W dziale | Fakty, Pierwsza strona

Sąsiedzka awantura i… policja z gazem

Opublikowany 24.06.2010

Interweniujący podczas sąsiedzkiej awantury policjanci przekroczyli swoje uprawnienia – twierdzi jedna z mieszkanek Lubartowa. Kilka dni temu policjanci próbując zatrzymać jej 57- letniego brata, który wdał się bójkę z sąsiadami, weszli do jej mieszkania, używając przy tym gazu. Zofia Sagan złożyła doniesienie do prokuratury. Zarzuca funkcjonariuszom użycie nieadekwatnych do zagrożenia sił i środków. Jak relacjonuje wydarzenia z 5 czerwca przy ul. Szaniawskiego 65 w Lubartowie: około godz. 21.00 miała miejsce interwencja policji. Na miejsce początkowo przyjechał jeden radiowóz, potem dojechały pozostałe. W sumie do interwencji przyjechało kilkunastu policjantów uzbrojonych w pałki, gaz i broń palną. W trakcie zajścia jedna z osób w nim uczestniczących w obawie przed agresją ze strony innych osób uczestniczących w zdarzeniu, zaczęła uciekać. Mój brat przestraszył się zaistniałej sytuacji, a także agresji ze strony zgłaszających i przybyłych na miejsce funkcjonariuszy, uciekł na moją posesji. Za nim bez żadnego ostrzeżenia na posesję wkroczyli policjanci. Nie dali żadnych sygnałów ostrzegawczych, tylko od razu bez przeprowadzenia jakiegokolwiek rozeznania sytuacji, przystąpili do działania. Bratanek został zakuty w kajdanki i zamknięty w radiowozie, gdzie był bity pałkami – twierdzi Zofia Sagan. Policjanci użyli wobec mnie i mojej córki znacznej ilość gazu łzawiącego. Mam kłopoty z sercem , moja córka ma chore serce, czułyśmy się źle, mój syn wezwał pogotowie. W nocy pojechałyśmy do szpitala do Lublina. Lekarz toksykolog stwierdził, że taka dawka gazu użyta w pomieszczeniu zamkniętym spowodowałaby zgon. Tymczasem nadkomisarz Artur Marczuk, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Lubartowie, zupełnie inaczej relacjonuje wydarzenia. Dementuje informację jakoby w zdarzeniu uczestniczyło 12 policjantów. Funkcjonariusze interweniowali na prośbę telefoniczną mieszkańca ul. Szaniawskiego, który twierdził, że mężczyzna bije jego żonę. Na miejsce został skierowany znajdujący się najbliższej pieszy patrol policji, funkcjonariusze widzieli całe zajście więc od razu przystąpili do interwencji, próbując zatrzymać krewkiego 57 -latka. Jednak spotkali się z agresja ze strony osób, które broniły mężczyzny, zostali też poszczuci psem. W związku z tą sytuacją wezwali drugi patrol zmotoryzowany i przystąpili do wykonywania dalszych czynności. Użycie środków przymusu, a takim jest zastosowanie gazu łzawiącego, było adekwatne do zaistniałej sytuacji. Ich użycie było zasadne ze względu na zagrożenie i agresywne zachowanie tych osób, było też zgodne z obowiązującym prawem. Policjanci prowadzą też czynności wyjaśniające w kierunku wykroczeń popełnionych przez niektórych uczestników zdarzenia, polegające na zakłócaniu ładu i porządku, odmowie podania swoich danych i szczuciu psem człowieka. Prowadzone jest też jest postępowanie w zakresie kierowania gróźb karalnych. Lubartowska Prokuratura Rejonowa wyjaśnia w tej sprawie dwa wątki. Jeden dotyczy działania interweniujących policjantów, drugi zachowania kobiet i naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariuszy.

Autor:

<- zobacz inne artykuły tego autora (2337).


Skontaktuj się z autorem

Pozostaw opinię

Sonda

Czy podoba Ci się nowa winieta "Lubartowiaka" ?

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

 

Luty 2012
P W Ś C P S N
« sty    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
272829