Na osiedlach będzie widno, ale za światło zapłacą spółdzielcy.
Już wkrótce wyłączone w sierpniu ubiegłego roku i pierwszych dniach roku na terenach Spółdzielni Mieszkaniowej w Lubartowie latarnie prawdopodobnie zabłysną ponownie. Prezes SM zdecydował się płacić za oświetlenie. W wypowiedzi dla Radia Lublin prezes stwierdził, że podpisał umowę, chociaż jej nie akceptuje: Zbliża się jesień. Zależało nam na tym, żeby w końcu wieczorami było jasno. Zostaliśmy przyparci do muru, ulegliśmy przemocy. Burmistrz Jerzy Zwoliński od początku podkreśla, że to prawo zabrania mu finansowania oświetlenia terenów spółdzielni z publicznych funduszy. Nikt nikogo do niczego nie zmuszał – podkreśla – a jeśli prezes uległ przemocy to uległ obowiązującemu prawu, a nie miastu czy burmistrzowi. Umowę analizuje prawnik, jeśli spółdzielnia zaakceptuje poprawiony błąd w wyliczeniu liczby latarni oraz kwestię ponoszenia kosztów konserwacji urządzeń, to niezwłocznie wystąpimy do zakładu energetycznego o włączenie oświetlenia. Radość mieszkańców zasobów Spółdzielni Mieszkaniowej może zmącić jednak fakt, że sami zapłacą za oświetlenie, bo spółdzielnia koszty oświetlenia chce pokryć, podnosząc opłaty czynszowe o 8 gr za metr kwadratowy. A to przykładowo dla 50- metrowego mieszkania oznacza o 56 złotych rocznie wyższy czynsz. Tymczasem mieszkańcy choć zadowoleni z faktu, że oświetlenia będzie włączone, dziwią się sposobowi przeniesienia podwyżek na lokatorów: To już nie ma skąd wziąć pieniędzy na latarnie, tylko podnosić czynsz. Nie rozumiem co ma wspólnego opłata za oświetlenie z powierzchnią mieszkania – mówi pani Beata z os. 3 Maja.-Dlaczego opłata za latarnie nie jest od osoby tak jak wywóz śmieci?


