W dziale | Kultura, Wywiady

Lubartów lepszy niż Jamajka

Opublikowany 19.10.2011

Rafał Patyra  jest dziś jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy Telewizji Polskiej. Jako dziennikarz obsługiwał m.in. mistrzostwa świata w piłce nożnej i komentował wiele spotkań reprezentacji Polski. Jednak niewiele osób wie, że swoje pierwsze kroki stawiał w Lubartowie, gdzie uczęszczał do I Liceum Ogólnokształcącego im. Księcia Pawła Karola Sanguszki.

We wrześniu był pan gościem honorowym podczas otwarcia boisk w Zespole Szkół nr 2 im. Księcia Pawła Karola Sanguszki w Lubartowie. Jakie odczucia towarzyszyły tej podróży sentymentalnej?
– Im jestem starszy, tym jestem bardziej sentymentalny. Bardzo dobrze wspominam cztery lata spędzone w tym miejscu. Po wakacjach wracałem tutaj z przyjemnością, ponieważ przyciągał mnie klimat charakterystyczny dla szkoły. Z czasów licealnych pamiętam fajnych nauczycieli. Do tej pory mam z nimi kontakt, a ze swoim wychowawcą Januszem Kuncem spotykam się teraz na stopie prywatnej.

Często powraca pan do Lubartowa?
– Moje odwiedziny nie są tak częste, jakbym chciał. Kiedy mam do wykorzystania urlop, rzadziej myślę o Egipcie, Turcji czy Jamajce, ale bardziej ciągnie mnie do Lubartowa. Może nie po to, żeby siedzieć tu dwa tygodnie, ale aby przyjechać tu na dzień lub dwa i powspominać stare kąty. Lubię też okolice Klasztoru Ojców Kapucynów, ponieważ są blisko mojego byłego miejsca zamieszkania. Dodatkowo, kwitły tam piękne kasztany. W Lubartowie czuję się jak w domu. Warszawa, choć mieszkam tam od kilku lat, nie ma dla mnie tak dużego ładunku emocjonalnego.

Zawód dziennikarza był marzeniem czy dziełem przypadku?
– Na pewno nie było w tym przypadku. Od zawsze chciałem być piłkarzem. Jednak już w szóstej klasie szkoły podstawowej na godzinie wychowawczej zadeklarowałem, że będę dziennikarzem sportowym pracującym w telewizji. Wszystko się pięknie ułożyło i wychodzi na to, że jeśli człowiek będzie walczył o swoje marzenia, to wszystko się ułoży. Łatwość pisania pomagała mi w pisaniu artykułów do gazetek szkolnych zarówno w podstawówce,  jak i w liceum. Po zakończeniu nauki w szkole średniej, wybrałem Akademię Wychowania Fizycznego w Warszawie. Będąc na AWF, podjąłem prywatnie drugi kierunek studiów – dziennikarstwo. Zacząłem współpracować z kilkoma gazetami, zdobywając swoje pierwsze poważne doświadczenia. Przygodę z telewizją rozpocząłem, wygrywając jeden z castingów, a dzięki temu pojawiły się kolejne oferty.

Dla Rafała Patyry dziennikarstwo jest bardziej pasją czy zawodem?
– Dziennikarstwo to zdecydowanie moja pasja. Gdyby priorytetem w tym zawodzie było tylko sprawdzanie stanu konta, to nie miałoby to sensu. Nie znam chyba nikogo, kto jest dziennikarzem sportowym i robi to wyłącznie dla pieniędzy. Ta praca, to realizowanie swoich ambicji, przygoda, podróże, poznawanie nowych ludzi. Myślę, że pasja, zamiłowanie i zainteresowanie są najważniejsze.

Kto był pana autorytetem kilkanaście lat temu, a kto jest nim teraz?
– Kiedyś moim wzorem byłaby osoba z ogromnym bagażem zdolności piłkarskich. Dziś zapewnie wskazałbym postać, która oprócz umiejętności ma dobrze poukładane w głowie. Obecnie najlepszym piłkarzem globu jest Lionel Messi. Takiego Messiego wtedy nie było.

Jakie są rady doświadczonego dziennikarza dla początkujących?
– Pasja i upór są najważniejsze w tym zawodzie.  Na studiach mówi się, że jeśli chcesz być dobry w tym co robisz, to musisz być przygotowany na to, że wyrzucą cię drzwiami, a ty musisz wejść oknem. Nie odpuszczaj i staraj się realizować, to co założyłeś. Trzeba być upartym, twardym i mieć grubą skórę. Dziennikarze są różnie postrzegani w zależności od tego, czym się zajmują i dla jakich mediów pracują. Warto mieć sztywny kręgosłup moralny i nie dać się złamać, nie dać sobą pomiatać. Jeśli ktoś chce cieszyć się szacunkiem, to musi być uczciwy wobec siebie i wobec ludzi. To my kreujemy politykę i obraz tego świata. Bierzemy za to odpowiedzialność, bo jeśli bardzo wykoślawimy rzeczywistość, to wielu ludzi za tym pójdzie. To od nas dziennikarzy zależy w dużej mierze, jaki będzie sport i świat. Nieprofesjonalnym jest, kiedy dziennikarz zamiast oceniać występy sportowca na boisku, ocenia jego życie prywatne.

Rafał Patyra odczuwa jeszcze tremę?
– Największa trema pojawia się oczywiście na początku. Kiedy nabiera się doświadczenia i rutyny, jest łatwiej. Z pewnością mała „tremka” jest zawsze, ale działa ona mobilizująco.

Rozmawiały: Karolina Kirylak i Kasia Danił, kl. I d, I LO

Autor:

<- zobacz inne artykuły tego autora (3929).


Skontaktuj się z autorem

Pozostaw opinię

Musisz być zalogowany/a, aby móc komentować.