W dziale | Wywiady

Rozmowa z Anną Czerwińską

Opublikowany 10.03.2013

Anna Czerwińska – wybitna himalaistka, doktor nauk farmaceutycznych 28 lutego odwiedziła Lubartów. Przyjechała na zaproszenia klubu „Azymut”, działającego przy II LO.  Mieliśmy okazję z nią porozmawiać.

 

 

 

 

 

Była Pani chorowitym dzieckiem, a teraz człowiek gór…

Anna Czerwińska: Tak, byłam chorowitym, wypieszczonym jedynakiem…

Skąd ta wytrzymałość fizyczna i psychiczna?

Na pewno można wytrenować pewne górskie zachowania. Im większe doświadczenie człowiek jest bardziej obyty. Pierwsza noc w namiocie, a setna robi wielką różnicę.

Miała Pani liczne wypadki w górach. To nie zniechęciło do dalszych wypraw?

Trochę się ich nazbierało, ale żaden nie był na tyle poważny żeby uniemożliwił mi dalszą działalność. Nawet jak złamałam sobie kręgosłup, to tak szczęśliwie, że wyszłam z tego bez szwanku,  zrobiłam się tylko niższa dwa centymetry. Wypadek można mieć na każdej, prostej drodze, nie trzeba być himalaistą.

Swoje wyprawy dokumentuje Pani w różnych publikacjach…

Napisałam ostatnio taką serię „GórFanka”. Jest ich w sumie 5. Napisałam też książkę o Koronie Ziemi. Bardziej znaną jest „Groza wokół K2” o sezonie, gdzie zginęło 13 osób. Tyle było nieprawdy w prasie na ten temat  więc uznałam , że moim obowiązkiem jest napisać wiarygodną wersję.

Studiowała Pani farmację. Przydała się ta wiedza?

Farmacja nie jest stratą czasu. Właśnie ja leczę wszystkich moich znajomych na wyprawach. Otarłam się też o ratownictwo medyczne. Dzięki temu jestem w stanie kogoś uratować. Często leki mają inne nazwy. Ja załatwiam sobie spisy ogólnoświatowe. Po studiach zrobiłam dodatkowo studia doktoranckie z farmacji, aby mieć dłużej wolny czas. Do apteki i tak bym nigdy poszła. Z tytułem doktorskim około15 lat pracowałam na robotach wysokościowych. I wcale tego nie żałuje.

Czy góry to droga pasja?

Jeśli chodzi o góry to teraz wszystko bardzo drożeje. Jest bardzo dużo chętnych i ceny wzrastają z roku na rok.

Gdzie planuje Pani kolejną wyprawę?

Najpierw wybieram się na rehabilitacje kolana. A potem do Nepalu, ale tylko turystycznie z Polską  Agencją Prasową pokazać im pewien rejon. Mam im towarzyszyć. Póki będę mogła chodzić i będę widzieć te góry to nie zmienię kierunku swoich działań.

Rozmawiała :Katarzyna Wójcik

Autor:

<- zobacz inne artykuły tego autora (918).


Skontaktuj się z autorem

Pozostaw opinię

Musisz być zalogowany/a, aby móc komentować.