Oczywiście, że uważam się za patriotę, podobnie jak chyba wszyscy Polacy. Spodziewam się też reprymendy po ewentualnym opublikowaniu listu. Mam jednak wewnętrzną potrzebę podzielenia się refleksjami i kilkoma pytaniami. Pierwsze z nich brzmi: czy nasz patriotyzm nie jest czasem wykorzystywany do zbicia kapitału politycznego? Taka postawę nazwałbym patriotyzmem z odcieniem nacjonalistycznym. Następne- czy cierpiętnictwo jest naszą tylko zaletą, a może też wadą? Nie będę sięgać do innych, narodowych wad, które doprowadziły do rozbiorów Polski, a z których to tradycji powstańczych narodziło się cierpiętnictwo. Ograniczę się do pytań związanych z historią naszych sąsiadów w XX wieku, pośrednio nawiązujących do zasadniczego problemu listu. Dlaczego Rosjanie, doświadczywszy od Niemców dużo większych strat osobowych w porównaniu do Polaków- w czasie II wojny światowej, w tym na przykład setki tysięcy zagłodzonych jeńców wojennych, nie domagają się od nich przeprosin? Jeszcze wcześniej odbyła się w imperium rosyjskim wielka wojna domowa (lewicy z prawicą?- naiwne pytanie ignoranta?). Oczywiście, że Katyń był potworną zbrodnią. Historyk zaznacza, że Rosja nie wypowiedziała Polsce oficjalnie wojny w 1939 roku, chociaż wiadomo, że po 1920 roku sielanki na Wschodzie nie było. Poniewczasie Stalin przyznał, że był to błąd z ich strony. Oczywiście, że katastrofa pod Smoleńskiem jest ogromną tragedią. Nie twórzmy jednak ad hoc teorii spiskowych dot. 10 kwietnia 2010 r. Kontynuując pytania, proszę o odpowiedź, dlaczego po I wojnie światowej, przede wszystkim pomiędzy Niemcami i Rosją, tak łatwo nastąpił pakt Ribentropp-Mołotow? A dlaczego po II wojnie światowej, w której największe straty poniosły te dwa kraje, właśnie one układają dla siebie rurę na dnie Bałtyku, a nie przez terytorium Polski? Czy wreszcie aktualne jest przysłowie „Mądry Polak po szkodzie”? I chyba na razie tyle pytań wystarczy.
Wiesław Nowak


