Spalony doszczętnie budynek handlowy wraz z wyposażeniem i straty liczone w setkach tysięcy złotych. To wszystko skutki groźnego pożaru, do jakiego doszło w środę 21 kwietnia po godzinie 17:00 w Kocku. Pożar zauważyli przypadkowi przechodnie, którzy powiadomili straż pożarną o wydobywającym się dymie z poddasza jednego z budynków w centrum Kocka. Jak powiedział na miejscu akcji Zastępca Komendanta Powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Lubartowie młodszy brygadier Grzegorz Szyszko – po przyjeździe strażaków na miejsce zdarzenia okazało się, że płonie
już całe poddasze, a wskutek ognia zapadł się do środka jednego ze sklepów cały strop. Wewnątrz znajdowały się opakowania z farbami i lakierami, które zaczynały się już palić. W akcji gaśniczej uczestniczyło 15 jednostek straży pożarnej. Działania strażaków utrudniał gęsty dym powstający z palącego się siana ocieplającego strop budynku. Na szczęście w budynku nie było ludzi. Właściciel budynku straty ocenił na kilkaset tysięcy złotych. Jak stwierdził – z budynku pozostały tylko wypalone ściany, a ponadto spłonęło całe wyposażenie i towar w sklepie. Na szczęście budynek był ubezpieczony. Chwile grozy przeżyli też mieszkańcy sąsiedniego budynku, których od pożaru oddzielała tylko cienka ściana. Jak powiedziała jedna z mieszkanek, mąż do przyjazdu strażaków przy pomocy węża ogrodowego polewał ściany i dach naszego domu, bo tak nie wiadomo, co by się stało. Dogaszanie pożaru trwało do późnych godzin nocnych.



29.04.2010 o 14:58
Nie spłonął tylko sklep z całym wyposażeniem,ale rownież ludzie stracili dach nad głową miszkający za sklepem. W czasie pożaru w domu znajdowały się dzieci(4 i 6 lat) wraz z matką. Rzeczy najpotrzebniejsze do życia (odzież, leki, itp.)zostały całkowicie zalane i nie nadają się do użytku.