Archiwum wydań | "lubartowski garaż"

Ratuje historie lubartowskich zespołów

Wydanie: ,


Lubartowski Garaż to blog internetowy skupiający w jednym miejscu scenę muzyczną naszego miasta. Znajdziemy tam historie kapel, archiwalne zdjęcia, żywe wspomnienia, a na kanale Youtube nagrania z prób czy koncertów.

– Stale czekam na wiadomość od każdego, kto działał w lubartowskich kapelach, albo ma jakieś archiwalia. Piszcie koniecznie, jestem w stanie scyfryzować każdy nośnik: zdjęcia, kasety magnetofonowe, VHS, CD – mówi Sylwestr Czajka, pomysłodawca i autor „Lubartowskiego Garażu” oraz gitarzysta kilku lubartowskich składów.

ROZMOWA:

Jaka jest idea bloga „Lubartowski Garaż”, który prowadzisz? 

Sylwester Czajka:  Idea jest prosta: zebrać całą muzyczną scenę Lubartowa w jednym miejscu w internecie i ocalić od zapomnienia furę ciekawych dźwięków. W Lubartowie grało swego czasu naprawdę bardzo dużo zespołów. W LOK, po garażach, potem trochę w szkołach, w najróżniejszych miejscach. W tym momencie mam na liście około 60 nazw, a to na pewno nie wszystkie. Począwszy od czasów legendarnego zespołu bigbitowego z Lubartowa, czyli Quo Vadis, który działał przeszło 40 lat temu. Przez ten czas powstały u nas tony najróżniejszej muzyki, którą do tej pory nikt się nie zajmował i powoli odchodziła w zapomnienie. Pomysł, żeby coś z tym zrobić, zakiełkował mi w głowie już kilka lat temu. Powstał wtedy wstępny projekt strony i kanał na youtubie, gdzie zacząłem wrzucać nagrania. Mieliśmy wtedy tworzyć blog we dwóch. Niestety w tamtym czasie skończyło się na próbie stworzenia strony. W grudniu 2020 jednak pomysł mi wrócił, a do tego pomogła pandemia, bo miałem dużo więcej czasu i ruszyłem z pierwszym wpisem o Metaxie. Jeśli chodzi o formę – to nie chcę wrzucać suchych faktów. Interesuje mnie historia, która stoi za zespołem. Co sprawiło, że członkowie chwycili za instrumenty, co pamiętają z życia w kapeli i czy po jej rozwiązaniu dalej mają styczność z muzyką. Jednym słowem, interesują mnie żywe wspomnienia, anegdotki, ciekawostki. Bo zespoły muzyczne to przecież ludzie. Chciałbym, żeby o każdej kapeli coś na blogu się znalazło. Czy się uda? Zobaczymy.

 

W jaki sposób jesteś powiązany z lubartowską sceną muzyczną? 

Sylwester Czajka: Jestem Sylwek i gram na gitarze. Kilka osób może mnie kojarzyć z tego, że grałem i gram w kilku lubartowskich składach. Przede wszystkim jestem gitarzystą Bimbeer, ale przydarzyło mi się także wiosłować w Metaxie, Full Oldschool Bejbi, El Chupacabrze i w kilku innych, krócej działających kapelach. Zdarzyło mi się również organizować koncerty.

 

Czy Twój blog jest zarezerwowany dla określonego gatunku muzyki? 

Sylwester Czajka: Zdecydowanie nie! Bloga nie mam zamiaru ograniczać. Zacząłem go od Metaxy, czyli dość delikatnego rocka, ale już teraz można przeczytać na stronie o zespołach punkowych, metalowych, brit popowych. Ciągle przede mną kapele reggae, bluesowe i wszystkie inne. Gatunki nie mają dla mnie znaczenia. Liczy się przede wszystkim chęć muzyków do podzielenia się ze mną historią swojej kapeli i materiałami. Póki co na blogu znajdziecie wpisy o prawie 20 kapelach i każda jest z innej muzycznej parafii. Najwięcej jest punka, ale takich kapel było w Lubartowie sporo i ludzie z tych zespołów po prostu byli chętni do wspomnień.

 

Czy dużo kapel, zespołów, artystów muzycznych odezwało się do Ciebie i pomaga Ci współtworzyć ten blog? 

Sylwester Czajka: Głównie to ja zaczepiam ludzi z zespołów. Z częścią się znam, więc do nich zgłosiłem się najpierw. Im dalej jednak, tym będzie trudniej, ale zaczepiam też osoby mi nieznane. Przede wszystkim przez internet. Aktualnie starszych ode mnie nagabuję. Mam kilka rzeczy obiecanych, ale wiadomo jak jest. Każdy cierpi na chroniczny brak czasu i to jest oczywiście zrozumiałe. Mamy swoje życia i dla niektórych stare dzieje w kapeli nie są już tak ważne jak niegdyś. Jednak staram się „cisnąć”. Jeszcze się na mnie nikt nie zdenerwował, więc liczę ciągle na odzew. Zgłosiło się także do mnie kilka osób już po publikacji bloga. Pewnego dnia zadzwonił kolega, którego dawno nie widziałem i zaproponował, że pożyczy mi swoje archiwum. Mowa oczywiście o Grześku znanym w środowisku jako Grzela. Swego czasu nagrywał koncerty na magnetofon i od niego dostałem bardzo dużo muzyki, którą scyfryzowałem. Stale czekam na wiadomość od każdego, kto działał w lubartowskich kapelach albo ma jakieś archiwalia. Piszcie koniecznie, jestem w stanie scyfryzować każdy nośnik: zdjęcia, kasety magnetofonowe, VHS, CD. Cokolwiek macie, wszystko przyjmuję, pożyczę, skopiuję i oddam.

Twoje działania, aby ocalić od zapomnienia lubartowską scenę muzyczną, to nie tylko blog, ale też profil na Facebooku i kanał YouTube. Co tam trafia? 

 Sylwester Czajka: Fanpage na Facebooku założyłem przede wszystkim po to, żeby o blogu ktoś się dowiedział. Trafiają na niego głównie zajawki o nowych wpisach i link do głównego dania, czyli bloga. Historii kapel na Facebooku nie umieszczam, tylko zachętę. Niestety nie wystarczy umieścić strony w internecie, żeby ludzie zaczęli ją odwiedzać. Trzeba im jakoś powiedzieć, że jest taka strona. Facebook to dobre narzędzie do tego celu, bo ma sporo użytkowników, więc jak ktoś udostępni link do bloga, to wieść się niesie. Oczywiście moja strona jest o dosyć niszowym temacie i nie jest to projekt komercyjny. Nie ma na niej reklam i nie zarabiam w żaden sposób. Jednak skoro już za coś takiego się wziąłem, to chciałem, żeby zainteresowani mieli okazję do tego dotrzeć. Pewnie udałoby się zwiększyć zasięgi przez inne media społecznościowe, jak Instagram, ale póki co nie mam na nie czasu. Chociaż może trochę szkoda, bo wydaje mi się, że w taki sposób dotarłbym do młodych ludzi, więc może kiedyś odpalę Instagram, albo Twittera. Facebook jest już chyba bardziej dla dziadków takich jak ja.

Co do kanału na youtubie, to służy on od przede wszystkim jako platforma do słuchania nagrań i oglądania video. Piosenki są pogrupowane w playlisty. Nie trzeba ściągać od razu 24 utworów Ostoi Gieroja, żeby ich posłuchać. Można to zrobić na kanale Lubartowskiego Garażu.

Widać, że tworzenie bloga, gromadzenie materiałów sprawia Ci ogromną frajdę. Jak Ty do tego podchodzisz, jak znajdujesz na to czas? 

Sylwester Czajka: Zdecydowanie mam z tego frajdę. Ze słuchania tej muzyki, oglądania zdjęć  i ze wspomnień, jakimi się ze mną dzielą muzykanci. Kiedy miałem kilkanaście lat i zaczynaliśmy rzępolić na strychu u kolegi Marcina, to zawsze chciałem wejść w to lubartowskie środowisko muzyczne. Interesowało mnie, w jakich składach i z kim kto gra. Miałem demówki kapel, tych które oczywiście demówek się dorobiły. Chodziłem na koncerty, których w latach 90 było sporo. A teraz dowiaduję się ponadto wielu ciekawych i zabawnych rzeczy. Nie wszystkie nadają się do internetu. Z reakcji ludzi, które do mnie docierają wynika, że innym też sprawia radochę wracanie do przeszłości, do starych znajomych, do dźwięków, do koncertów. Ostatnio spotkałem się z całym zespołem Metro. Widzieli się pierwszy raz od kilkunastu lat i było widać, że naprawdę super się bawią, opowiadając mi o swojej kapeli. Dostaję też wiadomości internetowe, że moja robota wywołuje uśmiech na twarzach. Bardzo mnie to cieszy, bo to znaczy, że blog spełnia swoje zadanie. A kiedy znajduję na niego czas? W nocy…

 

Rozmawiała: Katarzyna Wójcik

Reklama

facebook

Szybkie linki