Archiwum wydań | "Bartosz Ceberak"

Lubartowscy biegacze opowiedzą o swojej pasji

Wydanie: , , , ,


Lubartowscy biegacze – Bartosz Ceberak, Violetta Dessauer oraz Grzegorz Pożak o swojej pasji opowiedzą 26 czerwca podczas spotkania w Lubartowskim Ośrodku Kultury.

To kolejne wydarzenie z cyklu „Spotkania z pasją”. O swojej drodze życiowej opowiedział już lubartowski alpinista – Bartłomiej Bednarczyk.

Kolejne spotkanie poświęcone będzie smakowi sportowej rywalizacji, czyli „Świat w biegu. Jak się w nim odnaleźć?”

W programie przewidziano prelekcję (17.00-18.30). Wezmą w niej udział lubartowscy biegacze: Bartosz Ceberak, Violetta Dessauer oraz Grzegorz Pożak, którzy reprezentują Lubartów podczas wielu biegowych imprez. Dowiemy się m.in. jak rozpocząć przygodę z bieganiem, co jest ważne przy wyborze stroju, jak ważna jest motywacja, czym się nawadniać, jak zapobiegać kontuzjom oraz kiedy pasja zamienia się w styl życia. Po godzinie 18.30 będzie możliwość rozmowy w kuluarach. Wstęp na wydarzenie bezpłatny. Ilość miejsc ograniczona.

Link do wydarzenia na fb: http://www.facebook.com/events/877628522636135/

 

Nasi „ultrasi” wciąż zaskakują

Wydanie: , , ,


Lubartowski „mega ultra tandem biegowy” – czyli duet Wioletta Dessauer i Grzegorz Pożak – znów atakowali szlaki górskie. Tym razem dystans, jaki mieli do przebiegnięcia, to bagatela 150 km. Dla naszych pereł biegowych to nie kilometry były wyzwaniem, lecz nieprzerwanie padający deszcz, błoto i rwące lodowate potoki. Upadki, potknięcia – to był standard. Łemkowyna Ultra Trial odbywał się od 21 -23 października.

dessauerpozak_foto_archiwum

Foto archiwum : Z biegu na Śnieżkęx3 – Karpacz/ czerwiec 2016

Biegacze mieli łącznych podbiegów 5860m, zbiegów 5970m. Limit czasu na pokonanie trasy wynosił 35 godzin. Zawody odbyły się na trasie wytyczonej Głównym Szlakiem Beskidzki
m od Krynicy Zdroju do Komańczy. Start równo o północy. Wioletta Dessauer i Grzegorz Pożak biegli razem. Ich czasy na mecie: Wiola – 26 h 36:59 – II miejsce wśród kobiet – 36 open, Grzegorz – 26 h 37:00 – 37 open. Wystartowało 360 biegaczy m.in. z Węgier, Czech, Niemiec, Anglii, Argentyny, Francji – ukończyło zaledwie 169.

– To trzeba przeżyć, żeby wiedzieć, co dzieje się z organizmem ludzkim…… co dzieje się w głowie w trakcie biegu trwającego 26 godzin, człowiek przysypia, mówi do siebie, albo w snopie światła z czołówki w ciemnym lesie widzi np. plac zabaw dla krasnali… Co do błota, bo to temat przewodni na tym biegu….. było wszędzie, do wyboru , do koloru, o różnych konsystencjach, głównie po kostki – opowiada Wioletta DessauerZdarzało się, że noga wpadała po kolana. Było błotko i takie wodniste, które bez problemów wlewało się do butów, albo kleiste, które grubą warstwą, jak pancerz oblepiało nogawki i buty. Jak guma, to przysysało buciory , jakby chciało je zatrzymać dla siebie. Na szczęście były jeszcze inne atrakcje, żeby błotko nie za bardzo przysychało to w pierwszej części trasy do pokonania były rwące, lodowate strumienie i też tak po kolana. Na nic zdała się zmiana obuwia na przepaku w Chyrowej na 80 km trasy. Człowiek cieszył się suchą stopą przez 10 min biegu…. z 26 godzin. Kilkustopniowa temperatura powyżej zera i prawie cały czas padający deszcz również nie rozpieszczał. Było naprawdę ciężko. Jednak na mecie uśmiech na twarzach i ten błysk w oku na uginających się nogach to widok przepiękny. Walczyłam do końca! Kocham biegać biegać po górach.

Bieg był bardzo wymagający fizycznie jak i psychicznie, przede wszystkim z uwagi na wszędobylskie błoto na całej trasie i niesprzyjające warunki atmosferyczne. Prawie przez cały bieg, padał deszcz, przy temperaturze około 5 stopni – mówi Grzegorz Pożak –  Większość czasu trasę pokonywało się w nocy, przy oświetleniu z czołówek. Ten bieg zmęczył mnie bardziej fizycznie niż UTMB we Francji.

Dwa tygodnie wcześniej Bartosz Ceberak mierzył się w IV Ultramaratonie Bieszczadzkim ze startem i meta w Cisnej. Bartosz na dystansie 53 km z sumą podbiegów i zbiegów +-2000m zajął wysokie 4 miejsce w kategorii open oraz trzecie w kategorii M20. Jego czas to 4 godziny: 41 minuty i 28 sekund. Naszym ultramaratończykom gratulujemy i  życzymy kolejnych sukcesów, a przede wszystkim pogody.

PeO

Nigdy wcześniej nie wiedział, że może biegać tak szybko

Wydanie: ,


– Podczas wręczenia nagrody oglądała mnie cała moja rodzina. To była super chwila – wspomina Bartosz Ceberak, który w tym roku otrzymał Nagrodę Burmistrza Miasta Lubartów w dziedzinie działalności sportowej. Ma 26 lat, jest mieszkańcem Lubartowa, z wykształcenia jest magistrem inżynierem zootechniki. Jego pasją są biegi długodystansowe. Jest bardzo utalentowanym i pracowitym sportowcem, „ambasadorem” biegowym Lubartowa. Teraz planuje przestawić się na triathlon. Z Bartoszem Ceberakiem rozmawia Piotr Opolski.

ceberak_burmistrz ceberak_dobra

 

 

 

 

 

 

Zdobyłeś w tym roku Nagrodę Burmistrza Miasta Lubartów. Jak się z tym czułeś?
– To była i jest dla mnie naprawdę duża sprawa i ważne wyróżnienie. Doceniam to bardzo. Ja sam nigdy nie postrzegałem siebie jako sportowca. Cała ta sytuacja była dla mnie kompletnym zaskoczeniem i czymś absolutnie nowym. Podczas wręczenia nagrody oglądała mnie cała moja rodzina. To była super chwila.

Kiedy zaczęła się Twoja przygoda z bieganiem?
– Trudno to tak jednoznacznie określić, ale ja chyba jednak jestem „dzieckiem – efektem” boomu na bieganie w naszym mieście i ogólnie w naszym kraju jaki obecnie obserwujemy. Moje bieganie zapoczątkowane zostało przez Marcina Sochę i „spółkę” oraz cały Ich, a możne raczej nasz projekt lubartowbiega.pl. Dla mnie, to jest naprawdę mega-sprawa, taka aktywizacja ludzi bez względu na wiek, płeć, możliwości, cele, powody, osiągi, których łączy jedna wspólna pasja – bieganie. Piękne.

Jesteś zootechnikiem, skąd ta pasja? Jak wygląda Twoja praca?
– Ta pasja to dziedzictwo rodzinne – przynajmniej ja to tak postrzegam. Została mi przekazana przez ojca, a ojcu przez mojego dziadka. Myślę, że mam to w sobie gdzieś zakorzenione – szacunek do natury, do darów jakie nam może okazywać, cierpliwość i miłość do zwierząt, do pracy z nimi i przy nich. Lubię się nimi zajmować, uspokaja mnie to. Razem z ojcem, który bardzo mnie wspiera w tej dziedzinie, jesteśmy właścicielami nowo założonego, własnego stada bydła mięsnego, a ja zgodnie z wykształceniem i pasją zajmuje się zwierzętami – hodujemy krowy. Lubię to.

W ciągu dwóch lat wystartowałeś w wielu maratonach i biegach, z dużymi sukcesami. W Pierwszym Maratonie Lubelskim – w czerwcu 2013, w kategorii generalnej zająłeś miejsce 13, w kategorii wiekowej miejsce 2. Jaki był Twój najważniejszy start?
– Najważniejszy biegowy był chyba dla mnie PZU Maraton Warszawski. Ale co ciekawe, nie ten ostatni, lecz ten z 2013 roku. Udało mi się wtedy „wykręcić” 2 godziny 44 minuty i ten wynik, ten start, traktuję jako taki mały przełom mojego biegania, taki mały moment zwrotny. Pamiętam, że po tamtym biegu pomyślałem sobie dosłownie: „o cholera Bartek, nie mam pojęcia zielonego jak to zrobiłeś, ale to jest naprawdę nie byle co”. Bylem tam wtedy jakiś 40-ty jak pamiętam. Wtedy poczułem się trochę dumny z siebie. Nigdy wcześniej nie zakładałem, że jestem w stanie biegać tak szybko. Wszystko inne, co było wcześniej, traktowałem jako przypadek. Maraton warszawski 2013 przypadkiem dla mnie już nie był. To było coś.

Byłeś jednym ze współorganizatorów „Biegu 470” – imprezy zorganizowanej z okazji 470 – lecia naszego miasta oraz I Biegu Charytatywnego „Pokój Dobro”. Aktywnie włączasz się w akcję „Lubartów biega”. Jakie plany dalej?
– To za duże słowo. Ja za współorganizatora się nie uważam, po prostu staram się jakoś pomagać Marcinowi, Tomkowi, Wioli, Agacie i całej tej wspanialej grupie. Wszystko co robimy pod szyldem lubartowbiega.pl , czy „Alwernia”, naprawdę służy dobru. Dobro jest celem każdej z inicjatyw podejmowanych przez tych ludzi. Trudno byłoby takiego dobra nie wspierać. I właśnie to staram się robić. Przykład małego aniołka, jakim jest Julka Piskorska – dla której leczenia organizowaliśmy bieg 10 km i Półmaraton Lubartowski idealnie obrazuje to, o czym mówię. Samo dobro.

– Jak planujesz dalej swoją karierę? Biegasz bez trenera, czy masz jakiś plan biegowy? Jak często trenujesz? Czy myślałeś o ultramaratonach w przyszłości?
– Śmieję się, że to moje bieganie, to taka czysta „partyzantka” jest. Takie „latanie” bez jakiegokolwiek ładu i składu. Fakty są takie, że rzeczywiście biegam bez trenera, planu treningowego, planu żywieniowego, bez potrzebnej wiedzy i całej reszty bardzo ważnych i istotnych czynników, detali, które tak naprawdę budują biegacza. Słowo kariera w moim przypadku to naprawdę spore nadużycie. Biegam, kiedy chcę, jak chcę i gdzie chcę. Biegam, bo lubię.

Nie tylko biegasz, lecz również pływasz maratony, jeździsz rowerem. Opowiedz o przygodzie z triathlonami.
– Triathlon to dla mnie wyzwanie numer jeden. Ekstremalny test na sprawdzenie swoich możliwości. Sama opcja połączenia tych 3 dyscyplin: pływania, roweru i biegu jest ekscytująca, a możliwość doskonalenia się w każdej z nich i łączenie ich potem do siebie, razem jest przedsięwzięciem wspaniałym i niesamowicie inspirującym dla mnie. Triathlon jest moją wielka miłością. Rok 2015 planuję poświecić głównie na triathlon i wystartować w największych imprezach triathlonowych w naszym kraju. Marzeniem i celem jest pokonanie dystansu „ironmenowskiego” 4 km pływania, 180 km rowerem i 42 km biegiem. Wierzę, że po odpowiednim przygotowaniu mogę to zrobić. To jest mój cel na najbliższe dwanaście miesięcy. Zbudować odpowiednią formę i zmierzyć się z dystansem Iron Mena, który dla mnie jest najwspanialszym chyba wyzwaniem sportowym.

Jaka jest rola rola rodziny i bliskich w Twoim bieganiu?
– Składam wielkie dzięki moim najbliższym, mojej grupie wsparcia. Dziękuje za to, że jesteście, że kibicujecie, że rozumiecie, kiedy idzie źle i mnie wtedy znosicie. Dzięki, że czasami mam okazje strzelić z Wami piątkę na mecie, że klepniecie mnie w plecy i usłyszę Wasze: „gratulujemy, byłeś super.” Ja nie jestem super, ale super jest to od Was słyszeć. Wszyscy objęci moimi podziękowaniami, mam nadzieję, że wiedzą, o kogo chodzi – dziękuję Wam pięknie raz jeszcze, Wy rozumiecie jak bywa ciężko czasami, jak wiele trzeba z siebie dać. Mam nadzieję, że rozumiecie też to, jaką siłą dla mnie jesteście, i jaką mocą, dzięki wam ładuję swoje akumulatory i staram się przeć do przodu. Moja nieoceniona grupo wsparcia: jesteście moją siłą. Dziękuję Wam pięknie.

Dziękuję za rozmowę.

Sukcesy Bartosza Ceberaka
I Maraton Lubelski – czerwiec 2013 – kategoria generalna – miejsce 13., kategoria wiekowa miejsce 2; II Maraton Lubelski – maj 2014 – zwycięzca w kategorii wiekowej, 4 miejsce w kategorii generalnej; I Bieg „Pokój i Dobro” Lubartów – czerwiec 2013 – Zwycięzca w kategorii OPEN; VII Ogólnopolskie Biegi Barbórkowe Solidarności Łęczna – grudzień 2013 – 2 miejsce w kategorii wiekowej; VIII Półmaraton Trzeźwości Radom – październik 2013 – 2 miejsce w kategorii generalnej; XIX Ogólnopolskie Biegi im. ks. Stanisława Brzózki Łuków – wrzesień 2013 – w kategorii generalnej 4 miejsce; XIX Ogólnopolskie Biegi Lewarta – kwiecień 2013 – Zwycięzca w kategorii: Lubartowianie, kategoria OPEN – 4 miejsce. 20 miejsce w matronie PZU, w którym wystartowało ponad 6700 zawodników.