W dziale | Fakty

Morsy w Firleju

Opublikowany 09.02.2012

Tacy to się wykąpią nawet zimą. Niedziela. Minus 15 stopni C i to w słońcu. Woda w przerębli jeziora Firlej ma ok. plus 1 stopnia C. A nad nią lód o grubości trzydziestu centymetrów.
– Najtrudniejsze było wyrąbanie w nim przerębli – mówi Krzysztof Posio, lubartowski mors z kilkunastoletnim stażem. – Sama kąpiel to nic takiego.
W ostatnią niedzielę trzech śmiałków, zanim weszło dowody, musiało się nieźle napracować. Lód był tak gruby, że rąbali otwór siekierami ponad pół godziny.
Potem wybili przerębel drewnianym drągiem. Następnie zrobili ponad 4 km rundki wokół jeziora, bo przed wskoczeniem do lodowatej wody trzeba się porządnie rozgrzać. Kiedy biegli, wiał bardzo mroźny wiatr z północy.
Potem hop do przerębli. Morsy wyszły z wody po około 3 minutach. Ale żeby tego było mało, zrobili krótką rozgrzewkę i weszli jeszcze raz do lodowatej wody.
Zwykle morsy korzystają przed zimną kąpielą z sauny w ośrodku przy jeziorze. Tego dnia kompleks był jednak zamknięty.

Foto: Piotr Opolski.

Autor:

<- zobacz inne artykuły tego autora (2663).


Skontaktuj się z autorem

Komentarze do artykułu (1)

  1. Kreda:

    O kurcze, jak to widzę to jaja mi odpadają. Najpierw się narąbią a potem do wody, dla ochłody …

Pozostaw opinię