Nigdy wcześniej nie wiedział, że może biegać tak szybko

Opublikowany 07.11.2014

– Podczas wręczenia nagrody oglądała mnie cała moja rodzina. To była super chwila – wspomina Bartosz Ceberak, który w tym roku otrzymał Nagrodę Burmistrza Miasta Lubartów w dziedzinie działalności sportowej. Ma 26 lat, jest mieszkańcem Lubartowa, z wykształcenia jest magistrem inżynierem zootechniki. Jego pasją są biegi długodystansowe. Jest bardzo utalentowanym i pracowitym sportowcem, „ambasadorem” biegowym Lubartowa. Teraz planuje przestawić się na triathlon. Z Bartoszem Ceberakiem rozmawia Piotr Opolski.

ceberak_burmistrz ceberak_dobra

 

 

 

 

 

 

Zdobyłeś w tym roku Nagrodę Burmistrza Miasta Lubartów. Jak się z tym czułeś?
– To była i jest dla mnie naprawdę duża sprawa i ważne wyróżnienie. Doceniam to bardzo. Ja sam nigdy nie postrzegałem siebie jako sportowca. Cała ta sytuacja była dla mnie kompletnym zaskoczeniem i czymś absolutnie nowym. Podczas wręczenia nagrody oglądała mnie cała moja rodzina. To była super chwila.

Kiedy zaczęła się Twoja przygoda z bieganiem?
– Trudno to tak jednoznacznie określić, ale ja chyba jednak jestem „dzieckiem – efektem” boomu na bieganie w naszym mieście i ogólnie w naszym kraju jaki obecnie obserwujemy. Moje bieganie zapoczątkowane zostało przez Marcina Sochę i „spółkę” oraz cały Ich, a możne raczej nasz projekt lubartowbiega.pl. Dla mnie, to jest naprawdę mega-sprawa, taka aktywizacja ludzi bez względu na wiek, płeć, możliwości, cele, powody, osiągi, których łączy jedna wspólna pasja – bieganie. Piękne.

Jesteś zootechnikiem, skąd ta pasja? Jak wygląda Twoja praca?
– Ta pasja to dziedzictwo rodzinne – przynajmniej ja to tak postrzegam. Została mi przekazana przez ojca, a ojcu przez mojego dziadka. Myślę, że mam to w sobie gdzieś zakorzenione – szacunek do natury, do darów jakie nam może okazywać, cierpliwość i miłość do zwierząt, do pracy z nimi i przy nich. Lubię się nimi zajmować, uspokaja mnie to. Razem z ojcem, który bardzo mnie wspiera w tej dziedzinie, jesteśmy właścicielami nowo założonego, własnego stada bydła mięsnego, a ja zgodnie z wykształceniem i pasją zajmuje się zwierzętami – hodujemy krowy. Lubię to.

W ciągu dwóch lat wystartowałeś w wielu maratonach i biegach, z dużymi sukcesami. W Pierwszym Maratonie Lubelskim – w czerwcu 2013, w kategorii generalnej zająłeś miejsce 13, w kategorii wiekowej miejsce 2. Jaki był Twój najważniejszy start?
– Najważniejszy biegowy był chyba dla mnie PZU Maraton Warszawski. Ale co ciekawe, nie ten ostatni, lecz ten z 2013 roku. Udało mi się wtedy „wykręcić” 2 godziny 44 minuty i ten wynik, ten start, traktuję jako taki mały przełom mojego biegania, taki mały moment zwrotny. Pamiętam, że po tamtym biegu pomyślałem sobie dosłownie: „o cholera Bartek, nie mam pojęcia zielonego jak to zrobiłeś, ale to jest naprawdę nie byle co”. Bylem tam wtedy jakiś 40-ty jak pamiętam. Wtedy poczułem się trochę dumny z siebie. Nigdy wcześniej nie zakładałem, że jestem w stanie biegać tak szybko. Wszystko inne, co było wcześniej, traktowałem jako przypadek. Maraton warszawski 2013 przypadkiem dla mnie już nie był. To było coś.

Byłeś jednym ze współorganizatorów „Biegu 470” – imprezy zorganizowanej z okazji 470 – lecia naszego miasta oraz I Biegu Charytatywnego „Pokój Dobro”. Aktywnie włączasz się w akcję „Lubartów biega”. Jakie plany dalej?
– To za duże słowo. Ja za współorganizatora się nie uważam, po prostu staram się jakoś pomagać Marcinowi, Tomkowi, Wioli, Agacie i całej tej wspanialej grupie. Wszystko co robimy pod szyldem lubartowbiega.pl , czy „Alwernia”, naprawdę służy dobru. Dobro jest celem każdej z inicjatyw podejmowanych przez tych ludzi. Trudno byłoby takiego dobra nie wspierać. I właśnie to staram się robić. Przykład małego aniołka, jakim jest Julka Piskorska – dla której leczenia organizowaliśmy bieg 10 km i Półmaraton Lubartowski idealnie obrazuje to, o czym mówię. Samo dobro.

– Jak planujesz dalej swoją karierę? Biegasz bez trenera, czy masz jakiś plan biegowy? Jak często trenujesz? Czy myślałeś o ultramaratonach w przyszłości?
– Śmieję się, że to moje bieganie, to taka czysta „partyzantka” jest. Takie „latanie” bez jakiegokolwiek ładu i składu. Fakty są takie, że rzeczywiście biegam bez trenera, planu treningowego, planu żywieniowego, bez potrzebnej wiedzy i całej reszty bardzo ważnych i istotnych czynników, detali, które tak naprawdę budują biegacza. Słowo kariera w moim przypadku to naprawdę spore nadużycie. Biegam, kiedy chcę, jak chcę i gdzie chcę. Biegam, bo lubię.

Nie tylko biegasz, lecz również pływasz maratony, jeździsz rowerem. Opowiedz o przygodzie z triathlonami.
– Triathlon to dla mnie wyzwanie numer jeden. Ekstremalny test na sprawdzenie swoich możliwości. Sama opcja połączenia tych 3 dyscyplin: pływania, roweru i biegu jest ekscytująca, a możliwość doskonalenia się w każdej z nich i łączenie ich potem do siebie, razem jest przedsięwzięciem wspaniałym i niesamowicie inspirującym dla mnie. Triathlon jest moją wielka miłością. Rok 2015 planuję poświecić głównie na triathlon i wystartować w największych imprezach triathlonowych w naszym kraju. Marzeniem i celem jest pokonanie dystansu „ironmenowskiego” 4 km pływania, 180 km rowerem i 42 km biegiem. Wierzę, że po odpowiednim przygotowaniu mogę to zrobić. To jest mój cel na najbliższe dwanaście miesięcy. Zbudować odpowiednią formę i zmierzyć się z dystansem Iron Mena, który dla mnie jest najwspanialszym chyba wyzwaniem sportowym.

Jaka jest rola rola rodziny i bliskich w Twoim bieganiu?
– Składam wielkie dzięki moim najbliższym, mojej grupie wsparcia. Dziękuje za to, że jesteście, że kibicujecie, że rozumiecie, kiedy idzie źle i mnie wtedy znosicie. Dzięki, że czasami mam okazje strzelić z Wami piątkę na mecie, że klepniecie mnie w plecy i usłyszę Wasze: „gratulujemy, byłeś super.” Ja nie jestem super, ale super jest to od Was słyszeć. Wszyscy objęci moimi podziękowaniami, mam nadzieję, że wiedzą, o kogo chodzi – dziękuję Wam pięknie raz jeszcze, Wy rozumiecie jak bywa ciężko czasami, jak wiele trzeba z siebie dać. Mam nadzieję, że rozumiecie też to, jaką siłą dla mnie jesteście, i jaką mocą, dzięki wam ładuję swoje akumulatory i staram się przeć do przodu. Moja nieoceniona grupo wsparcia: jesteście moją siłą. Dziękuję Wam pięknie.

Dziękuję za rozmowę.

Sukcesy Bartosza Ceberaka
I Maraton Lubelski – czerwiec 2013 – kategoria generalna – miejsce 13., kategoria wiekowa miejsce 2; II Maraton Lubelski – maj 2014 – zwycięzca w kategorii wiekowej, 4 miejsce w kategorii generalnej; I Bieg „Pokój i Dobro” Lubartów – czerwiec 2013 – Zwycięzca w kategorii OPEN; VII Ogólnopolskie Biegi Barbórkowe Solidarności Łęczna – grudzień 2013 – 2 miejsce w kategorii wiekowej; VIII Półmaraton Trzeźwości Radom – październik 2013 – 2 miejsce w kategorii generalnej; XIX Ogólnopolskie Biegi im. ks. Stanisława Brzózki Łuków – wrzesień 2013 – w kategorii generalnej 4 miejsce; XIX Ogólnopolskie Biegi Lewarta – kwiecień 2013 – Zwycięzca w kategorii: Lubartowianie, kategoria OPEN – 4 miejsce. 20 miejsce w matronie PZU, w którym wystartowało ponad 6700 zawodników.

Autor:

<- zobacz inne artykuły tego autora (7605).


Skontaktuj się z autorem

Pozostaw opinię

Musisz być zalogowany/a, aby móc komentować.