W dziale | Listy do redakcji

List do redakcji

Opublikowany 29.04.2010

Zachęcam mieszkańców do wzięcia udziału w obydwu referendach!
W numerze 16 „Lubartowiaka” na górze okładki widniał wyeksponowany napis „Nie idźcie na referendum”.  To wiceprzewodnicząca RM Ewa Grabek zachęcała w swym liście do pozostania w domach w dniu 9 maja. Zakończyła swą wypowiedź w sposób niebudzący wątpliwości: „Nie idźcie na referendum”. Bardzo dziwi taka postawa zarówno pana burmistrza, który w lokalnych mediach zachęca do zbojkotowania referendum w sprawie jego odwołania, jak i radnych koalicyjnych.
Dziwi bardzo, skoro referendum jest najdalej idącą (najpełniejszą) formą demokracji, kiedy to każdy obywatel uprawniony do głosowania może (i powinien) zabrać głos w sprawach bardzo ważnych dla przyszłości naszego miasta. Nawoływanie do zbojkotowania referendum świadczy po raz kolejny w przypadku pana Zwolińskiego o braku tzw. „klasy”. Gdyby ją posiadał, zachęcałby do wzięcia udziału w głosowaniu i skorzystania z tego obywatelskiego prawa, które jest najpełniejszą formą demokracji. Jest jednak odwrotnie. Pan Zwoliński obawia się, że mieszkaniec, który weźmie udział w referendum w sprawie jego odwołania ( 9-go maja) – zagłosuje za jego odwołaniem, a 2-go maja wypowie się przeciwko sprzedaży Placu Piłsudskiego na cele komercyjne. Dlaczego tak bardzo boi się szczególnie 9-go maja? Bo wie, że nawet gdyby nie wyszło referendum 2-go maja ( koalicja przegłosowała tę datę licząc na słabą frekwencję) – to jeśli zostanie odwołany 9-go maja – sprawa placu zostanie załatwiona zgodnie z oczekiwaniami większości mieszkańców. Plac nie zostanie sprzedany ani na cele komercyjne, ani na żadne inne cele.
Dlaczego te referenda?
Budżet miasta na rok 2010 został przyjęty na sesji w dniu 28 stycznia i w żadnym calu nie odzwierciedla protestów mieszkańców w ważnych sprawach społecznych: sprzedaż Placu Piłsudskiego, przeniesienie targu na ulicę Kościuszki, lokalizacja Zakładu Zagospodarowania Odpadów przy ulicy Lipowej – 1 km od centrum miasta i 250m od zabudowań przy tej ulicy. Zakład ten będzie służył w bliskiej przyszłości obsłudze całego powiatu, albo nawet kilku. Nie wierzcie Państwo, że wejdą tu poważni inwestorzy, którzy stworzą setki miejsc pracy. To bajki, które nam się opowiada.  Dotychczas Lubartów był znany w Polsce z produkcji radiomagnetofonów i kryształów. Gdy powstanie ZZO – nasze miasto stanie się zagłębiem śmieciowym do obsługi wielu jednostek samorządowych. Zasłynie z przetwórstwa odpadów, fetoru i krzywdy ludzkiej. Kuriozalną sprawą jest wprowadzenie tej strategicznej i niebezpiecznej inwestycji na teren miasta – a to związane jest z brakiem szacunku dla mieszkańców ze strony burmistrza i władz Związku Komunalnego. Z jednej strony szeroko zakrojony protest ze strony mieszkańców od września 2008 roku – z drugiej strony brak odwołania jakiegokolwiek mieszkańca np. ulicy Lipowej, gdyż nikt z nas nie wiedział, że procedura prowadzona jest na tablicy ogłoszeń Urzędu Miasta. Nie mielibyśmy nic przeciwko tak prowadzonej procedurze, gdybyśmy byli o tym fakcie poinformowani. Zdajemy sobie sprawę z tego, że stosujemy metody radykalne, ale nie możemy pozwolić, aby przedmiotowy zakład powstał w zaplanowanym miejscu, w sytuacji, gdy na terenie gminy Lubartów – z drugiej strony miasta – możliwe jest usytuowanie takiego zakładu. O tym mówiliśmy od początku. Mieszkańców należy szanować, a nie pomijać ich przy podejmowaniu decyzji – jakże ważnych dla rozwoju całego regionu.
Do tego dochodzi jeszcze nagłośniona w mediach krajowych afera związana z wyłączeniem oświetlenia, która niestety jest negatywną promocją naszego miasta.
Strona finansowa odwołania burmistrza
Organizując referendum nie kierowaliśmy się względami finansowymi. Ponieważ jest kilka osób na forach internetowych, które głośno krzyczą, jak to marnotrawi się pieniądze miejskie na niepotrzebne referenda, udowodnię, że jest inaczej. Referendum dotyczące odwołania burmistrza jest współfinansowane z budżetu państwa – zatem z budżetu miasta pójdzie na nie około 15 tys. zł. Jeśli mieszkańcy wzięliby udział w referendum 9-go maja i doszłoby do odwołania burmistrza – w budżecie zostanie na czysto ok. 65 tys. zł. Skąd bierze się taka kwota. Oszczędzimy 3-miesięczną „odprawę” dla pana burmistrza, którą weźmie, jeśli zostanie do końca kadencji. W kasie miasta zostaną też 6-miesięczne pobory pana burmistrza Świętońskiego, który przestanie pełnić obowiązki zastępcy, gdy odwołany będzie burmistrz Zwoliński.  Zatem nie płaczcie oponenci, że tak nadwyrężamy budżet. Z tego co zostanie mamy także pieniądze na referendum w sprawie Placu Piłsudskiego i jeszcze na plus będzie 40 tys. zł. Nie taki cel jednak nam przyświecał i przykro, że muszę pisać o sprawach finansowych. Nieprawdą jest, jak to sugeruje radna Grabek w swoim liście, iż „wyplatam dosłownie i w przenośni bajki nieświadomym mieszkańcom”, że jakoby komisarz będzie administrował miastem za darmo. Oczywiście, że nie. Będzie otrzymywał wynagrodzenie pana Zwolińskiego – zatem tej kwoty nie brałam pod uwagę pisząc o stronie finansowej odwołania burmistrza. Proszę zatem nie obwiniać mnie za tworzenie jakichś bajek, a mieszkańców Lubartowa nie traktować jako ludzi nieświadomych tego, czego doświadczają w tym mieście.
Moja ulotka wyborcza i plan zagospodarowania przestrzennego
Właśnie w kontekście treści moich materiałów wyborczych, bardzo cieszy rozpoczęty projekt „Czas na Lubartów”. Należy przygotowywać tereny dla potencjalnych inwestorów i dobrze się dzieje, że miasto dysponuje coraz większą powierzchnią scalonych gruntów. To będzie cenny obszar przemysłowy, dlatego trzeba zrobić wszystko, aby pierwszą firmą, która go zajmie, nie był Zakład Zagospodarowania Odpadów. Jeśli tak będzie, żaden przedsiębiorca nie zainwestuje swoich pieniędzy w Lubartowie, w obrębie 8 „Za fabryką”. W odniesieniu do stwierdzenia radnej Grabek, z którego wynika, że blokowałam plan zagospodarowania przestrzennego, poproszę o udowodnienie tego pewnika przez autorkę listu. Proszę jednak o konkrety. Sądzę, że trudno będzie o takowe, gdyż one nie istnieją. Za próbę skompromitowania mnie w oczach opinii publicznej trzeba będzie ponieść konsekwencje.
Gdzie jeszcze tak fajnie, jak w Lubartowie?
Ciemności egipskie na terenie spółdzielni mieszkaniowej, brak Domu Kultury, brak przystanku w centrum, poddany rozbiórce jedyny pomnik, jaki mieliśmy na Placu Piłsudskiego, plany zabudowy tego miejsca, zignorowanie kupców z targowiska miejskiego, wprowadzenie na obszar miasta strategicznej inwestycji związanej z przetwórstwem odpadów – bez konsultacji tej kwestii ze społeczeństwem, styl sprawowania władzy przesiąknięty arogancją, to z pewnością wystarczające powody do odwołania pana Zwolińskiego z funkcji burmistrza. Ponieważ taka sytuacja była na wyciągnięcie ręki, trzeba się chwytać ostatniej deski ratunku. Trzeba mówić, że za rozpoczęte projekty unijne miasto będzie musiało zwrócić duże pieniądze. Gdyby tak było, miastom Częstochowa i Łódź groziłaby całkowita ruina finansowa, gdyż mają rozpoczęte z pewnością kosztowne projekty. Tę ważną sprawę wyjaśnił na MMLubartow pan Dariusz Jędryszka. Skierował zapytanie odnośnie tej kwestii i uzyskał odpowiedź od Władzy Wdrażającej Programy Europejskie. Wynikało z niej, że żądanie zwrotu miałoby uzasadnienie w przypadku, gdy zachodziłaby obawa, iż projekt jest/będzie realizowany nieprawidłowo. Taka obawa w Lubartowie nie zachodzi. Miasto ma ciągłość finansową, a sam projekt nie budzi zastrzeżeń. Zatem do zobaczenia w lokalach wyborczych!

Z poważaniem
pełnomocnik komitetu referendalnego
Bogumiła Lisek-Jublewska

Autor:

<- zobacz inne artykuły tego autora (2337).


Skontaktuj się z autorem

Pozostaw opinię