W dziale | Fakty

II LO – wyprawa, która motywuje… (cz.5)

Opublikowany 26.06.2015

12. czerwca jedenastu uczniów i dwóch opiekunów z II Liceum Ogólnokształcącego im. P. Firleja w Lubartowie rozpoczęło kolejną fascynującą przygodę. SKKT „Azymut” działający przy II LO zorganizował wyjazd „Armenia 2015 – z sercem i w traperach. Wyprawa, która motywuje”.

Prezentujemy Państwu piątą część bezpośredniej relacji z wyjazdu.

Goris – Erywai – trasa pięknych widoków

Goris opuściliśmy dość wcześnie, bo czekała nas długa droga do stolicy Armenii. Nasz kierowca – Aran – to bardzo specyficzna osoba i na długo zostanie w naszej pamięci. Nazywany przez nas Jamesem Bondem, miłośnik muzyki klasycznej przejął zadania przewodnika i sypał ciekawostkami turystycznymi oraz anegdotami że swojego życia. Podczas jazdy pełnił również funkcję DJ i podrywał nasze dziewczyny W jego towarzystwie przemierzyliśmy setki kilometrów.

Szybki przystanek zrobiliśmy na tzw. Kamieniu Płodności, który według lokalnych wierzeń pomaga kobietom zajść w ciążę.

Armeńskie Stoneage to kolejny ,postój” na trasie, po ormiański nazywa się Zorar Karer. Najstarsze kamienie datuje się na VIII w p.n.e. Jest to popularne miejsce na turystycznej mapie Armenii, rozległy teren pełen różnej wielkości kamieniami, służącymi kiedyś jako obserwatorium astrologiczne.

Ruszając dalej w trasę przygotowaliśmy aparaty fotograficzne, bo górzyste drogi, które pokonywaliśmy, są niczym kraina z bajki pełne zakrętów i niesamowitych widoków. Godzinę wjeżdżaliśmy pod górę, na której szczycie znajdował się budynek użytkowy. Od XI w. służył on jako „hotel” dla kaukaskich kupców i podróżników na jedwabnym szlaku. Natknęliśmy się na miejscowego sprzedawcę, który proponował lokalne produkty, a za stragan służyło mu wnętrze starej łady. Oczywiście chętnie częstował nas swoimi wyrobami, więc zostawiliśmy u niego sporo pieniędzy, kupując tutowkę, miód i syrop na gardło. Po udanych zakupach ruszyliśmy w kierunku Sewan, czyli największego wulkanicznego jeziora Armenii, które w czasach komunizmu było miejscem letniego wypoczynku Ormian. Obok jeziora jest średniowieczny monastyr Sevanawang, który dumnie wznosi się nad brzegiem jeziora, a płaskorzeźby na jego ścianach lśnią prześlicznie ,w armeńskim słońcu. Stragany w pobliżu jeziora były pełne pamiątek, ale naszą uwagę najbardziej zwróciła skóra zwierzęcia podobnego do rysia. Niestety koszt takiego suweniru to prawie 600 dolarów. Po spędzeniu trzech godzin nad jeziorkiem wróciliśmy do busa prowadzonego przez niezrównanego Arana i po kilku godzinach podróży wróciliśmy do naszej kwatery.

cdn.

7e6cb0152855ffae443ce0e9a7f6f574 39fed4075783004ed64044a865242732 72b97f5429d1550f01a2e856d2001e94 811e3b7a99b3e5de574bb7048ff339bd a6884f6bf4d9383048e70f347543c579 adf0f89e9fd06bac9bc14c159584b797 f277a9da198ac31c495dccb90160dd38

Autor:

<- zobacz inne artykuły tego autora (6062).


Skontaktuj się z autorem

Pozostaw opinię

Musisz być zalogowany/a, aby móc komentować.