Wysypisko w Rokitnie pod Lubartowem nie będzie ponownie otwarte dla „szperaczy”. Taką decyzję podjął prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Lublinie. Zbulwersowało to „szperaczy”, którzy przyszli w piątek 7 maja pod Urząd Gminy w Lubartowie. Jak mówią – to, że nie mogli przez kilka dni wchodzić na
wysypisko dało się przeżyć, jednak teraz po kilku tygodniach nie mają już za co żyć, a większość z nich utrzymuje się tylko z tego, co znajdzie tam, a później sprzeda. Ja naprawdę nie mam już za co kupować jedzenia – mówi jedna z osób. Co mam zrobić z dziećmi, jak im wytłumaczyć, że dziś pójdą do szkoły głodne. Inna z osób dodaje: rachunki przecież trzeba zapłacić choćby za prąd czy wodę. My chcemy uczciwie pracować. Zaproponowaliśmy, że się przeszkolimy, kupimy alkomat i codziennie rano przed wejściem na wysypisko i przy wychodzeniu będziemy się badać, a ci którzy będą pod wpływem alkoholu, nie będą mogli wchodzić, kupimy też koszulki odblaskowe, a oni dalej nie chcą nam pozwolić tam wchodzić. A jak się pojawimy to, wzywają policje, trzy osoby ma już sprawy z policją. Wójt Janusz Bodziacki spotkał się ze „szperaczami” i poinformował ich, że chce jeszcze raz przekonywać władze MPWiKu do wpuszczenia ich na teren składowiska po spełnieniu proponowanych wcześniej warunków. MPWiK odrzucił jednak propozycję szperaczy, przedstawiając swoją koncepcję uregulowania ich pobytu. Ludzie ci mogliby wrócić na składowisko po założeniu spółdzielni socjalnej. Jednak oni nie znają tej formy i obawiają się, że nie poradzą sobie z jej prowadzeniem, choć jest to prostsze niż prowadzenie zwykłej firmy – twierdzi wójt. Dlatego jeszcze raz padła propozycja wspólnego spotkania władz gminy, przedstawicieli „szperaczy”, władz Lublina i MPWiK. Mam nadzieję, że do spotkania dojdzie już wkrótce – dodaje wójt Bodziacki .Władze MPWiK zakazały wstępu na składowisko po śmiertelnym wypadku, do jakiego doszło tam w połowie lutego. Kilka tygodni temu „szperacze’ w proteście zablokowali wjazd na składowisko, interweniować musiała policja.


