykonywane badania laboratoryjne i lekarskie.</p>
<p>A co przysługuje dawcy za oddawanie krwi? Posiłek regeneracyjny o wartości 4500 kalorii w przypadku oddania 450 ml krwi (8 czekolad). Natomiast osoby posiadające odznakę „Zasłużony Honorowy Dawca Krwi” mają pewne przywileje. Kobiety, które oddały 5 litrów i mężczyźni- 6 litrów, nie muszą stać w kolejce w aptece, banku czy na poczcie. Mogą też korzystać poza kolejnością ze świadczeń w przychodniach i szpitalach.</p>
<p>Przy niewielkim ubytku krwi, organizm jest w stanie sam go zregenerować, natomiast większe krwotoki mogą stać się przyczyną zagrożenia życia. Również wiele chorób wymaga podania pacjentowi krwi lub pojedynczych jej składników. Dlatego tak ważne jest, aby w bazie krwi nie było deficytu.</p>
<p>Sylwia Nowokuńska</p>
<h2>JUŻ 35 LAT ODDAJE KREW</h2>
<p><strong>Marek Budzyński</strong> z Lubartowa, honorowy dawca krwi.<a href="http://www.lubartowiak.com.pl/wp-content/uploads/2011/08/Marek-Budzyński.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-11311" title="Marek Budzyński" src="http://www.lubartowiak.com.pl/wp-content/uploads/2011/08/Marek-Budzyński-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a></p>
<p>- Po raz pierwszy oddałem krew, gdy miałem 18 lat. Od tego czasu w lubartowskim Centrum Krwiodawstwa oddaję krew systematycznie, 5-6 razy w roku. Już ponad 35 lat. Do tej pory oddałem ponad 50 litrów krwi. Warto zachęcać młodych ludzi, by oddawali krew, bo w ten sposób ratują komuś życie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.lubartowiak.com.pl/fakty/podziel-sie-swoja-krwia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Obozy pracy</title>
		<link>http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/obozy-pracy/</link>
		<comments>http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/obozy-pracy/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 03 Feb 2011 08:24:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>emilia1</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ludzkie sprawy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.lubartowiak.com.pl/?p=8957</guid>
		<description><![CDATA[Temat tabu. Wszyscy zainteresowani wiedzą, o co chodzi, lecz milczą w obawie przed utratą pracy. Gdy jest kryzys i na rynku nie ma ofert pracy, każdy walczy o to, by przeżyć. Taka jest również lubartowska mentalność. Centralizacja sukcesu wydaje się odstawać od ideału Warszawy, Krakowa czy choćby Rzeszowa. Lublin ze względu na brak lotniska, jest [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Temat tabu. Wszyscy zainteresowani wiedzą, o co chodzi, lecz milczą w obawie przed utratą pracy. Gdy jest kryzys i na rynku nie ma ofert pracy, każdy walczy o to, by przeżyć. Taka jest również lubartowska mentalność. <span id="more-8957"></span><br />
Centralizacja sukcesu wydaje się odstawać od ideału Warszawy, Krakowa czy choćby Rzeszowa. Lublin ze względu na brak lotniska, jest typowym zaściankiem, a kompleks jego okolicznych miasteczek pogłębia się i trwa w maraźmie. Na zachodzie Polski coraz częściej pracodawcy inwestują w kapitał ludzki i liczą się z pracownikiem Fora internetowe krzyczą i wołają „dość”. To, co nas otacza, nie jest już tak piękne od środka. Każdy zakład pracy, również państwowy, rządzi się wewnętrzną polityką, układami i układzikami. Również w naszym mieście zdarzają się tego typu sytuacje. Co można powiedzieć o pracodawcy, który zmienia pracowników częściej niż inni? O tym, że w zakładzie nie jest dobrze&#8230;. Pracodawcy podkręcają śrubki, mają duże wymagania, w zamian dają małe płace. Prawdziwy wyścig szczurów, a pracować trzeba, bo rachunki, rodzina na utrzymaniu, z czegoś trzeba żyć. I tak pracownicy dają się wykorzystywać: To jest norma. Zasuwam więcej niż mam w umowie, w firmie panuje „spychologia” – mówi pan Roman – co mam zrobić, dziecko, kredyty, niepewność. Boję się w robocie powiedzieć coś głośno, na moje miejsce już jest kolejka oczekujących. Pracownicy jednej z okolicznych firm zarzucają pracodawcom wyzysk, rotacyjność. To nasze lubartowskie realia i nie widać, żeby sytuacja uległa zmianie. Co się stanie, gdy strefa ekonomiczna powstanie pod Lubartowem i powstaną nowe miejsca pracy? Może polepszy się płaca mieszkańców Lubartowa i okolicznych miejscowości.<br />
PO</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/obozy-pracy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pomyśl, zanim kupisz</title>
		<link>http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/pomysl-zanim-kupisz/</link>
		<comments>http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/pomysl-zanim-kupisz/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 28 Dec 2010 07:54:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>emilia1</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ludzkie sprawy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.lubartowiak.com.pl/?p=8553</guid>
		<description><![CDATA[Towar zakupiony w świątecznej promocji także podlega reklamacji. W związku z tym kupując prezenty, należy zachować dowód zakupu towaru. Jednak sklep nie musi przyjąć zwrotu pełnowartościowego produktu. Jak się okazuje &#8211; w okresie świątecznym konsumenci są narażeni na wzmożone działania reklamowe sprzedawców i  różnego rodzaju nieuczciwe i wprowadzające w błąd praktyki rynkowe. Dlatego warto pamiętać, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Towar zakupiony w świątecznej promocji także podlega reklamacji. W związku z tym kupując prezenty, należy zachować dowód zakupu towaru. Jednak sklep nie musi przyjąć zwrotu pełnowartościowego produktu. Jak się okazuje &#8211; w okresie świątecznym konsumenci są narażeni na wzmożone działania reklamowe sprzedawców i  różnego rodzaju nieuczciwe i wprowadzające w błąd praktyki rynkowe. Dlatego warto pamiętać, że są przepisy zakazujące profesjonalnym uczestnikom rynku określonych działań, które mogłyby zaszkodzić konsumentom.  <span id="more-8553"></span><br />
Ważne jest, aby klienci rozsądnie podchodzili do ofert promocyjnych. Zawsze przed zakupem warto sprawdzić, czy podana przez sprzedawcę ustnie informacja (np. co do ceny, zawartości, składu czy też daty ważności) odpowiada rzeczywistości. Pozwoli to uniknąć świątecznych pułapek i zaoszczędzić czas, który trzeba poświęcić na dochodzenie swoich roszczeń w przypadku sporu z nieuczciwym sprzedawcą. Sprzedawcy stosują liczne zabiegi, które mają na celu zachęcenie ludzi do zakupu towaru, szczególnie w okresie świątecznym. Bywa, że właściciele sklepów kuszą gratisami dołączanymi do produktów. W rzeczywistości za taki prezent albo musimy zapłacić, albo jego zakup bez upominku bardziej się opłaca.  Często zdarza się, iż towar, który jest u danego sprzedawcy w specjalnej świątecznej promocji, należy spożyć jeszcze przed świętami ze względu na krótką datę ważności, a jego cena jest kilka lub kilkanaście procent wyższa niż normalnie.  Natomiast w sytuacji, gdy zakupiony towar jest popsuty, to należy jak najszybciej go zareklamować, nie odkładać tej czynności na później. Towar zakupiony w świątecznej promocji także podlega reklamacji, dlatego kupując prezenty, należy zachować dowód zakupu towaru. Sklep nie musi przyjąć zwrotu pełnowartościowego produktu. Są też sytuacje, gdy sprzedawcy nie chcą uwzględniać reklamacji, tłumacząc, że nie mają obowiązku jej przyjąć, bo towar zakupiony był w świątecznej promocji. A tak naprawdę przedsiębiorca nie może zwolnić się na tej podstawie z odpowiedzialności względem klienta. Warto pamiętać, że sprzedawcy nie mogą ograniczać praw konsumentów tylko dlatego, że nabyli oni towar na warunkach promocyjnych. W sytuacji gdy mamy wątpliwości, czy nasze prawa zostały naruszone lub gdy przedsiębiorca nie chce wykonywać swoich obowiązków, zawsze można zwrócić się do rzecznika praw konsumenta po bezpłatną pomoc prawną. Natomiast, gdy klient kupił nietrafiony prezent, prawo nie uprawnia go  do zwrócenia towaru tylko z tego powodu, że przestał mu się on podobać. Jak mówią przepisy &#8211; jeżeli towar konsumpcyjny jest zgodny z umową i w pełni sprawny, sprzedawca nie ma prawnego obowiązku przyjęcia jego zwrotu. Przyjęcie lub odmowa przyjęcia niewadliwego towaru zależeć będzie wyłącznie od polityki wewnętrznej danego przedsiębiorcy.  Ważne jest, aby przed dokonaniem zakupu uzgodnić ze sprzedawcą, czy będzie można zwrócić zakupiony towar i ewentualnie, w jakim okresie taki zwrot może zostać dokonany. W razie niezgodności towaru z umową, konsument może żądać doprowadzenia go do stanu zgodnego z umową przez nieodpłatną naprawę lub wymianę na nowy, chyba że jest to niemożliwe lub wymaga nadmiernych kosztów. Wtedy kupujący może domagać się obniżenia ceny albo odstąpić od umowy, jeżeli niezgodność towaru konsumpcyjnego z umową jest istotna. W sytuacji, gdy dostaniemy nietrafiony prezent świąteczny, obowiązują takie same zasady. Kupując towary w ramach świątecznych promocji, mamy takie same prawa jak wtedy, gdy promocja nie obowiązuje. Jeśli świąteczny prezent nie spełnił naszych oczekiwań, po prostu nam się nie spodobał, a jest sprawny i nie ma wad, tylko od decyzji sprzedawcy zależy, czy będziemy mogli go zwrócić lub wymienić na inny. W każdym przypadku, gdy chcemy dokonać zwrotu lub wymiany towaru, powinniśmy posiadać dowód jego zakupu.<br />
Opr. Red.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/pomysl-zanim-kupisz/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bitwa o wodę</title>
		<link>http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/bitwa-o-wode/</link>
		<comments>http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/bitwa-o-wode/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 03 Dec 2010 07:04:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>emilia1</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ludzkie sprawy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.lubartowiak.com.pl/?p=8218</guid>
		<description><![CDATA[Nie zgadza się z decyzją córki  w sprawie zmiany umowy na dostawę wody. Ona jest właścicielem nieruchomości. On – ma tylko dożywotnią możliwość zamieszkiwania w powyższej nieruchomości. Żyją jak pies z kotem…Kto ma prawo podejmowania decyzji w sprawie dostawy wody do lokalu? Do naszej Redakcji zgłosił się Czytelnik z problemem dotyczącym przekazania prawa własności do [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Nie zgadza się z decyzją córki  w sprawie zmiany umowy na dostawę wody. Ona jest właścicielem nieruchomości. On – ma tylko dożywotnią możliwość zamieszkiwania w powyższej nieruchomości. Żyją jak pies z kotem…Kto ma prawo podejmowania decyzji w sprawie dostawy wody do lokalu? <span id="more-8218"></span><br />
Do naszej Redakcji zgłosił się Czytelnik z problemem dotyczącym przekazania prawa własności do nieruchomości córce. Poprzez akt notarialny została zawarta umowa darowizny między stronami. Umowa została zawarta 15 lat temu i zgodnie z nią córka Czytelnika stała się pełnoprawnym właścicielem nieruchomości przekazanych przez umowę darowizny.<br />
Umowa darowizny jest bardzo popularną formą przeniesienia własności nieruchomości, zwłaszcza w kręgu najbliższej rodziny. Umowa darowizny tak jak inne umowy jest czynnością prawną dwustronną i wymaga przez darczyńcę oświadczenia zawierającego jego zobowiązanie do przeniesienia własności na obdarowanego, jak również oświadczenia obdarowanego wyrażającego na to zgodę. Umowa darowizny jest czynnością prawną o podwójnym skutku: zobowiązującym i rzeczowym, powodującym przejście własności na obdarowanego (art. 155 § 1 KC). Nasz Czytelnik zawarł taką właśnie umowę z córką na mocy aktu notarialnego. Według aktu może ona zawierać nowe umowy np. na dostarczanie wody bądź podłączenie kanalizacji, bez zgody wcześniejszego właściciela. Córka Czytelnika postanowiła zmienić starą umowę o dostawę wody zawartą wcześniej z gminą, która jest dostarczycielem wody. Czytelnik natomiast, wcześniejszy właściciel nieruchomości, nie został poinformowany przez córkę o zmianie umowy. Wystosował więc pismo do Urzędu Gminy o wyjaśnienie zaistniałej sytuacji. I otrzymał odpowiedź z urzędu. Kto w tej sprawie ma rację?  Urząd Gminy zgodnie z prawem mógł zmienić umowę o wodę z obecnym właścicielem nieruchomości:  „Zgodnie z ustawą o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków &#8211; zgodnie z art.6 ust.4 w/w ustawy przedsiębiorstwo (dawca wody)  może zawrzeć umowę z: osobą, która posiada tytuł prawny do korzystania z nieruchomości, do której ma być dostarczana woda”. Umowy tej nie potrafi zrozumieć nasz Czytelnik, a tym bardziej zaakceptować. Czyja jest racja? Jak wynika z aktu notarialnego, który posiada nasz Czytelnik, w dniu 11.05.1995 roku właścicielką nieruchomości stała się jego córka. Na jego podstawie to ona została osobą, która posiada tytuł prawny do korzystania z nieruchomości i prawo do podpisania nowej umowy w świetle art.6 ust.4 w/w umowy. Na podstawie wyżej wymienionego aktu notarialnego nasz Czytelnik stracił tytuł prawny jako właściciela nieruchomości. Tym samym między stronami na rzecz naszego Czytelnika oraz jego żony została ustalona dożywotnia służebność osobista polegająca na prawie zamieszkiwania w dwóch izbach znajdujących się w podpiwniczeniu domu mieszkalnego oraz dożywotnie użytkowanie działki o obszarze 49 arów . W tej sytuacji córka Czytelnika mogła zmienić umowę na dostawę wody, bo ona decyduje o tym jako właściciel nieruchomości. W związku z takim stanem rzeczy  w dniu 20 stycznia br. Gminny Zakład Komunalny na podstawie art.6 pkt.2 i 4 w/w ustawy, podpisał nową umowę na dostawę wody na wniosek córki Czytelnika -nowej właścicielki nieruchomości. Tej decyzji Czytelnik zrozumieć nie potrafi. W świetle przepisów racja jest po stronie jego córki.  Bo tylko właściciel nieruchomości może podejmować wszelkie decyzje związane ze swoim domem i jego eksploatacją.</p>
<p>Emilia Kosek</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/bitwa-o-wode/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ile za oświetlenie cz. 3?</title>
		<link>http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/ile-za-oswietlenie-cz-3/</link>
		<comments>http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/ile-za-oswietlenie-cz-3/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 02 Dec 2010 12:26:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>emilia1</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ludzkie sprawy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.lubartowiak.com.pl/?p=8211</guid>
		<description><![CDATA[Po naszych kontrowersyjnych publikacjach do Redakcji dzwonią kolejni Czytelnicy w sprawie oświetlenia osiedli Spółdzielni Mieszkaniowej. Tym razem problem zgłosił mieszkaniec ul. Lipowej 1A, który twierdzi, że za 3 latarnie, które świecą koło jego bloku, płaci miasto. To dlaczego on ma w ogóle płacić do Spółdzielni za oświetlenie?  Poprosiliśmy o ustosunkowanie się do tej sprawy Prezesa [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Po naszych kontrowersyjnych publikacjach do Redakcji dzwonią kolejni Czytelnicy w sprawie oświetlenia osiedli Spółdzielni Mieszkaniowej. Tym razem problem zgłosił mieszkaniec ul. Lipowej 1A, który twierdzi, że za 3 latarnie, które świecą koło jego bloku, płaci miasto. To dlaczego on ma w ogóle płacić do Spółdzielni za oświetlenie?  <span id="more-8211"></span>Poprosiliśmy o ustosunkowanie się do tej sprawy Prezesa SM w Lubartowie. Ustaliliśmy z nim, że zadamy pytania drogą mailową, które dotyczą m.in.: Jaka jest rzeczywista ilość punktów świetlnych, za jaką płacą spółdzielcy do kasy Spółdzielni na poszczególnych osiedlach? Miasto wyliczyło rachunki za prąd  w cyklu dwumiesięcznym, Spółdzielnia wyliczyła co miesiąc. Jak to wytłumaczyć? Na czym  polega monitoring ilości wytwarzanych odpadów przez mieszkańców zasobów spółdzielczych na poszczególnych osiedlach np. mieszkańcy ul. Orlicz &#8211; Dreszera wytwarzają 60 % więcej śmieci niż inni. Pytania dotyczą też ewentualnych nieścisłości i nieprawidłowości w poprzednich publikacjach z cyklu „Ile za oświetlenie?” Cdn &#8230;<br />
Red.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/ile-za-oswietlenie-cz-3/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kupujesz – bierz paragon!</title>
		<link>http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/kupujesz-%e2%80%93-bierz-paragon/</link>
		<comments>http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/kupujesz-%e2%80%93-bierz-paragon/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 02 Dec 2010 11:31:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>emilia1</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ludzkie sprawy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.lubartowiak.com.pl/?p=8206</guid>
		<description><![CDATA[Kupujesz – nie zapomnij wziąć paragonu z kasy! Unikniesz niepotrzebnych nerwów i nie zostaniesz zatrzymany przez ochronę w supermarkecie. Potwierdzenie zawarcia umowy sprzedaży, w drobnych sprawach życia codziennego, występuje najczęściej w postaci paragonu. Często jednak odchodząc od kasy, zapominamy zabrać tego jakże ważnego kawałka papieru. Pamiętajmy, że posiadanie paragonu w wielu sytuacjach może nas uchronić [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Kupujesz – nie zapomnij wziąć paragonu z kasy! Unikniesz niepotrzebnych nerwów i nie zostaniesz zatrzymany przez ochronę w supermarkecie.<span id="more-8206"></span><br />
<a href="http://www.lubartowiak.com.pl/wp-content/uploads/2010/12/para_IMG_4426.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-8207" title="para_IMG_4426" src="http://www.lubartowiak.com.pl/wp-content/uploads/2010/12/para_IMG_4426-300x199.jpg" alt="" width="300" height="199" /></a>Potwierdzenie zawarcia umowy sprzedaży, w drobnych sprawach życia codziennego, występuje najczęściej w postaci paragonu. Często jednak odchodząc od kasy, zapominamy zabrać tego jakże ważnego kawałka papieru. Pamiętajmy, że posiadanie paragonu w wielu sytuacjach może nas uchronić od wielu niepotrzebnych nieprzyjemności, tak jak miało to miejsce w jednym z lubartowskich supermarketów. Mieszkanka Lubartowa zapłaciła za towary, jednak zapomniała zabrać paragon z kasy. Przechodząc przez bramkę, włączył się sygnał alarmujący. Pracownik ochrony kazał okazać paragon, którego nasza Czytelniczka nie miała. Sprawdził zakupy, po czym powiedział, że bez jego okazania, nie można opuścić sklepu. Kasjerka znalazła paragon w koszu przy kasie. Ochroniarz sprawdził zgodność zakupów z paragonem, okazało się, że w zakupionych przez nią rajstopach był „chip”, który był przyczyną całego zajścia. Klientka supermarketu została zatrzymana, bo włączył się sygnał bramki nie z jej winy. Jednak bez paragonu nie mogła udowodnić swojej niewinności. Czy mamy obowiązek zawsze zabierać paragon? Czy ochrona sklepu ma prawo nie wypuścić nas ze sklepu, jeśli nie wzięliśmy paragonu z kasy? Jakie są nasze prawa w takiej sytuacji? Zapytaliśmy Powiatowego Rzecznika Konsumentów Gabrielę Wyszyńską: Zgodnie z prawem paragon/faktura jest  niepodważalnym  dowodem zakupu towaru. Wobec tego,  w interesie konsumenta jest  zabierać paragon po dokonaniu zakupu i to nie tylko, żeby uniknąć takich sytuacji,,  ale również  na wypadek np. potrzeby  złożenia reklamacji. Bez dowodu zakupu nie mamy żadnych praw wynikających z faktu zawarcia umowy kupna – sprzedaży, sami się tych praw  pozbawiam,y nie zabierając paragonu. Oczywiście są inne środki dowodowe w przypadku konfliktu czy wątpliwości np. pamięć obsługi sklepu, ale wiadomo, że pamięć bywa zawodna i nie zawsze sprzedawca będzie klienta pamiętał i to, co on kupił. W tej konkretnej sytuacji zaistniało jedynie podejrzenie, że mogło dojść do kradzieży, ale nie ujęto osoby na „gorącym uczynku popełnienia przestępstwa”. Obsługa sklepu w takiej sytuacji ma prawo do   „zatrzymania”  w celu wyjaśnienia sprawy, a jeśli nie uda się jej wyjaśnić poprzez sprawdzenie m.in. towaru z dowodem zakupu, ma prawo wylegitymować osobę i do dalszych czynności wezwać Policję i ta przejmuje już dalej sprawę. Oczywiście, obsługa (ochrona) powinna  czynić te „wyjaśnienia sprawy”  kulturalnie, dyskretnie – na ile to jest możliwe &#8211; i   bezwzględnie powstrzymać się od użycia siły czy  oskarżających, obraźliwych słów. Zdaniem Gabrieli Wyszyńskiej, gdyby jednak klientka sklepu chciała wyjść z supermarketu, ochrona może ją zatrzymać, ale nie powinna tego robić przy użyciu siły (chyba, że klientka jest agresywna i ochrona musi odeprzeć atak na osobę lub mienie) ani obrażać nazywając złodziejką, czy używać innych oskarżeń (bez udowodnienia bezspornie dokonania kradzieży).  W przypadku, kiedy miałyby miejsce bezpodstawne użycie siły czy oskarżenia, klientka może złożyć w prokuraturze skargę i domagać się wyjaśnienia, czy pracownik ochrony nie przekroczył swoich uprawnień. Zgodnie z naszym prawem każdy może mieć podejrzenia, jeśli zaistnieją ku temu przesłanki (włączył się sygnał bramki), a organy typu Policja, Prokuratura, Sądy są od tego, żeby je wyjaśniać, jeśli sami zainteresowani (pracownicy sklepu i klientka) nie są w stanie tych podejrzeń wyjaśnić czy  oddalić. Posiadany paragon, jako dowód zakupu, z pewnością bezspornie rozwiąże sprawę szybko i bezstresowo.<br />
Katarzyna Targońska</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/kupujesz-%e2%80%93-bierz-paragon/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Siecioholizm</title>
		<link>http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/siecioholizm/</link>
		<comments>http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/siecioholizm/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 22 Nov 2010 14:40:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>emilia1</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ludzkie sprawy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.lubartowiak.com.pl/?p=8079</guid>
		<description><![CDATA[We współczesnych czasach poważnym zagrożeniem jest nie tylko alkoholizm czy narkomania ale również uzależnienie często lekceważone czy niedostrzegalne przez rodziców czyli uzależnienie od komputera i Internetu. Uzależnienie od komputera powodowane jest najczęściej uzależnieniem od gier komputerowych i Internetu. Spędzanie wielu godzin dziennie przed komputerem może spowodować wiele konsekwencji. Osoby uzależnione od komputera i Internetu możemy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">We współczesnych czasach poważnym zagrożeniem jest nie tylko alkoholizm czy narkomania ale również uzależnienie często lekceważone czy niedostrzegalne przez rodziców czyli uzależnienie od komputera i Internetu.<span id="more-8079"></span> Uzależnienie od komputera powodowane jest najczęściej uzależnieniem od gier komputerowych i Internetu. Spędzanie wielu godzin dziennie przed komputerem może spowodować wiele konsekwencji. Osoby uzależnione od komputera i Internetu możemy rozpoznać po takich objawach jak: doświadczanie niepokoju, bezsenności, rozdrażnienia, zmian nastroju, lub depresji gdy niemożliwe jest użycie komputera bądź internetu zgodnie z wcześniejszym planem lub gdy używanie komputera, internetu zostanie przerwane, kłamstwa na temat czasu spędzonego przed komputerem, finansowe problemy spowodowane korzystaniem z komputera i internetu. Uzależnienie może również grozić skutkami społecznymi np. stopniowy zanik więzi rodzinnych, przyjacielskich, koleżeńskich, izolacja społeczna, konfliktów rodzinnych itp. Może powodować również szkody zdrowotne, brak ruchu, zaniedbywanie higieny osobistej. Jest to bardzo niebezpieczne zjawisko w naszych czasach, które dotyka zarówno dzieci, młodzież jak i dorosłych. Zdarzają się już przypadki, które dowodzą, że nadmierne korzystanie z komputera oraz Internetu może prowadzić również do skutków śmiertelnych. Pierwszym przykładem mogą być Stany Zjednoczone, gdzie zapadły już pierwsze wyroki rozwodowe, w których główną przyczyną rozpadu małżeństwa było uzależnienie współmałżonka od komputera i gier komputerowych. Uzależnienie w skrajnych przypadkach może prowadzić również do śmierci. 28-letni mieszkaniec Korei Południowej zmarł w wyniku niewydolności serca, która była skutkiem trwającej ponad 50 godzin gry w kawiarence internetowej. Poszkodowany wcześniej rzucił pracę po to aby móc pograć. Przy komputerze siedział bez przerw &#8211; wychodząc tylko do toalety (kilkakrotnie również drzemał na rozkładanym łóżku przy komputerze). Po dwóch dobach zaniepokojona matka gracza poprosiła jego kolegów, aby go odszukali. Gdy dotarli do kawiarenki spotkali pasjonata, zapowiedział im, że dokończy rozpoczętą właśnie partię i wraca do domu. Niestety, nie zdołał &#8211; w kilka minut później stracił przytomność i zmarł. Policja poinformowała, że przyczyną zgonu była niewydolność serca, spowodowana przez przemęczenie. Takich przykładów w krajach głównie azjatyckich możemy znaleźć więcej.<br />
Spędzanie czasu przed komputerem, w porównaniu z innymi mogącymi spowodować uzależnienie zachowaniami np. alkoholu czy palenie papierosów, nie jest w zasadzie spostrzegane jako zachowanie negatywne. Istotą uzależnienia od komputera nie jest komputer lecz utrata kontroli w sięganiu po określone formy korzystania z niego. Nie wszyscy korzystający z komputera, nawet bardzo intensywnie, wpadają w psychologiczną zależność. Człowiek uzależnia się nie od maszyny, tylko od swoich psychicznych, emocjonalnych stanów, które powstają na skutek własnej działalności realizowanej dzięki komputerowi i przez komputer. Należy także podkreślić, że zaprzeczanie iż problem istnieje pomimo ewidentnych tego oznak, oraz budowanie różnego rodzaju uzasadnień mających na celu udowodnienie tego sobie i otoczeniu, jest typowym zachowaniem osoby uzależnionej. Jeśli taki problem zaistnieje u osoby bliskiej należy wówczas skonsultować się z psychologiem bądź specjalistą.<br />
Emilia Kosek</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/siecioholizm/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kradną bydło</title>
		<link>http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/kradna-bydlo/</link>
		<comments>http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/kradna-bydlo/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 09 Sep 2010 10:44:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>emilia1</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ludzkie sprawy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.lubartowiak.com.pl/?p=7092</guid>
		<description><![CDATA[Rolniku&#8230; uważaj na dobytek Na terenie powiatu lubartowskiego od początku roku skradziono kilka sztuk bydła. W samej gminie Niedźwiada skradziono 4 sztuki &#8211; w tym trzy od jednego rolnika. W nocy z 26 na 27 sierpnia w Niedźwiadzie rolnikowi prosto z obory ukradziono 3 krowy. Ksiądz Andrzej Sarna w Niedźwiadzie zorganizował zbiórkę pieniędzy wśród parafian [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Rolniku&#8230; uważaj na dobytek<br />
Na terenie powiatu lubartowskiego od początku roku skradziono kilka sztuk bydła. W samej gminie Niedźwiada skradziono 4 sztuki &#8211; w tym trzy od jednego rolnika. <span id="more-7092"></span><br />
W nocy z 26 na 27 sierpnia w Niedźwiadzie rolnikowi prosto z obory <img class="alignright size-medium wp-image-7093" title="krowy1" src="http://www.lubartowiak.com.pl/wp-content/uploads/2010/09/krowy1-300x264.jpg" alt="krowy1" width="300" height="264" />ukradziono 3 krowy. Ksiądz Andrzej Sarna w Niedźwiadzie zorganizował zbiórkę pieniędzy wśród parafian na zakup krowy dla poszkodowanego pana Janusza. Hodowanie krów było moim hobby, a teraz jestem zaskoczony tą całą sytuacją, nie wiem co teraz zrobię, nie wiem dlaczego kradną krowy czy na ubój, do masarni, nie wiem – mówi poszkodowany. Złodzieje podeszli od strony pola, i otworzyli oborę, doprowadzili do szosy głównej i przy lesie załadowali na samochód – kończy poszkodowany.<br />
Kradzieże miały miejsce również w gminie Kamionka, gdzie w Kozłówce na wiosnę uprowadzono z obory krowę, zaś trzy tygodnie temu buhaja. W miejscowości Zofian również skradli buhaja. Z informacji uzyskanych od sołtysa stwierdzić można, iż w okolicznych gminach sąsiadującego powiatu lubelskiego takie sytuacje się również się zdarzają.<br />
Dlaczego akurat złodzieje wybierają częściej buhaje? Jak mówi Marian Kość z Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka – kradli zapewne po prostu na nielegalny ubój, mięso buhaja jest smaczniejsze od krowy.<br />
Red</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/kradna-bydlo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>,,Najukochańszy urwis na świecie&#8221;</title>
		<link>http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/najukochanszy-urwis-na-swiecie/</link>
		<comments>http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/najukochanszy-urwis-na-swiecie/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 23 Jun 2010 11:23:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>emilia1</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ludzkie sprawy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.lubartowiak.com.pl/?p=6567</guid>
		<description><![CDATA[Chcę opowiedzieć Wam o Kamilu. Bo jest jedyny w swoim rodzaju, bo jest najukochańszym urwisem na świecie, bo…jest. „Wie pani” – wspomina mama Kamila – „kiedy był mały, myślałam, że mam w domu bardzo mądre dziecko. Miał półtora roku, kiedy układał mi po kolei cyfry i litery alfabetu. Nigdy się nie pomylił.” Faktycznie, dzieci w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Chcę opowiedzieć Wam o Kamilu. Bo jest jedyny w swoim rodzaju, bo jest najukochańszym urwisem na świecie, bo…jest. <span id="more-6567"></span><br />
„Wie pani” – wspomina mama Kamila – „kiedy był mały, myślałam, że mam w domu bardzo mądre dziecko. Miał półtora roku, kiedy układał mi po kolei cyfry i litery alfabetu. Nigdy się nie pomylił.”<br />
Faktycznie, dzieci w tym wieku przede wszystkim pewnie stoją na nogach i odkrywają świat. Ale takie umiejętności raczej należą do rzadkości.<br />
„Kiedy okazało się, że nie wszystko jest w porządku?”<br />
„Kiedy zauważyłam, że mały nie reaguje na moje polecenia. Nie słuchał, kiedy go wołałam, nie robił czegoś, o co prosiłam…nawet w pewnym momencie pomyślałam, że ma kłopoty ze słuchem. Ale to nie był słuch. Trochę uświadomili mi to inni.”<br />
„Inni, to znaczy kto?”<br />
„To moje siostry. Obie są po studiach, kierunki pedagogiczne. Obserwowały go uważnie i stwierdziły obie to samo: Kamil ma autyzm.”<br />
„Ale to nie była diagnoza lekarska.”<br />
„No nie, ale z tą lekarską to w ogóle było ciekawie. Kiedy pojechaliśmy do lekarza na Chodźki, Kamil został z moim mężem w poczekalni. Strasznie krzyczał, nie chciał wejść do gabinetu. Weszłam więc sama i przedstawiłam pani doktor sytuację i objawy. Powiedziałam też, że prawdopodobnie mój syn ma autyzm. No i się zaczęło…”<br />
„Co się zaczęło?”<br />
„Pani doktor stwierdziła, że to ja jestem chora, że czepiam się dziecka, które jest zupełnie zdrowe i stresuję je, przywożąc do szpitala. Dowiedziałam się, że coś sobie wymyślam i takie tam. Jednym słowem historia urojona.”<br />
„Chyba trudno było oczekiwać, że pochwali pani samodzielne poszukiwania…”<br />
„Ale równie trudno przyjąć diagnozę lekarza, który nawet nie zobaczył dziecka, a już wie na pewno, co i jak z nim jest.”<br />
To prawda. Swoją drogą ciekawy sposób diagnozowania pacjenta…<br />
„Wie pani” – dodaje mama Kamila – „mąż to się nawet ucieszył. Bardzo chciał, żeby to były tylko moje wymysły. Zresztą ja też bym chciała, ale wiedziałam, że jest inaczej.”<br />
„A potem?”<br />
„Zaczęła się codzienność. Trafiłam do przedszkola na Młodej Polski, do kogoś kto ma takie dziecko, do specjalistów. I niestety okazało się, że jednak to autyzm.”<br />
„Jak pani sobie radzi?”<br />
„Najtrudniejsze były początki. Musieliśmy przyzwyczaić się do faktów. Sporo czasu pochłaniała terapia. Teraz Kamil chodzi do klasy integracyjnej, ma dużo zajęć indywidualnych. Rozwija się, uspołecznia. Komunikuje się w sposób oszczędny. Odpowiada na moje pytania sporadycznie, ale rzeczowo. To, co bardzo mnie zaskakuje, to fakt, że nawiązuje kontakty z innymi. Rozumie, co się do niego mówi, ale nie zawsze daje temu wyraz. Największym problemem są jego ucieczki. Kiedy się wyrwie, potrafi uciec bez żadnej samokontroli, jakby bez świadomości tego, co robi. Nie można na chwilę spuścić go z oczu.”<br />
Kamil ma jednak świadomość. W pierwszej klasie wypisał pani na tablicy tekst cyrylicą, co wprawiło w zdumienie wszystkich. Są elementy, symbole, znaki, które najwyraźniej budzą jego zainteresowanie. Potrafi być wtedy bardzo uważny. Jeśli coś wykracza poza świat jego zainteresowań, nie poświęca temu uwagi i nic nie potrafi go do tego skłonić. Czasem wygląda to tak, jakby jego uwaga skupiała się gdzieś obok, w niewidocznej przestrzeni.<br />
Ostatnio Kamil przyszedł do szkoły w koszulce z napisem: „Najukochańszy urwis  na świecie”. Oczywiście nie omieszkał uciec paniom kilka razy, ale „gotowość bojowa” nauczycielek sprawiła, że próby ucieczki kończyły się fiaskiem już kilkanaście metrów dalej. „Urwis” jest jednak w tej trudnej sytuacji, że jego wytrwałe próby ucieczki ,spotykają się z równie wytrwałą czujnością pań. Kamil wciąż się uczy zasad zachowania w grupie, tego co wolno, a czego nie. I jak na urwisa przystało, uśmiecha się wesoło.<br />
Gdzieś w przestrzeń obok.<br />
Do siebie? Do świata? Do wyobraźni, której nie jesteśmy w stanie pojąć?<br />
Oto jest Kamil.<br />
Justyna</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/najukochanszy-urwis-na-swiecie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zebrali ponad 10 tys. zł</title>
		<link>http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/zebrali-ponad-10-tys-zl/</link>
		<comments>http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/zebrali-ponad-10-tys-zl/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 27 May 2010 08:12:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>emilia1</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ludzkie sprawy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.lubartowiak.com.pl/?p=6436</guid>
		<description><![CDATA[Akcja „Pola nadziei” odbyła się w Lubartowie w dniach 8 – 9 maja. Kweście, podczas której łącznie zebrano 10 447,32 zł – towarzyszyło hasło „Nie ustawaj w miłości… Pomóż tym, którzy idą przed nami!”. Zebrane pieniądze przeznaczone zostaną na zakup sprzętu rehabilitacyjnego dla pacjentów lubartowskiego Hospicjum. Celem akcji jest szerzenie idei hospicyjnej oraz uwrażliwienie dzieci [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Akcja „Pola nadziei” odbyła się w Lubartowie w dniach 8 – 9 maja. Kweście, podczas której łącznie zebrano 10 447,32 zł – towarzyszyło hasło „Nie ustawaj w miłości… Pomóż tym, którzy idą przed nami!”. Zebrane pieniądze przeznaczone zostaną na zakup sprzętu rehabilitacyjnego dla pacjentów lubartowskiego Hospicjum. <span id="more-6436"></span>Celem akcji jest szerzenie idei hospicyjnej oraz uwrażliwienie dzieci i młodzieży na potrzeby osób chorych. Do akcji włączyło się 120 wolontariuszy wraz z opiekunami z lubartowskich szkół oraz ze Skrobowa i Nowodworu, a także zaproszeni radni miejscy: Krystyna Bajda, Jacek Zalewski, Robert Błaszczak. Pieniądze zbierane były również przez lubartowskich handlowców, którzy pozwolili wstawić do swoich sklepów <img class="alignleft size-medium wp-image-6437" title="17" src="http://www.lubartowiak.com.pl/wp-content/uploads/2010/05/17-300x200.jpg" alt="17" width="300" height="200" />puszkę kwestarską i flakon z żonkilami zerwanymi w ogrodzie hospicyjnym, które jesienią 2009 roku zostały posadzone przez lubartowską młodzież. Ponadto młodzież i nauczyciele z Zespołu Szkół Nr 2 im. ks. P.K Sanguszki przeprowadzili na terenie szkoły kwestę żonkilową. Młodsze dzieci z zaangażowaniem przygotowały bibułowe żonkile, które wraz z żywymi wręczane były osobom wspierającym lubartowskie dzieło hospicyjne. Cieszymy się, że dzięki akcji „Pola Nadziei”, które po raz pierwszy odbyły się w Lubartowie, możemy uczyć dzieci, młodzież i rodzinę, jak być razem z pacjentami do końca i zachować nadzieję, bo Hospicjum to też Życie – choć słabe i obolałe, to ważne do końca &#8211; mówi Michał Filipowicz z Centrum Wolontariatu. Akcję trwającą na terenie Polski w terminie 14 marca – 24 maja, koordynowało krakowskie Hospicjum św. Łazarza. Przypomnijmy, że pierwsze żółte żonkile zostały posadzone w parkach i na rabatach Krakowa jesienią 1997 roku. Hospicjum otrzymało w darze 350 000 cebulek od szkockiej organizacji Marie Curie Cancer Care z Edynburga, która na swoje 50-lecie postanowiła wspomóc krakowskie Hospicjum poprzez przeszczepienie na polski grunt akcji zbierania funduszy – Pola Nadziei (Fields of Hope). Pola Nadziei przypominają o ludziach cierpiących, oczekujących naszej pomocy i opieki w trudnym okresie odchodzenia z tego świata. Wolontariat Hospicyjny, Lubartowskie Stowarzyszenie Hospicjum św. Anny oraz Parafia św. Anny serdecznie dziękują wszystkim kwestującym i wspierającym datkami akcję „Pola nadziei”.<br />
Opr. Sylwia Nowokuńska</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/zebrali-ponad-10-tys-zl/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wszyscy uczymy się wrażliwości</title>
		<link>http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/wszyscy-uczymy-sie-wrazliwosci/</link>
		<comments>http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/wszyscy-uczymy-sie-wrazliwosci/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 26 May 2010 16:33:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>emilia1</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ludzkie sprawy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.lubartowiak.com.pl/?p=6428</guid>
		<description><![CDATA[Chodzi po szkolnym korytarzu. Zawsze uśmiechnięta spogląda przez małe okulary na kolegów i koleżanki. W tym roku kończy trzecią klasę. „Ewelinka ma jedenaście lat” – mówi jej mama – „a ja dziś nie wiem, kiedy minął ten czas. Jakoś tak szybko wszystko przeleciało…” „A na początku?” „Na początku wszystko było w porządku. Żadnych problemów z [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Chodzi po szkolnym korytarzu. Zawsze uśmiechnięta spogląda przez małe okulary na kolegów i koleżanki. W tym roku kończy trzecią klasę.<span id="more-6428"></span><br />
„Ewelinka ma jedenaście lat” – mówi jej mama – „a ja dziś nie wiem, kiedy minął ten czas. Jakoś tak szybko wszystko przeleciało…”<br />
„A na początku?”<br />
„Na początku wszystko było w porządku. Żadnych problemów z ciążą, porodem…tylko zaraz po urodzeniu dziecko zaczęło niepokoić lekarzy. Powiedzieli mi od razu, że coś jest nie tak, ale to za wcześnie, żeby cokolwiek potwierdzić albo wykluczyć.”<br />
„Co oznaczało to &gt;&gt;nie tak&lt;&lt;?”<br />
„Podejrzenie Zespołu Downa. Dziecko miało pewne cechy, ale to nie było jednoznaczne. Do pełnej diagnozy potrzebne są badania genetyczne.”<br />
„Wykonaliście te badania?”<br />
„Tak, nawet dwa razy. To był najgorszy czas. Samo badanie nie jest skomplikowane, ale najgorsze jest czekanie. Samym lekarzom wydawało się to dość dziwne, bo Ewelinka nie ma typowych cech dziecka z Downem, ale też pewne elementy są widoczne. Nawet ostatnio lekarz stwierdził, że jak na Downa, to dziwny przypadek.”<br />
„A pani?”<br />
Mama Ewelinki zamilkła na chwilę. Jakby odeszła do świata, który należy tylko do niej.<br />
„Wie pani, kiedy usłyszałam tę diagnozę, podejrzenie, nie mogłam uwierzyć. Nie mamy w rodzinie takich przypadków, a ja nie wiedziałam o tej chorobie dosłownie nic. Czekałam na te wyniki jak na huśtawce – raz dobrze, raz źle. Strasznie chciałam, żeby to nie była prawda.”<br />
„Ale była.”<br />
„Tak. I powtórzone badania dały ten sam wynik. Nie było wątpliwości. Pani doktor genetyk powiedziała, że to nie jest typowy przypadek Downa, bo uszkodzona, wadliwa jest jakby część chromosomu. Wytłumaczyła nam jak przebiega ta choroba, jak może rozwijać się dziecko, na co raczej nie mogę liczyć. Raczej nas nie oszczędzali. Dziś myślę, że woleli przygotować nas na gorszą wersję.”<br />
„Jak pani to zniosła?”<br />
„Bardzo źle. Nie mogłam tego zrozumieć. Ta sytuacja mnie przerosła. Gdyby nie mąż…”<br />
Nie pytam dalej. Mama Eweliny zaczyna płakać. Przeszłość boli.<br />
„Wtedy wszystko było czarne. A potem okazało się, że powoli zaczynamy wychodzić na prostą. Później, bo później, ale mała zaczęła chodzić, mówić. Przedszkole z oddziałami integracyjnymi, obcowanie z innymi dziećmi zrobiły swoje. A potem była szkoła. I następny szok.”<br />
Rzeczywiście. Przypominam sobie, kiedy poznałam mamę Ewelinki. Pierwszy raz ruszała w szkole klasa integracyjna. Wielka niewiadoma i wielka niepewność. Przyszła zapłakana na początku roku szkolnego. Jedna z mam stwierdziła, że nie chce, żeby jej dziecko uczyło się z głupimi. Takich postaw było więcej. Wspominamy to wydarzenie.<br />
„Nie rozumiałam, jak można być tak bezdusznym. Przecież każdy z ich mógł mieć takie dziecko. A potem wszystko się zmieniło. Przyszła jedna mama i przeprosiła mnie za zachowanie swojej koleżanki. Rodzice zobaczyli, jak to działa. Ile zajęć mają te dzieci, jakie pomoce, ilu nauczycieli nad nimi pracuje. I przekonali się, że ich dzieci, zdrowe dzieci, nie są pozostawione same sobie. Skończyły się komentarze, a ci, co najgłośniej krzyczeli, pospuszczali głowy. Chyba było im trochę wstyd. Wie pani, jedna mama do dziś trzy razy dziennie mówi mi &gt;&gt;dzień dobry&lt;&lt;. Dosłownie tyle razy, ile mnie widzi.  Myślę, że przestali się bać.”<br />
„A Ewelinka?”<br />
„Bardzo lubi szkołę. Chodzi chętnie i dla niej karą było stwierdzenie, że nie pójdzie do szkoły. Ma dużo zajęć indywidualnych, ale widać jak się rozwija. Lekarze też obserwują duże postępy. Nie myślałam, że będzie tak. W szkole i otoczeniu traktowana jest normalnie, nikt nie robi jej przykrości z powodu wyglądu. Dla mnie wszystko jest normalnie, choć wiem, że do końca normalnie nie będzie. Ale nauczyłam się z tym żyć.”<br />
Mama Ewelinki się uśmiecha. Świat „dziś” jest znacznie bardziej pogodny niż świat „wczoraj”. Do pewnych rzeczy dorosła ona sama, do pewnych otoczenie. Ktoś powiedział ostatnio na forum internetowym, że integracja jest potrzebna w równej mierze chorym, co zdrowym. Miał zupełną słuszność. Wszyscy uczymy się wrażliwości i bycia razem. Lekcja nie od przecenienia.<br />
Justyna<br />
Jeżeli masz dziecko niepełnosprawne, potrzebujesz pomocy lub informacji – zgłoś się do nas:<br />
Stowarzyszenie Pomocy Dzieciom<br />
„Niech się serce obudzi”<br />
im. Jana Pawła II<br />
ul. Kosmonautów 11<br />
Tel. 509 688 422<br />
KRS 0000235289</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/wszyscy-uczymy-sie-wrazliwosci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rodzina to ogromny skarb</title>
		<link>http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/rodzina-to-ogromny-skarb/</link>
		<comments>http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/rodzina-to-ogromny-skarb/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 13 May 2010 10:41:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>emilia1</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ludzkie sprawy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.lubartowiak.com.pl/?p=6357</guid>
		<description><![CDATA[Był Piotruś, Krzyś, Ola, Oliwia, druga Ola, Ala, Michał, Bartek, Olga, Kubuś, druga Ala. W tym numerze prezentujemy postać dziesięcioletniego Kubusia. Ma dziesięć lat. Uśmiecha się do świata z ufnością właściwą dziecku i przygotowuje do ważnego życiowego wydarzenia – Pierwszej Komunii Świętej. „Jak sobie poradzi?” – zastanawia się pani Magda – „Trudno przewidzieć, ostatnio tylko [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Był Piotruś, Krzyś, Ola, Oliwia, druga Ola, Ala, Michał, Bartek, Olga, Kubuś, druga Ala. W tym numerze prezentujemy postać dziesięcioletniego Kubusia.<br />
Ma dziesięć lat. Uśmiecha się do świata z ufnością właściwą dziecku i przygotowuje do ważnego życiowego wydarzenia – Pierwszej Komunii Świętej.<span id="more-6357"></span> „Jak sobie poradzi?” – zastanawia się pani Magda – „Trudno przewidzieć, ostatnio tylko biegał po kościele”.<br />
Ale takie są dzieciaki ze szkoły na Głuskiej. Nie zawsze zachowują się w sposób przewidywalny, a ich rodzice musieli nauczyć się z tym żyć. Jak pani Magda.<br />
„Kiedy Kuba się urodził, długo leżeliśmy w szpitalu. Najpierw był to Lubartów, ale tu nie mogli sobie z nami poradzić, więc odesłali nas do Lublina. Coś było ciągle nie tak, badania wychodziły kiepsko. Okazało się, że dziecko ma refluksy, trzeba natychmiast podjąć leczenie, ale Lublin też sobie z tym nie radził. Wtedy dostanie się do Centrum Zdrowia Dziecka nie było takie proste. Trzeba było mieć promesę, otrzymanie jej to osobna droga przez mękę, ale się udało. Kubuś znalazł się w CZD. Tam zrobiono udrażnianie  moczowodów, operacja miała charakter wspomagający. Niestety, nie przyniosła oczekiwanych rezultatów. Wyniki były nadal złe, nie wiedzieliśmy, co może się dziać.”<br />
„To chyba jest stresujące…”<br />
„Jest, szczególnie, że lekarze też nie wiedzieli, o co chodzi. Przypadkiem na oddział przyszła pani doktor pediatra. Posłuchała, że dziecko wiotkie, wiotkie, obejrzała małego i zleciła badanie krwi w kierunku cytomegalii. To był strzał w dziesiątkę.”<br />
„No tak” – myślę sobie – „Tylko że na cytomegalię chorują setki, tysiące osób, to wirusówka, którą organizm zwalcza bez większego problemu. Chyba że…chyba że ma obniżoną odporność, jak…noworodek…”<br />
Mama Kuby potwierdza moje przypuszczenia. „Ja nie wiem, może też byłam zarażona, ale mój organizm to zwalczył. Ale Kuby nie. Urodził się okręcony pępowiną, nie dotleniony, dostał niewiele punktów…potem te refluksy…może wszystko zadziałało razem.”<br />
„Czy był jakoś leczony?”<br />
„Tak, dostawał gancyklowir. To taki lek…w dużym uproszczeniu to prawie chemia. Przyjął tego dwie dawki. Objawy ustąpiły. Pozostała kolejna operacja, tym razem znacznie dłuższa. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, jakie powikłania może dać cytomegalia, jakie mogą być skutki działania tego leku…miało być lepiej.”<br />
„I było?”<br />
„Do pewnego momentu. Operacja trwała bardzo długo, plastyka moczowodów, znów udrażnianie, rozdzielanie. Po operacji przewieziono go na zwykłą salę zamiast na pooperacyjną. Dziecko dostało wstrząsu po morfinie. Ledwo go odratowali, a ja do dziś mam ten obraz w pamięci. Po prostu koszmar którego nie życzę nikomu. Kuba miał wtedy osiem miesięcy…”<br />
Dziś można odetchnąć z ulgą. Prawie z ulgą, bo szpital nie dał o sobie zapomnieć. Z Kubusiem zaczęło się dziać coś niedobrego.<br />
„Mowa, która zaczynała się wykształcać, gaworzenie…wszystko zanikło. Właściwie dziś można powiedzieć, że rozwój mowy jest na poziomie rocznego dziecka, może nawet mniej…Kuba mówi &gt;&gt;mama&lt;&lt;, &gt;&gt;tata&lt;&lt;, &gt;&gt;daj&lt;&lt;, &gt;&gt;nie&lt;&lt;. A przecież ma dziesięć lat…”<br />
„To jak się porozumiewacie?”<br />
„Wielu rzeczy się domyślamy. Można się tego nauczyć przez tyle lat. Jest w miarę sprawny ruchowo, pogodny, ale nigdy nie będzie zupełnie samodzielny…trzeba się z tym pogodzić…”<br />
Kubuś dostał od nas rowerek rehabilitacyjny. Energia go rozpiera, więc sprzęt nie stoi w kącie. To fajne, patrzeć jak coś dziecku sprawia radość. Przy okazji usprawnia narządy ruchu. Trochę mniej fajna jest jednak świadomość, że nie da się zrobić czegoś, co pozwoli mu na rozwój porównywalny z rówieśnikami.”<br />
„Jak pani sobie z tym radzi?”<br />
„No cóż, łatwo nie jest. Kiedy pomyślę…w pierwszym roku życia na 12 miesięcy spędziliśmy w szpitalu osiem. A w domu został trzyletni brat Kuby. Znosił to wszystko bardzo dzielnie i tak jest do dziś. Jest dla niego oparciem, dobry, starszy brat. Rozumie i akceptuje sytuację, choć wiem, że także nie jest mu łatwo. Kiedyś, na początku, pytałam – dlaczego? Teraz nie pytam. Ani szukanie winnych, ani odpowiedzi niczego tu nie zmienią. Musimy sobie jakoś radzić. W tym wszystkim mam dobrą, kochającą rodzinę i to jest ogromny skarb.”<br />
To prawda. Są fajną, ciepłą rodziną. Idą naprzód, szukają możliwości, by pomóc własnemu dziecku. Szukają także sposobów, by pomóc innym.<br />
Patrzę na panią Magdę. Przez takich ludzi przenikają na świat promienie słońca.<br />
Jeżeli masz dziecko niepełnosprawne, potrzebujesz pomocy lub informacji – zgłoś się do nas:<br />
Stowarzyszenie Pomocy Dzieciom<br />
„Niech się serce obudzi”<br />
im. Jana Pawła II<br />
ul. Kosmonautów 11<br />
Tel. 509 688 422<br />
KRS 0000235289<br />
Justyna</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/rodzina-to-ogromny-skarb/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pola Nadziei</title>
		<link>http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/pola-nadziei/</link>
		<comments>http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/pola-nadziei/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 12 May 2010 18:53:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>emilia1</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ludzkie sprawy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.lubartowiak.com.pl/?p=6310</guid>
		<description><![CDATA[W niedzielę 9 maja na zakończenie akcji „Pola Nadziei”, zorganizowanej przez Wolontariat Hospicyjny, Lubartowskie Stowarzyszenie Hospicjum św. Anny oraz Parafię św. Anny, odbył się uroczysty koncert muzyki klasycznej z udziałem Społecznej Szkoły Muzycznej I i II stopnia im. Fryderyka Chopina w Lubartowie. Koncert miał miejsce w Bazylice św. Anny i był poświęcony pamięci ofiar katastrofy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">W niedzielę 9 maja na zakończenie akcji „Pola Nadziei”, zorganizowanej przez Wolontariat Hospicyjny, Lubartowskie Stowarzyszenie Hospicjum św. Anny oraz Parafię św. Anny, odbył się uroczysty koncert muzyki klasycznej z udziałem Społecznej Szkoły Muzycznej I i II stopnia im. Fryderyka Chopina w Lubartowie. Koncert miał miejsce w Bazylice św. Anny i był poświęcony pamięci ofiar katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem.<span id="more-6310"></span>Ogólnopolska akcja „Pola Nadziei” odbyła się w Lubartowie po raz pierwszy. W dniach 8 &#8211; 9 maja zbierane były datki na sprzęt rehabilitacyjny dla pacjentów naszego hospicjum. Celem tej akcji jest szerzenie idei hospicyjnej, poprzez uwrażliwienie społeczeństwa, a przede wszystkim młodych ludzi, na <img class="alignleft size-medium wp-image-6311" title="KONCERTBAZYLIKA_31" src="http://www.lubartowiak.com.pl/wp-content/uploads/2010/05/KONCERTBAZYLIKA_31-300x199.jpg" alt="KONCERTBAZYLIKA_31" width="300" height="199" />potrzeby osób chorych. Charakterystycznym elementem akcji są żonkile – międzynarodowy symbol nadziei. Główne hasło akcji to „Nie ustawaj w miłości… Pomóż tym, którzy idą przed nami!”. Jak informuje Michał Filipowicz, jeden z koordynatorów akcji &#8211; przeszczepienie na polski grunt akcji „Pola Nadziei” okazało się trafionym pomysłem. Hospicjum z Krakowa koordynuje tę akcję w Polsce, a poszczególne ośrodki w ustalony przez swoje zespoły wolontariuszy sposób wykorzystują motyw żonkila przy akcjach charytatywnych i edukacyjnych. Żonkilowe „Pola Nadziei” są znakami, że są ludzie, którzy z nadzieją podchodzą do problemów osób cierpiących. Cebulki żonkili, które zostały posadzone jesienią 2009 roku przez lubartowską młodzież w ogrodzie hospicyjnym są niepowtarzalnymi cegiełkami. Poprzez „Pola Nadziei” dzieci, młodzież i rodziny uczą się, jak być razem do końca i zachować nadzieję. Ukoronowaniem akcji był niedzielny koncert muzyki klasycznej. Mogliśmy usłyszeć wychowanków Społecznej Szkoły Muzycznej w Lubartowie, którzy wykonali utwory m.in. Jana Sebastiana Bacha, Fryderyka Chopina, Luci Marenzio, Stanisława Moniuszki, G.F. Haendla, C. Debussy&#8217;ego, M. Linneman, A. Brescianelli. Podczas koncertu w Bazylice św. Anny wystąpili: Julia Majchrzak i Maciej Rysak – skrzypce; Patryk Sagan, Karol Jurasiński, Dawid Bednarz – fortepian; Aleksandra Kozak – flet; Aleksandra Szymanek – saksofon; Aleksandra Piątek i Marcin Bronisz – gitara; chór szkolny pod kierunkiem Tomasza Misztala; Marta Migal, Aleksandra Majchrzak, Dominika Łasko – akompaniament.<br />
Akcja połączona była z konkursem plastycznym pt. „Lubię pomagać”, skierowany do wszystkich grup wiekowych od przedszkola do szkół średnich. 137 uczestników konkursu przedstawiło swoją wizję pomocy potrzebującym. W konkursie nagrody otrzymali: I miejsce Ania Kasztelańska –- Przedszkole Miejskie Nr 5, Gabrysia Gmurkowska – Powiatowy Młodzieżowy Dom Kultury; Iga Topyła &#8211; Szkoła Podstawowa Nr 4; Lidia Serewa – II liceum Ogólnokształcące. Natomiast wyróżnienia zostały przyznane dla: Mateusza Budzyńskiego –Szkoła Podstawowa Nr 3; Karoliny Korsackiej – Powiatowy Młodzieżowy Dom Kultury; Weroniki Widyńskiej –Szkoła Podstawowa Nr 4; Eweliny Jeleń –Zespół Szkół Nr 2. Ponadto wyróżniono pracę zbiorową, wykonaną przez dzieci z Przedszkola Miejskiego Nr 5: Zuzannę Krzysiak, Zuzannę Siwek, Natalię Skrzypiec i Bartłomieja Kasztelańskiego. Sponsorzy nagród w konkursie: Urząd Miasta Lubartów oraz ks. Andrzej Majchrzak. Akcja „Pola Nadziei” zakończy się 24 maja.<br />
Tekst i foto: Sylwia Nowokuńska</p>

<a href='http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/pola-nadziei/attachment/koncertbazylika_31/' title='KONCERTBAZYLIKA_31'><img width="100" height="57" src="http://www.lubartowiak.com.pl/wp-content/uploads/2010/05/KONCERTBAZYLIKA_31-100x57.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="KONCERTBAZYLIKA_31" title="KONCERTBAZYLIKA_31" /></a>
<a href='http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/pola-nadziei/attachment/koncertbazylika_41/' title='KONCERTBAZYLIKA_41'><img width="100" height="57" src="http://www.lubartowiak.com.pl/wp-content/uploads/2010/05/KONCERTBAZYLIKA_41-100x57.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="KONCERTBAZYLIKA_41" title="KONCERTBAZYLIKA_41" /></a>
<a href='http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/pola-nadziei/attachment/koncertbazylika_02/' title='KONCERTBAZYLIKA_02'><img width="100" height="57" src="http://www.lubartowiak.com.pl/wp-content/uploads/2010/05/KONCERTBAZYLIKA_02-100x57.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="KONCERTBAZYLIKA_02" title="KONCERTBAZYLIKA_02" /></a>
<a href='http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/pola-nadziei/attachment/koncertbazylika_16/' title='KONCERTBAZYLIKA_16'><img width="100" height="57" src="http://www.lubartowiak.com.pl/wp-content/uploads/2010/05/KONCERTBAZYLIKA_16-100x57.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="KONCERTBAZYLIKA_16" title="KONCERTBAZYLIKA_16" /></a>
<a href='http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/pola-nadziei/attachment/koncertbazylika_25/' title='KONCERTBAZYLIKA_25'><img width="100" height="57" src="http://www.lubartowiak.com.pl/wp-content/uploads/2010/05/KONCERTBAZYLIKA_25-100x57.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="KONCERTBAZYLIKA_25" title="KONCERTBAZYLIKA_25" /></a>
<a href='http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/pola-nadziei/attachment/koncertbazylika_33/' title='KONCERTBAZYLIKA_33'><img width="100" height="57" src="http://www.lubartowiak.com.pl/wp-content/uploads/2010/05/KONCERTBAZYLIKA_33-100x57.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="KONCERTBAZYLIKA_33" title="KONCERTBAZYLIKA_33" /></a>

]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/pola-nadziei/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Handel przed domem</title>
		<link>http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/handel-przed-domem/</link>
		<comments>http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/handel-przed-domem/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 12 May 2010 12:30:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>emilia1</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ludzkie sprawy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.lubartowiak.com.pl/?p=6275</guid>
		<description><![CDATA[Nie tylko w Lublinie można spotkać osoby, które handlują starociami. Na placu zamkowym w Lublinie jest to już stały element placu. Natomiast taki handel w Lubartowie jest nowością. Jerzy Wrzos zajmuje się tym od dawna. Na początku zaczynał na Placu Zamkowym w Lublinie, natomiast teraz sprzedaje przed swoim domem na ul. Szaniawskiego.  Zwłaszcza jak jest [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Nie tylko w Lublinie można spotkać osoby, które handlują starociami. Na placu zamkowym w Lublinie jest to już stały element placu. Natomiast taki handel w Lubartowie jest nowością. <span id="more-6275"></span>Jerzy Wrzos zajmuje się tym od dawna. Na początku zaczynał na Placu Zamkowym w Lublinie, natomiast teraz sprzedaje przed swoim domem na ul. Szaniawskiego.  Zwłaszcza jak jest ładna pogoda. Jest to pierwszy tego typu <img class="alignleft size-medium wp-image-6276" title="antykwantariat_04" src="http://www.lubartowiak.com.pl/wp-content/uploads/2010/05/antykwantariat_04-300x160.jpg" alt="antykwantariat_04" width="300" height="160" />antykwariat w Lubartowie. Można znaleźć tam różne rzeczy, czasami nawet unikatowe. W sprzedaży znajdzie się tam zarówno coś dla najmłodszych, jak i tych starszych.. Pan Jerzy ma w swojej kolekcji zarówno książki dla dzieci, młodzieży, studentów, jak i dla dorosłych oraz wiele innych rzeczy.  Prawdziwi pasjonaci starych rzeczy w naszym mieście mają  okazję do powiększenia swoich zbiorów.</p>
<p>Tekst i foto: Emilia Jakóbczak</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/handel-przed-domem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Najdzielniejsza z dzielnych</title>
		<link>http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/najdzielniejsza-z-dzielnych/</link>
		<comments>http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/najdzielniejsza-z-dzielnych/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 29 Apr 2010 07:30:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>emilia1</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ludzkie sprawy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.lubartowiak.com.pl/?p=5982</guid>
		<description><![CDATA[„Najdzielniejsza z dzielnych” – mówi o niej mama. Tak właśnie zatytułowała blog, który założyła dla swojej córki. Dokumentuje na nim wydarzenia i dzieli się doświadczeniem z innymi rodzicami. „Bo w gruncie rzeczy to jedyna forma pozyskiwania informacji” – stwierdza pani Ewa – „Tak było niemal osiem lat temu, kiedy urodziła się Ala i tak jest [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">„Najdzielniejsza z dzielnych” – mówi o niej mama. Tak właśnie zatytułowała blog, który założyła dla swojej córki. Dokumentuje na nim wydarzenia i dzieli się doświadczeniem z innymi rodzicami. <span id="more-5982"></span>„Bo w gruncie rzeczy to jedyna forma pozyskiwania informacji” – stwierdza pani Ewa – „Tak było niemal osiem lat temu, kiedy urodziła się Ala i tak jest do dziś.”Ale wróćmy do początku. Donoszona, a nawet przenoszona ciąża i bardzo trudny poród, zatem skończyło się cesarskim cięciem. Operacja w pełnej narkozie, więc chyba pacjentka powinna spać. Tak w każdym razie prawdopodobnie myślał lekarz, kiedy wyjmował dziecko. Miało niewiele ponad dwa kilogramy. Pan doktor zobaczył małą i stwierdził krótko: „Ale szczur.” Tylko że pani Ewa już wtedy nie spała… Ala nie wyglądała dobrze. Nie przyswajała pokarmów, miała kłopoty oddechowe, lekarze nie potrafili sobie z nią poradzić. Odesłali ją na Chodźki. A tam, po serii badań, zapadła diagnoza: Zespół Edwardsa.<br />
„Co to jest?” „Trisomia 18 chromosomu. W dużym uproszczeniu wygląda to tak, że każdy gen posiada dodatkowy chromosom, zatem każda komórka ma wadliwą budowę. Dzieci z Edwardsem statystycznie żyją do roku, najczęściej jednak nie przeżywają dłużej niż miesiąc. Tyle o statystykach, życie ma z nimi czasem niewiele wspólnego. Tak właśnie jest w przypadku Ali. Ma szereg dysfunkcji fizycznych i intelektualnych, ale opanowała umiejętności, na które lekarze nie dawali jej szans.” „To znaczy?” „Powiedzieli nam, że prawdopodobnie nie przeżyje miesiąca, więc może chociaż przez ten miesiąc pouczymy się rodzicielstwa. Kazali nam uczyć się obsługi sondy, bo tylko tak można było karmić małą. Tylko że żadne z nas nawet nie chciało wziąć sondy do ręki, no i zaparliśmy się, że nauczymy ją jeść przez smoczek. Długo i opornie, ale udało się. A teraz karmimy ją łyżeczką. Ala robi postępy.” Rzeczywiście. Uśmiecha się, chwyta przedmioty, siedzi, przytrzymywana potrafi stać. Patrzę na nią i jej mamę i przypominam sobie pierwsze spotkanie z panią Ewą. Była świeżo po akcji reanimacyjnej, która o mały włos nie zakończyła się zgonem Ali. Potem takich akcji było jeszcze kilka, ale z czasem człowiek potrafi sobie z nimi radzić&#8230; „Mamy w domu specjalistyczny sprzęt: koncentrator tlenu, pulsoksymetr…w przypadku bezdechów, sami błyskawicznie podejmujemy akcję. Wiemy, jak i co po kolei należy zrobić. Gdyby nie to, mogłoby być trudno.” Ala uczestniczy w wyjazdach integracyjnych organizowanych przez stowarzyszenie. Nie ma co ukrywać, jest na nich gwiazdą: mała kobietka w niebieskich okularach i chusteczce na głowie… „Te okulary, to osobna historia. Ala musi je nosić, ponieważ światło słoneczne ją razi. Wszystkie dzieci z Edwardsem mają ten problem. Ale to jest do przejścia. Takie okulary można kupić. Inne rzeczy są znacznie gorsze…” „Na przykład?” „Na przykład to, że o wszystko trzeba dowiedzieć się samemu i niemal to wywalczyć. Żaden urzędnik nie powie pani, co się takiemu dziecku należy: specjalistyczny wózek, sprzęt rehabilitacyjny…po prostu nic. Jeśli do czegoś nie dojdziemy sami, możemy zapomnieć. Właśnie dlatego prowadzimy z rodzicami innych „edwardsiaków” dyskusje na forum i wymieniamy się informacjami.” Życie z Alą to jazda bez trzymanki. Dzieci z Zespołem Edwardsa odchodzą z powodu niewydolności krążeniowo – oddechowej. To może nastąpić w każdej chwili i trzeba być tego świadomym. Jak mówi pani Ewa – trzeba zawsze mieć nadzieję, ale i świadomość. Fajnie i ciepło obserwuje się postępy dziecka i nabywanie przez nie nowych umiejętności, to z pewnością cieszy każdego rodzica. A jak czuje się rodzić, który ma świadomość, że każda chwila może być w życiu jego dziecka ostatnią? Czy w ogóle można nauczyć się żyć z taką świadomością? Nie wiem. Wiele razy spotykałam się z rodzicami Ali. Słuchałam opowieści o tym, co i jak dzieje się w ich życiu. Nigdy, ani razu nie słyszałam słowa skargi, dlaczego los dotknął ich tak trudną rzeczywistością. Być może to jest właśnie tak: nadzieja i świadomość. A póki czas pozwala na wspólne „tu i teraz”, oplatają miłością każdy gest małych, bezbronnych dłoni. Ali. Najdzielniejszej z dzielnych.<br />
Justyna</p>
<p>Pomagamy takim dzieciom jak Ala, Kubuś, Ola, Michał i inni, przedstawieni w kolejnych odcinkach naszego cyklu. Jeśli zechcesz nas wesprzeć, podaruj naszym podopiecznym 1% swojego podatku. Dzięki Twojemu wsparciu zrobimy znacznie więcej, a poprzez nasze dłonie Ty także będziesz mieć w tym swój udział. Jeżeli masz dziecko niepełnosprawne, potrzebujesz pomocy lub informacji – zgłoś się do nas: Stowarzyszenie Pomocy Dzieciom<br />
„Niech się serce obudzi” im. Jana Pawła II ul. Kosmonautów 11 Tel. 509 688 422 KRS 0000235289</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/najdzielniejsza-z-dzielnych/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Chcą pracować, nie chcą kraść</title>
		<link>http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/chca-pracowac-nie-chca-krasc/</link>
		<comments>http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/chca-pracowac-nie-chca-krasc/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 22 Apr 2010 16:09:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>emilia1</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ludzkie sprawy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.lubartowiak.com.pl/?p=5922</guid>
		<description><![CDATA[Na początku kwietnia wysypisko w Rokitnie zostało zamknięte&#8230; dla osób przeszukujących, czyli tzw. „szperaczy”.  Powodem tej decyzji był nieszczęśliwy wypadek. Przypomnijmy, że w lutym na wysypisku podczas zbierania odpadków 64-letni mieszkaniec gminy Jawidz został przygnieciony przez pracujący tam spychacz. W wyniku poniesionych obrażeń mężczyzna zmarł w szpitalu. Policjanci ustalili, że 53-letni operator spychacza miał ponad [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Na początku kwietnia wysypisko w Rokitnie zostało zamknięte&#8230; dla osób przeszukujących, czyli tzw. „szperaczy”.  Powodem tej decyzji był nieszczęśliwy wypadek.<span id="more-5922"></span><br />
Przypomnijmy, że w lutym na wysypisku podczas zbierania odpadków 64-letni mieszkaniec gminy Jawidz został przygnieciony przez pracujący tam spychacz. W wyniku poniesionych obrażeń mężczyzna zmarł w szpitalu. Policjanci ustalili, że 53-letni operator spychacza miał ponad 0,3 promila alkoholu w organizmie.<br />
Kilkadziesiąt osób, dla których wysypisko jest źródłem utrzymania, postanowiło zablokować wjazd na wysypisko. Blokadę zaplanowano na 12 kwietnia, jednak ze względu na żałobę narodową, protest przeniesiono na 19 kwietnia.<br />
Po godzinie 7.00 rano zablokowano wjazd na wysypisko i nie wpuszczano ciężarówek przywożących śmieci, ustawiła się kolejka. Po godzinie pojawił się kierownik wysypiska &#8211; Waldemar Kowalczyk, który tłumaczył zebranym: W najbliższym dniach będzie omówiony i wypracowany sposób bezpiecznego przebywania tej grupy osób, która tutaj przychodziła. Jak to było <img class="alignleft size-medium wp-image-5923" title="rokitno2" src="http://www.lubartowiak.com.pl/wp-content/uploads/2010/04/rokitno2-300x118.jpg" alt="rokitno2" width="300" height="118" />dotychczas, jest to niedopuszczalne. Skończyło się to wypadkiem śmiertelnym&#8230; Komisja powypadkowa, przeanalizowała wszystkie materiały dowodowe i decyzja jest o nie wpuszczaniu. Protestujący nie ustąpili i kontynuowali blokowanie bramy wjazdowej. Co?  Mam, zacząć kraść. Kto mi da na chleb. Dwieście złotych pożyczyłam na jedzenie – mówi jedna z protestujących. Pracę mi się zabiera, na takie bezrobocie. Co, może lepiej jakbym zaczął kraść? – mówi inny. Niech nas przeszkolą, możemy pracować w kamizelkach odblaskowych – mówi starsza kobieta. Dla niektórych szperanie na wysypisku to jedyna praca. Po interwencji wójta gminy Lubartów i policji protestujący ustąpili, gdy dowiedzieli się, że trzeba czekać do czwartku.<br />
Decyzja ze strony administratora pozostaje na tę chwilę niezmienna – mówi wójt gminy Lubartów Janusz Bodziacki – Ten wypadek śmiertelny spowodował, że komisja wypadkowa i przełożeni kierownika zlecili nie wpuszczanie w tej chwili osób postronnych na to składowisko. Natomiast ja prowadzę rozmowy z prezesem MPWiK, jak również z władzami miasta Lublin, aby w jakiejś zorganizowanej i z dyscyplinowanej formie mieszkańcy naszej gminy mogli wchodzić na to składowisko i dorobić sobie do budżetu rodzinnego.<br />
Kierownik wysypiska mówił, że widzi to w ciemnych barwach&#8230;<br />
Pan Kowalczyk ma duże doświadczenie – kontynuuje wójt &#8211; ja jednak jestem optymistą. W imieniu tej grupy, nawet to potwierdzili, bo w ubiegłym tygodniu trochę awansem o tym mówiłem, chciałem to zrobić w ten sposób i tak uzgodnić z władzami Lublina, aby do samochodu podchodziły małe zorganizowane grupki i stworzyły kolejkę. Takim podstawowym elementem jest też trzeźwość na terenie tego składowiska i mieszkańcy zobowiązali się, że kupią alkomat i będą się badać przy wyjściu na składowisko i przekazywać listę trzeźwości kierownikowi.<br />
W czwartek odbędzie się spotkanie wójta z Dyrektorem Wydziału Ochrony Środowiska UM Lublin Marianem Stani. Czy dojdzie do porozumienia?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/chca-pracowac-nie-chca-krasc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dziecko to skarb i radość</title>
		<link>http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/dziecko-to-skarb-i-radosc/</link>
		<comments>http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/dziecko-to-skarb-i-radosc/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 22 Apr 2010 09:35:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>emilia1</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ludzkie sprawy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.lubartowiak.com.pl/?p=5893</guid>
		<description><![CDATA[Był Piotruś, Krzyś, Ola, Oliwia, druga Ola, Ala, Michał, Bartek i Olga. W tym numerze prezentujemy postać Kubusia. Dziecko to skarb i radość. To czasem problem, kiedy zaczyna iść własną, niekoniecznie dobrą drogą. Dziecko, to…Kubuś. Cudowny, kochany Kubuś. Jedyny na świecie. Może dlatego każde słowo, które chcę postawić na tej kartce papieru, tak bardzo boli. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Był Piotruś, Krzyś, Ola, Oliwia, druga Ola, Ala, Michał, Bartek i Olga. W tym numerze prezentujemy postać Kubusia. Dziecko to skarb i radość. To czasem problem, kiedy zaczyna iść własną, niekoniecznie dobrą drogą.<span id="more-5893"></span> Dziecko, to…Kubuś. Cudowny, kochany Kubuś. Jedyny na świecie. Może dlatego każde słowo, które chcę postawić na tej kartce papieru, tak bardzo boli.<br />
„W wieku 7 miesięcy wylądowaliśmy w szpitalu z pokrzywką” – opowiada Monika – „Lekarze nie wiedzieli, co mogło ją spowodować, stawiali na kłopoty żołądkowe, jakieś uczulenie, sami nie wiedzieli co. Skierowali nas do poradni gastrologicznej w Lublinie, żeby wykonać następne badania. No i pojechaliśmy. Tam wykonano serię badań i jeden wynik ich zaniepokoił.”<br />
„Jak poważnie?”<br />
„Na tyle poważnie, że kazali mi przyjechać następnego dnia i nastawić się na pobyt na oddziale. Byliśmy tam tydzień. Wykonano serię badań. A potem lekarze postawili diagnozę: podejrzenie dystrofii mięśniowej Duchenne`a. Skierowali nas do Warszawy na dalsze badania genetyczne.”<br />
Niestety, doświadczenie nauczyło mnie, że jeżeli lekarze z Chodźki mówią „podejrzenie”, to raczej należy to brać za pewnik…wiele bym dała za ich pomyłkę…<br />
„Czy od początku wiedziałaś, co to jest dystrofia Duchenn`a?”<br />
„Nie, na początku myślałam, że jakaś tam choroba…dadzą leki i jakoś to będzie. Niczego konkretnego mi nie powiedzieli. W Warszawie zresztą też. Kiedyś nie miałam Internetu, więc nie sprawdzałam informacji. Teraz już wiem. To postępujący zanik mięśni spowodowany brakiem dystrofiny. Praktycznie mięśnie odpowiadają za ogromną część naszego życia: za oddychanie, pracę serca, ruch palców, wstawanie i siadanie. Jeśli zanikają mięśnie, zanikają podstawowe czynności…także życie…”<br />
„Kiedy uświadomiłaś sobie to wszystko?”<br />
„Wiesz, bardzo długo wszystko było dla mnie mgliste. Do czasu, kiedy pojechałam na turnus rehabilitacyjny dla dystrofików. A tam…zobaczyłam inne dzieci…w gorszym stanie. Wtedy dotarło do mnie, na co jest chory mój syn…zrozumiałam, czego oszczędzili mi lekarze…”<br />
Siedzimy w kuchni. Żadna z nas nie potrafi wypowiedzieć słowa. Ciszę przerywa głos Kubusia: „mamo, chcę wstać.” Idziemy obie do pokoju. Podaję Kubie ręce i podnoszę go do góry. Kołysze się idąc do łazienki, wyraźnie oszczędza prawą nogę. Pamiętam go sprzed niespełna roku, kiedy byliśmy na wyjeździe integracyjnym w Kozłówce. Przez ten czas sporo się zmieniło i niestety na gorsze.<br />
„ Jak wyobrażasz sobie przyszłość?”<br />
Monika milczy przez chwilę. „ Teraz Kuba ma osiem lat. Pewnie za jakieś dwa lata przesiądzie się na wózek. On wie, że jest chory, ale nie dopytuje się o nic konkretnie. Widzi, że nie może zrobić wszystkiego jak jego koledzy. Nie zagra w piłkę, nie wejdzie na schody… wiem, że będzie coraz gorzej…”<br />
Znów zapadła cisza. Monika odwraca głowę do okna i mówi cicho, cichutko, niemal szeptem: „Wiem, że pewnego dnia on umrze…”<br />
To wszystko jest bez sensu. Gdyby Monika urodziła córkę, pewnie nawet nie wiedziałaby, że jest nosicielką dystrofii. Tak się składa, że chorują na nią tylko chłopcy, choć nosicielkami wadliwego genu są kobiety. Każda następna ciąża, to ryzyko 50/50. Może byłaby dziewczynka…ale może nie…<br />
Wychodzimy z domu. Ustalamy, co możemy zrobić, by pomóc dziecku. By wyrwać dla niego od życia, ile się da. Kubuś szybko się męczy. Niosę go na rękach. Mam wrażenie, że to kruchy kryształ, w którym przegląda się wieczność.  Rozmawiamy o szkole, codziennych problemach. Wszystkie słowa Moniki, wszystkie momenty ciszy, które są równie ważne jak słowa, są potwornie trudne. A ona sama? Może to jest właśnie najważniejsze – żeby przez wszystko, co przed nią, nie musiała przechodzić sama.<br />
Justyna</p>
<p>Pomagamy takim dzieciom jak Kubuś, Ola, Michał i inni, przedstawieni w kolejnych odcinkach naszego cyklu. Jeśli zechcesz nas wesprzeć, podaruj naszym podopiecznym 1% swojego podatku. Dzięki Twojemu wsparciu zrobimy znacznie więcej, a poprzez nasze dłonie Ty także będziesz mieć w tym swój udział.<br />
Jeżeli masz dziecko niepełnosprawne, potrzebujesz pomocy lub informacji – zgłoś się do nas:<br />
Stowarzyszenie Pomocy Dzieciom<br />
„Niech się serce obudzi”<br />
im. Jana Pawła II<br />
ul. Kosmonautów 11<br />
Tel. 509 688 422<br />
KRS 0000235289</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.lubartowiak.com.pl/ludzkie-sprawy/dziecko-to-skarb-i-radosc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

