Archiwum wydań | "Janusz Cyfrowicz"

„Wyrzuceni za burtę…” – list do redakcji

Wydanie: ,


–  co się stało z Dniem Pracownika Służby Zdrowia?

–  Gdzie obiecywana troska o zdrowie populacji?

– Najbardziej zapomnianymi są emeryci i renciści Służby Zdrowia. Przeczytaj całość

Lubartów na starych fotografiach

Wydanie: , , ,


Ekspozycję starych zdjęć z naszego miasta autorstwa Janusza Cyfrowicza zaprezentowano w Lubartowskim Ośrodku Kultury.

Na wystawę pt. „Lubartów i okolice w latach 70 i 80 minionego wieku”, którą otwarto 23 stycznia, przybyli miłośnicy fotografii, sympatycy autora wystawy, radni i mieszkańcy Lubartowa.

– Pokazujemy budynki, obiekty, które zmieniły się w ciągu ostatnich dziesięcioleci. Posiadamy je w zbiorach dzięki panu Januszowi Cyfrowiczowi, który jest nestorem lubartowskich fotografików. Chciałbym wyrazić mu podziękowanie za trud i pracę, za to, że jest z nami od 50 lat, że dzięki niemu możemy pokazywać Lubartów od różnych stron – mówił Marek Danielkiewicz, który przygotował ekspozycję w LOK. Janusz Cyfrowicz opowiadał, że aparat służył mu nieraz do dokumentowania różnych miejsc na terenie powiatu lubartowskiego. Fotografował m.in. to, nad czym ubolewał często jako miłośnik przyrody – zaśmiecone lasy. Jak wspominał – „odgrzebywał” wiele zdjęć ze swoich zbiorów (np. pejzaże Kazimierza nad Wisłą) i przekazywał instytucjom, by móc pokazać je ludziom na wystawach. Zgromadzeni w galerii ośrodka kultury mogli zobaczyć przede wszystkim zdjęcia dokumentalne. Są to fotografie m.in. szpitala podczas budowy, osiedli mieszkaniowych czy domów i budynków, które obecnie pełnią zupełnie inną funkcję. Była też możliwość wpisu do księgi pamiątkowej wystawy.

 

Sylwia Nowokuńska

cyfrowicz_C_14 cyfrowicz_C_1 cyfrowicz_C_2 cyfrowicz_C_3 cyfrowicz_C_4 cyfrowicz_C_5 cyfrowicz_C_6 cyfrowicz_C_7 cyfrowicz_C_8 cyfrowicz_C_9 cyfrowicz_C_10 cyfrowicz_C_11 cyfrowicz_C_12 cyfrowicz_C_13

 

Od przeprawy – do ostatniego rozkazu…

Wydanie: , ,


W bieżącym roku minęły już 74 lata od chwili, kiedy pod Wolą Gułowską zamilkły z powodu braku amunicji polskie haubice S.G. O. „Polesie”. Meldunek ten pochodzący od płk Stawiarskiego, otrzymał gen. Kleeberg dnia 5X 1939 r. w godz. popołudniowych. To pod jego wpływem gen. Kleeberg podjął przemyślaną i jak najbardziej słuszną decyzję o kapitulacji. Wiedział doskonale, że mimo zwycięstwa S.G.O walcząc dalej, zostałaby zmasakrowana przez niemieckie lotnictwo i broń pancerną. Znikąd pomocy, a przecież „krew żołnierska jeszcze przydać się może”. A jakie niepowetowane straty poniosłaby ludność Woli Gułowskiej i okolicznych wsi? Chlubnie S.G. O „Polesie” zakończyła swój zwycięski szlak bojowy od Żabinki i Kobrynia pod dowództwem gen. F. Kleeberga. Ale zanim gen. Kleeberg napisał w Hordzieżce ostatni rozkaz, jego grupa znajdowała się jeszcze w Czemiernikach i okolicy, a od Kocka oddzielała ją wolno tocząca swoje wody Tyśmienica, na której od 1915 r. nie było mostu. Na starych palach spalonego przez uciekających Moskali mostu 6 bat. Saperów nocą z 30 IX na 1 X 1939 r. zbudował niskowodny most. Po moście tym przeprawiły się na prawy brzeg Tyśmienicy tabory, artyleria oraz piechota. Kawaleria poradziła sobie z rzeką jak Czarniecki pod Warką. Przeprawa była b. ważnym manewrem w tej 6-cio dniowej bitwie S.G.O „Polesie”. Gdyby do przeprawy nie doszło np. z powodu przyspieszenia marszu przez 13 zmech. niemiecką dywizję piechoty, ostatnia bitwa zostałaby rozegrana na terenie Gminy Czemierniki. I znów ludność cywilna poniosłaby ogromne straty. Biorąc powyższe argumenty pod rozwagę, Czemierniki i Borki od lat 10 włączyły się organizacyjnie w upamiętnienie rocznic ostatniej bitwy. Bitwy niezmiernie ważnej dla Polaków, ponieważ walczyła tam ostatnia zorganizowana grupa wojsk II Rzeczpospolitej, już nie o Polskę, ale jej honor. Dnia 5.10.2013. r. odbyła się kolejna rocznicowa uroczystość przy kamieniu i moście gen. Franciszka Kleeberga na przeprawie w Bełczącu, na której obecna była rodzina d-cy S.G.O „Polesie”, p. Katarzyna i Piotr Kleebergowie z Poznania. Nadmienić należałoby, że organizatorami uroczystości byli wójt gm. Czemierniki p. Kazimierz Sobieszek, wójt gm. Borki p. Henryk Mateusiak oraz Czemiernickie Towarzystwo Regionalne. Na pocieszenie dodać należałoby, że jeszcze gdy trwała walka pod Wolą Gułowską, do walki z wrogami powstała Służba Zwycięstwa Polski, a pałeczkę walki z Niemcami przejął od gen. Kleeberga pierwszy partyzant II Rzeczpospolitej mjr Henryk Dobrzański, słynny „Hubal”.

J. Cyfrowicz.

Kamionka

 

cyfrowicz_wiazanki