W dziale | Wywiady

Nie boją się ognia

Opublikowany 25.02.2010

O grupie fireshow nie raz była mowa na naszych łamach. W tym numerze przedstawiamy sylwetkę instruktora Lubartowskiego Ośrodka Kultury, prowadzącego  zajęcia fireshow z grupą Antares. Jest nim Kamil Kukier.

Na temat nowych pomysłów i urozmaicenia  w treningach grupy Antares, które zachęcają do przyjścia i spróbowania nauki sprzętem ogniowym, rozmawiamy z Kamilem Kukierem

Od jak dawna istnieje grupa Antares oraz od kiedy się tym interesujesz?
Grupa istnieje od 5 lat, w październiku tego roku grupa będzie obchodziła 5- lecie. Interesuję się tym w zasadzie od początku jej istnienia. Tak naprawdę byłem jednym z założycieli i cały czas jestem w grupie. Zaczęło się to w momencie, kiedy jeden z naszych znajomych pojechał na obóz PCK i tam chkukzobaczył grupę ludzi, którzy się tym zajmują, po czym wrócił i zaczął nas uczyć tego, czego sam tam się nauczył. Na początku było w grupie cztery osoby, później grupa powoli się rozrastała.

Co robicie na treningach, na czym się głównie skupiacie?
Na treningach przeważnie uczymy się nowych technik, uczymy się sami od siebie, gdyż nie ma nikogo, kto mógłby nas tego nauczyć. Jest kilkanaście treningów na nauczenie się nowej techniki, którą później możemy wykorzystać na pokazach. Dodatkowo cały czas ćwiczymy układy, żeby móc się zaprezentować w jakiś możliwy sposób.

Trudno jest się nauczyć takich technik, figur?
Podstaw kręcenia na pewno nie, natomiast czym dalej, czym bardziej zaawansowane figury  – to wymaga dość dużo pracy i wytężonego wysiłku.

Zmieniło się coś od tego czasu kiedy powstała grupa?
Oprócz ludzi, którzy się zmieniają cały czas, trochę się zmieniło. Na początku, właściwie wróciliśmy do podstaw, które robiliśmy na początku, czyli zwykłego, czystego fireshow bez żadnych elementów aktorskich, teatru. Przez pewien czas próbowaliśmy robić coś z teatrem, niestety nasze doświadczenie w tamtych czasach nie było tak duże, żebyśmy mogli zaprezentować się od strony bardziej teatralnej niż ogniowej. Teraz powoli do tego wracamy, gdyż nabyliśmy wystarczająco dużo doświadczenia poza tym w LOK są instruktorzy, którzy znają się na teatrze, wiec wymieniamy się doświadczeniem, oni uczą nas teatru, a my ich powiedzmy podstaw kręcenia.

Czy macie jakieś nowe formy pokazu?
Grupa od jakiegoś czasu  zajmuje się nie  tylko występami z ogniem, ale chcemy także robić pokazy w pomieszczeniach, dlatego doszliśmy do wniosku, że chcemy rozszerzyć ofertę i kręcić w pomieszczeniach zamkniętych. Przeszliśmy dlatego w stronę światła chemicznego i UV, dzięki temu nasze pokazy zostały wzbogacone o pewne elementy. Możemy zaoferować pokazy na imprezach zamkniętych, niekoniecznie na otwartym powietrzu. Jest to dobre rozwiązanie dla firm bądź osób, które w zimie chcą mieć show, więc przy takim rodzaju przedstawienia, możemy występować na imprezach w pomieszczeniu zamkniętym.

Na jakich festiwalach bywacie?
Od kilku lat jeździmy regularnie np. na festiwal teatrów ulicznych we Włocławku, nazywa się ?Brukarnia?, tak samo jeździmy od kilku lat do Pakości na festiwal o nazwie ?Gramofon?, kilka razy byliśmy na ?Jesieni z Fireshow? w Białej Podlaskiej  i ostatnim razem zajęliśmy tam drugie miejsce.

Czego przede wszystkim potrzeba, aby kręcić tak długo jak wy i nie zrazić się do tego?
Fireshow jest to coś takiego, że aby być coraz lepszym i aby lepiej wszystko wychodziło, trzeba ćwiczyć, czasami trzeba silnej woli i determinacji, aby zaczęło coś wychodzić, można to porównać do sztuk walki. Można chodzić rok czasu i niczego się nie nauczyć, ale powiedzieć, że było fajnie, tak samo tutaj, możesz chodzić rok czasu do nas, nauczyć się paru fajnych rzeczy, poznać fajnych ludzi, pojeździć trochę po Polce na pokazy i jeżeli dalej będzie Ci się chciało i się nie wypalisz – to zostaniesz.

Jakiego sprzętu używacie? Macie jakąś specjalną konwencje pokazu?
Podstawa to są kije i poiki, czyli łańcuchy zakończone płonącymi kulami, są także wachlarze, podwójne kije, flowerstick, niektórzy z nas zieją ogniem. Kiedyś próbowaliśmy nauczyć się połykania ognia, niektórym to wychodzi, niektórym nie, ale przeważnie nie stosujemy tego na pokazach. Czasami na pokazach używamy elementów pirotechnicznych typu fajerwerki, które bardzo efektownie wyglądają.Mieliśmy kilka pokazów na weselach, więc było to coś w rodzaju początku oczepin. Kiedy mamy przygotowaną specjalna mowę do państwa młodych, składamy im życzenia i dopiero później rozkręcamy całość imprezy. Kręciliśmy także na Golgocie Młodych, gdyż byliśmy zaproszeni przez Ojców Kapucynów do Serpelic i tam musieliśmy być już wpisani w konwencję tego, co oni sobie zaplanowali, więc tam było zupełnie inaczej. Musieliśmy wejść w odpowiednim momencie, w odpowiedni sposób ubrani, w odpowiedni sposób się poruszać, co było bardzo fajne dla nas, gdyż również poznaliśmy nowych ludzi. Dlatego zapraszam wszystkich chętnych, którzy chcieli by pojeździć po Polsce razem z nami. Podczas pokazów zawsze jest dużo zabawy.

Jak zachęcisz inne osoby, żeby zainteresowały się taką formą hobby?
Jak tylko skończą się ferie, zamierzam porozmieszczać kilka plakatów na szkołach w Lubartowie, by w ten sposób ściągnąć nowe osoby do grupy. Mam nadzieję, że dzięki temu przyjdzie ktoś nowy do grupy i będzie mógł się nauczyć tego ekscytującego hobby.
Zapraszam wszystkich chętnych na zajęcia fireshow, zajęcia są bezpłatne. Przyjmujemy głównie osoby, które skończyły 15 rok życia.

Rozmawiała: Emilia Jakóbczak

Autor:

<- zobacz inne artykuły tego autora (2337).


Skontaktuj się z autorem

Pozostaw opinię