W dziale | Kultura

Historie „Żołnierzy Wyklętych” – cz. II

Opublikowany 21.12.2011

Odważny projekt młodzieży lubartowskiej organizowany przez Instytut Pamięci Narodowej
Członkowie Koła Historycznego przy RCEZ w Lubartowie Andrzej Górny i Mariusz  Brodzik pod kierunkiem nauczycielki, Doroty Bułgajewskiej-Muzyki, podjęli się odkrycia trudnej karty w historii powiatu lubartowskiego, w związku z udziałem w projekcie pt. „Kamienie pamięci – historie Żołnierzy Wyklętych”. Projekt jest organizowany przez Biuro Edukacji Publicznej w Instytucie Pamięci Narodowej w Warszawie. Oto druga część cyklu udostępnionego przez młodych badaczy historii.

Dlaczego powstała partyzantka?
„(…) Jest faktem niezaprzeczalnym, że powodem powstania partyzantki były owe bezwzględne i krwawe metody komunistyczne. I tylko one. Jako żołnierz przywiązywałem zawsze wielką wagę do dyscypliny i nigdy nie zrobiłbym czegoś, co sprzeciwiałoby się rozkazom moich władz… ostatecznie wojna jeszcze nie zakończona, a stan wojenny usprawiedliwia niejednokrotnie postępowanie nawet ryzykowne. Trzeba więc robić, co dyktuje konieczność. Jeśli bym nawet uchylił się od brania udziału w partyzantce i innych od tego odciągał, to i tak istnieć i działać by ona musiała. Zbyt wielu ludzi zmuszonych było szukać schronienia właśnie w partyzantce.”

źródło: Pamiętnik, Z. Broński

Uskok – dowódca – żołnierz – człowiek
„Nocą z 14 na 15 maja 1944 r. na torze kolejowym Lublin – Chełm pod Minkowicami, przy wysadzaniu niemieckiego pociągu zginął ppor. „Bartosz”… ”…( Kazimierz Głowacki pełnił funkcję dowódcy jednej z trzech baz terenowych Kedywu, która mieściła się we wsi Zezulin przyp. red.) Wraz z nim zginął członek AL. Plut. „Czarny” (Zygmunt Lipiński – przyp. red.). Gwałtowny skurcz żalu chwycił mnie za gardło. O jakże ciężko tracić prawdziwego przyjaciela! Jaki żal, gdy taki żołnierz ubywa Ojczyźnie! „Bartoszu! Więc nie zaniechałeś zamiaru wejścia w porozumienie z AL i to cię zgubiło! …Zwłoki „Bartosza” przewieziono na cmentarz w Kijanach w dwa tygodnie po wypadku. Pogrzeb odbył się nocą, jednak przy licznym udziale społeczeństwa i podziemia, co było wyrazem sympatii, jaką cieszył się zmarły. Kochany przyjacielu! Twoje zniknięcie w wielu sercach odbiło się głębokim żalem. Żałujemy Cię jako przyjaciela, Polaka i żołnierza, który mógł być wzorem dla innych. Zresztą dla wielu będziesz wzorem…”

źródło: Pamiętnik, Z. Broński

Głowacki Kazimierz ps. „Bartosz” pochowany został w grobowcu Skłodowskich na cmentarzu w Kijanach. W uroczystości wzięli udział w pełnej gali i pod bronią żołnierze AK z 1 Rejonu i 20 – osobowy oddział z 27 WDP AK.

Walka bratobójcza
„(…) Prześladowania trwają nadal. Tysiące Polaków – którym dotychczas udaje się ujść z rąk siepaczy – zmuszonych jest karabinem, pistoletem i granatem bronić swego życia. Stąd powstały „bandy”. Ale czy to są bandy i czy ludzi tych bandytami nazwać należy – osądzi społeczeństwo. W tym miejscu nadmienić należy, że są ludzie słabych charakterów, którzy wykorzystują obecne rozprężenie i chaos, na własną rękę uprawiają wszelkie akty porachunków osobistych, napadów dla korzyści własnej. Nie ma to nic wspólnego z oddziałami partyzanckimi, które starają się zwalczać tę plagę… My wiemy, że prowadzimy walkę bratobójczą i choć serce się kraje, choć sumienie się wzdraga, nie możemy jej uniknąć, bo nie jesteśmy jej prowokatorami…”

źródło: Pamiętnik, Z. Broński

„To była głupota, żeby Polak – Polaka zabijał!”
Stanisław Puchacz ps. „Wróbel” był młodym, 18 – letnim żołnierzem walczącym w partyzantce Armii Ludowej w Lasach Parczewskich. Według relacji świadka dowództwo AL znajdowało się we wsi Bójki pod Ostrowem Lubelskim, a organizacja liczyła 245 partyzantów, w tym 150 Żydów. W partyzantce świadek walczył 7 miesięcy, w naszej rozmowie wspomina jedną z akcji w 1944 roku, w Brzeźnicy Bychawskiej, gdzie po informacji kolejarza napadli na pociąg osobowy i zabili 79 Niemców. Stanisław Puchacz w udzielonym nam wywiadzie wyjaśnia swoją sytuację w czasach, gdy był żołnierzem AL oraz stosunek do niego „Uskoka” i żołnierzy jego oddziału:

Nasza organizacja była przeciw Uskokowi. Musiałem wyjechać na zachód Polski, chociaż miałem tu narzeczoną, bo oni w nocy przychodzili i chcieli mnie zabić. Był okres, że byłem prześladowany przez Uskoka i matka z ojcem musieli mnie na 9 miesięcy do rodziny na zachód wysłać i dopiero te bandy Uskoka się uspokoiły. Oni byli przeciwni tym ludziom, którzy byli w partii, w Armii Ludowej. Gdy była zabawa z Spiczynie w 1944 roku, to zabili tam dużo partyjnych, milicjantów, w samym Jawidzu na przykład taki Słomka Jan zginął. Później, jak się to wszystko uspokoiło, to dopiero wróciłem do domu. Według mnie to była głupota, żeby Polak Polaka zabijał!”

Opracowali: Dorota Bułgajewska – Muzyka, Andrzej Górny, Mariusz Brodzik (klasa 4 Technikum Mechaniczne RCEZ Lubartów)

Autor:

<- zobacz inne artykuły tego autora (3929).


Skontaktuj się z autorem

Pozostaw opinię

Musisz być zalogowany/a, aby móc komentować.