Archiwum wydań | "Klub Fantastyki Zielony Smok"

Lubartowski Sztukmistrz

Wydanie: , , ,


POI, kuglarstwo, fireshow, planszówki – to jego pasje. Czasami w Lubartowie można zobaczyć go spacerującego na szczudłach. Darek Nowacki – bo o nim mowa – w Lubartowskim Ośrodku Kultury prowadzi Klub Fantastyki Zielony Smok, zaraża też pasją podczas warsztatów kuglarskich.

Rozmawiamy z nim miedzy innymi o ciekawych grach, marzeniach i celach związanych z kuglarstwem oraz o tym, aby podczas chodzenia na szczudłach lepiej upadać do przodu niż do tyłu…

Jedną z twoich pasji są pojki. Wytłumacz Czytelnikom Lubartowiaka, co to w ogóle jest?

Darek Nowacki: POI najprościej tłumacząc – to kulka zawieszona na sznurku. Ja nią kręcę. Możemy je używać jako zwykłe treningowe, kewlarowe – te z kolei można podpalać oraz ledowe UV.

Pamiętasz, kiedy wziąłeś do ręki swoją pierwszą pojkę?

Darek Nowacki: Gdyby nie moje zainteresowanie grami planszowymi, prawdopodobnie kuglarstwem nie zajmowałbym się do tej pory. To w Klubie Fantastyki przy LOK poznałem ludzi, którzy mnie tym zarazili.

Opowiedz o swojej działalności w Fundacji Sztukmistrzów w Lublinie…

W fundacji prowadzone są zajęcia ze wszystkich dziedzin nowego cyrku. Fundacja to miejsce, gdzie swobodnie można trenować akrobatykę czy ćwiczenia na wysokościach. Ja przez pewien czas prowadziłem tam kurs POI.

Czasami w Lubartowie można zobaczyć cię spacerującego na szczudłach. Gdzie nauczyłeś się tej sztuki?

Darek Nowacki: Chodzenia na szczudłach nauczyłem się od kolegi na zajęciach grupy fireshow Antares. Na początku chodziło się przy bramce na boisku przy II LO. Wtedy sukcesem było to, aby przejść od jednej bramki do drugiej, nie spadając. Główna zasada to, aby upadać do przodu, nigdy do tyłu.

A teraz jaką odległość przejdziesz?

Darek Nowacki: Teraz mogę chodzić non stop, znam podstawowy krok, potrafię się obrócić, chodzić do tyłu. Jest to dość męczące, jeśli będzie się chodziło ponad godzinę, na pewno odczujemy to w nogach.

Co robicie podczas warsztatów kuglarskich w LOK?

Darek Nowacki: Skupiamy się na podstawach z różnych rekwizytów: z poi, kija, diabolo, flowerstick, żonglerka, podstawy na ósemkach – to taka iluzja optyczna. Staram się przekazywać dzieciom i młodzieży, co się nauczyłem do tej pory. Jestem raczej samoukiem.

Lubisz też tańczyć z ogniem. Mam tu na myśli fireshow. To chyba spora dawka adrenaliny?

Darek Nowacki: Kręcenie z ogniem to finalny efekt naszych wcześniejszych treningów. Robiliśmy np. widowiskowy pokaz „Alicja w Krainie Czarów”, gdzie wszystko praktycznie się paliło. Interakcja na scenie z tymi palącymi przedmiotami podnosi adrenalinę. Trzeba uważać przy każdym ruchu, mieć oczy z tyłu głowy.

Miałeś jakieś wypadki?

Darek Nowacki: Nawet jeżeli umiemy coś w stu procentach, nie oszukujmy się, nie zawsze to wyjdzie. W moim przypadku były to lekkie oparzenie ciała, albo przypaliłem włosy.

A brodę ?
Darek Nowacki: Brodę też (śmiech).

Jesteś też ekpertem od planszówek. Powiedz, z czym kojarzyć nowoczesne gry planszowe?

Darek Nowacki: Nowsze gry to trudniejsza mechanika, więcej zasad, bardziej rozbudowana grafika, nawet 3 D, w niektórych grach pojawia się elektronika.

Jak myślisz, jakbyśmy zapytali ludzi na Rynku w Lubartowie: jakie wymieniliby 3 planszówki?

Darek Nowacki:Jeżeli ktoś nie interesuje się grami tak mocno, to myślę, że strzeli chińczyk, warcaby, szachy, monopol.

W co obecnie gracie podczas zajęć, jakie gry poleciłbyś dla 10 latka?

Darek Nowacki: W naszej szafie z grami planszowymi mamy prawie 200 gier. Dla takiego dziesięciolatka, który gra z rodziną, mogę polecić „Hej to moja ryba”, „Jenga”, „Łap psiaka”, albo „Kto pozmywa?”.

Jaki jest twój najdłuższy maraton planszówkowy?
Darek Nowacki: Jeśli chodzi o rozgrywkę planszówkową, to 8 godzin graliśmy non stop. Była to „Gra o tron”.

Ze swoją pasją jeździłeś też po Polsce. Gdzie można było cię zobaczyć?
Darek Nowacki: Można mnie było zobaczyć między innym podczas takich wydarzeń jak : Open Stage IV Gdyńskiego Weekendu Kuglarskiego,Open Stage X Ogólnopolskiego Festiwalu Ognia w Ostródzie  – Open Stage jak i Gala podczas Żonglerskiej Konwencji Lubelskiej (ŻeLKa). Jestem też finalistą Ogólnopolskiego Konkursu Etiud Nowocyrkowych Cyrkulacje 2015. Swoje doświadczenie zebrałem również podczas występowania z Grupą Fireshow Antares na terenie Polski, jak i poza granicami naszego kraju.

Jakie masz cele związane cele i marzenia związane z kuglarstwem?

Darek Nowacki: Teraz skupiam się na tym, aby przekazywać młodszym osobom wiedzę, którą posiadam, aby wzbudzić w nich trochę pasji. Chcę też pojechać na jakiś zagraniczny festiwal. Marzy mi się stworzenie miejskiej wypożyczalni gier planszowych. Każdy  mógłby za darmo wypożyczyć grę planszową na parę dni. Nie każdy może sobie pozwolić na kupno gry planszowej za 200-300 zł. Mój pomysł pojawił się wśród projektów  budżetu obywatelskiego na 2020 r.

Rozmawiała: Katarzyna Wójcik