NA KRAŃCE GEOGRAFII (cz.1)

Po powrocie z gór dowiedziałem się, że kirgiskie dzieciaki rozpoczęły nowy rok szkolny z kredkami z napisem „Lubartów”

Karol Zalewski – rodowity lubartowianin wrócił bezpiecznie z niesamowitej kilkunastodniowej wyprawy w góry Koksza-tał na granicy chińsko-kirgiskiej, która trwała od 14 sierpnia do 2 września. Karol swoje pasje związane z podróżami wciąż realizuje z niesłabnącym zaangażowaniem. Pomysł na tę wyprawę pojawił się w głowie brata Damiana Wojciechowskiego, jezuity, kiedy pierwszy raz pojawili się w tym rejonie, u brzegu jeziora Kel-Suu w 2010 roku. Jak podsumowuje Karol – ekspedycja udała się. O tym jak przebiegała cała wyprawa i jaki był jej cel, dowiemy się z dziennika podróży Karola Zalewskiego. Zapraszamy na pierwszą cześć.Zali Karol Zalewski - Kirgistan 2016

Niedzielny wieczór, zbiórka w Warszawie i o godz. 19:00 ruszamy autobusem do Pragi. Jest nas sześciu, ale już niedługo skład będzie kompletny i cała ósemka ruszy na krańce geografii. Każdy troszkę z „innej bajki”, większość z nas poznała się chwilę przed wyprawą…rozmawiamy jak kumple, a tak naprawę poznajemy się wzajemnie. Damian zebrał nas, aby zrealizować swoje marzenie, stworzenie niesamowitego filmu o Kirgistanie, o jego mieszkańcach, zwyczajach, kuchni, architekturze, kulturze, historii i przyrodzie. To wszystko ma być pokazane podczas odkrywania krańców geografii, a dla nas tym krańcem będzie próba pierwszego przepłynięcia przez ekipę z Polski położonego na wysokości 3500 m n.p.m. jeziora Kel-Suu oraz pierwsze polskie wejście na mierzący 4650 m n.p.m. wierzchołek Sary-Beles (kirg. żółty grzbiet).

Praga wita nas pięknym porankiem. Na lotnisku reorganizacja bagaży, aby każdy wyrobił się w limicie 30 kg. Wsiadamy do samolotu i lecimy przez Stambuł do Biszkeku.

W stolicy Kirgistanu pojawiamy się we wtorek rano. Na lotnisku czeka już na nas Ojciec Remigiusz Kalski SJ, który zawozi nas do mieszkania, w którym chwilowo zatrzymamy się w Biszkeku. Krótki odpoczynek i ruszamy na Dordoi Bazar (największy bazar w Azji Środkowej) oraz na Osz Bazar. Robimy niezbędne zakupy: jedzenie, pontony. Wieczorem spotykamy się w jednej z restauracji ze znajomymi Damiana, którzy załatwili dla nas pozwolenie na wjazd do strefy przygranicznej. Jemy pyszną kolację z regionalnymi potrawami, a na deser przyniesiony przez nas wcześniej i przygotowany przez obsługę soczysty i słodki arbuz.

Pobudka, ładujemy rzeczy na samochód i ruszamy nad jezioro Issyk-Kul. Docieramy do Dziecięcego Ośrodka Wypoczynkowo-Rehabilitacyjnego. Mamy ze sobą upominki dla dzieci z ośrodka. Wszystko przekazujemy na ręce o. Remigiusza. Urząd Miasta Lubartów sprezentował piłki, kredki i torby, za co w imieniu dzieci oraz osób z nimi pracujących bardzo dziękuję. Po powrocie z gór dowiedziałem się, że kirgiskie dzieciaki rozpoczęły nowy rok szkolny z kredkami z napisem „Lubartów”. Spotykamy tam parę z Polski, która wybrała się w roczną podróż dookoła świata na rowerach. Prowadzą blog, który pod nazwą „Bez Kapci” można śledzić na Facebooku. Korzystając z obecności nad cudownym jeziorem Issyk-Kul kąpiemy się i testujemy nasze pontony. Tutaj też kompletujemy naszą ekipę. Jesteśmy już w pełnym składzie: Damian, Adam M., Tomek, Jacek, Adam S., Szczepan, Piotrek i ja.

Kolejny wczesny poranek, kolejne pakowanie rzeczy. Ruszamy już w kierunku krańców geografii. Po drodze zajeżdżamy do malowniczego kanionu „Skazka”, który przypomina parki narodowe w zachodniej części USA. Mijając jezioro Song-Kul spotykamy stado wielbłądów. Późnym wieczorem docieramy do miejscowości Naryń. Tam postanawiamy spędzić noc w niewielkim hostelu. Rano gospodarze szykują dla nas na śniadanie smaczną jajecznicę i szybko ruszamy w dalszą drogę. W miejscowości At-Baszy kilku z nas postanawia skorzystać z usług miejscowego salonu fryzjerskiego. Drogi nie są najlepszej jakości, przeważnie nawierzchnia jest szutrowa, chociaż część dróg jest remontowana i kładziony jest asfalt (robią to Chińczycy, przede wszystkim dla swoich ciężarówek, którymi transportują towary do Azji). Po drodze mijamy góry, które wyznaczają koniec Kirgistanu, a początek Chin. Jadąc po drodze szutrowej zdarza się mała przygoda – jeden kamyk wystrzelił spod koła i zbił jedną z szyb w samochodzie…

CDN.

kirgistan 2016 Karol Zalewski_02-Lubartowiak-960W9 kirgistan 2016 Karol Zalewski_03-Lubartowiak-960W9 kirgistan 2016 Karol Zalewski_04-Lubartowiak-960W9 kirgistan 2016 Karol Zalewski_05-Lubartowiak-960W9 kirgistan 2016 Karol Zalewski_06-Lubartowiak-960W9 kirgistan 2016 Karol Zalewski_07-Lubartowiak-960W9 kirgistan 2016 Karol Zalewski_08-Lubartowiak-960W9 kirgistan 2016 Karol Zalewski_09-Lubartowiak-960W9 kirgistan 2016 Karol Zalewski-Lubartowiak-960W9