Archiwum wydań | "Katarzyna Goluch"

Lubartowianka tworzy mydła niczym dzieła sztuki

Wydanie: ,


Mydła przez nią tworzone nie przypominają zwykłych glicerynowych kostek, lecz prawdziwe dzieła sztuki. Niektóre wyglądają jak ciastka, inne jak smaczny deser. Pachną truskawką, miętą, owsem czy cynamonem.

Dobre mydło musi swoje odleżeć, nawet 2 miesiące – przyznaje lubartowianka Katarzyna Goluch, która mydlarstwem zajmuje się już 3 lata. Swoje prace umieszcza na facebook – owym profilu BadyLove kosmetyki.

ROZMOWA:

Jak rozpoczęła się Pani mydełkowa pasja?

Katarzyna Goluch: Wszystko zaczęło się od kremów do twarzy, bo gdy byłam w wieku dwudziestu kilku lat okazało się, że żadna drogeria nie dysponuje takim kremem, który, zadowoliłby mnie. Zaczęłam więc powoli kombinować coś sama, zamawiając półprodukty. Potem przyszło założenie rodziny, pojawiły się  dzieci i okazało się że, tak samo jak nie mam w czym przemyć rany po cesarce, tak nie mam w czym umyć dziecka z uczuleniem, którego nikt nie jest w stanie zdiagnozować. Doszłam do wniosku, że skoro nawet lekarze zalecają powrót do natury, to ja wyprodukuje coś co, spełni moje oczekiwania. Tego na rynku było bardzo mało. Chciałam być niezależna i samowystarczalna pod tym względem. Dlatego też zaczęłam hodować zioła, które u nas naturalnie nie występują. W świeżych ziołach jest najwięcej związków czynnych.

W składzie mydełek Pani autorstwa oprócz ziół są także kwiaty, owoce, świerkowe igły, miód, a nawet swojskie piwo…

Katarzyna Goluch: Bardzo lubię mydła tematyczne. Gdy zaczynam pracę, mam w głowie konkretny zarys wyglądu mydła. Zawsze zmierzam do tego, aby wygląd nawiązywał do składu. Lubię tworzyć mydła przypominające desery, czy ciasta. Znajomi śmieją się, czy mają je jeść czy myć się nimi. W swojej kolekcji mam mydło jabłkowe z czekoladą z olejem z jabłka, bananowe z mango, gdzie w składzie jest prawdziwe mango, olej z mango oraz kardamon. A także miętowe z kozim mlekiem, czy jedwabne z kawą, przyprawą do piernika, jogurtem, olejem makowym, smalcem gęsim, olejem sezamowym i woskiem pszczelim. Ogranicza mnie tylko wiedza, co z czym można łączyć.

Co konserwuje mydła?

Katarzyna Goluch: Konserwantem jest ocet, który także podnosi przetłuszczenie mydła, sprawia że jest bardziej delikatne i nawilżające. Są to octy owocowe, ziołowe, które też tworzę sama.

Patrząc na te kolorowe kostki to prawdziwe dzieła sztuki. Traktuje Pani swoją pasję jako twórczość?

Katarzyna Goluch: Tak, nie jest to zwykła kostka myjąca. To cały proces twórczy, w którym mogę wyrazić siebie. Niektórzy nie chcą się myć, bo to takie ładne…

Czy wygląda to tak, że penetruje Pani lasy, łąki, ogrody w celu pozyskiwania składników?

Katarzyna Goluch: Poszukiwania zaczynam wraz z pierwszymi promieniami słońca. Są też surowce, które zbiera się w zimie tak jak np. żywica, czy igły świerkowe. Niedługo będzie woda brzozowa, na bazie której wykonuje wiele mydeł. Robię też octy z wody brzozowej. Sezon zbiorów trwa praktycznie cały rok. Mój syn to nawet nie chce ze mną już rowerem jeździć, bo mówi, że ciągle gdzieś się zatrzymuje i coś zbieram. Ja wtedy mówię –  „Synku tu rośnie niecierpek, tu konwalia…” (śmiech).

 

Proces produkcyjny takich mydełkowych perełek to dla większości zagadka. Może Pani zdradzić kilka tajemnic?

Katarzyna Goluch: To nie są mydła glicerynowe, gdzie po prostu  rozgrzewa się bazę. To zupełnie inny proces, pod nazwą saponifikacja, w którym oleje zostają zmydlone. Z gotowego przepisu mydło może zrobić też laik. Jednak przydaje się wiedza o tym, jakie dany olej ma właściwości, jakie kwasy zawiera, aby mydło miało odpowiednią konsystencję i nie wysuszało. Trzeba wiedzieć jak połączyć tłuszcze stałe z płynnymi i które tłuszcze odpowiadają za pielęgnację.

Co jest najtrudniejsze podczas produkcji?
Cierpliwość…, bo to bardzo długi proces. Dobre mydło musi swoje odleżeć nawet 2 miesiące. Tyle czasu potrzeba, aby dojrzało. Wtedy jest to dobre mydło.

Ma pani jakieś inne pasje poza mydlarstwem?

Pasjonuje się ziołami i ich wpływem na organizm, lubię wykorzystywać zioła do celów kosmetycznych. Każde zioło to mnóstwo związków chemicznych, które ze sobą współgrają. Pogłębianie wiedzy w tym zakresie daje mi ogromną satysfakcję.

Rozmawiała: Katarzyna Wójcik