W dziale | Wywiady

Lubartowianin z medalami po przeszczepie wątroby

Opublikowany 26.10.2016

Pan Krzysztof Górski z Lubartowa przeszedł skomplikowaną operację. Jednak to nie przeszkadza mu w aktywnym uprawianiu sportu. 66-letni zawodnik z przeszczepioną wątrobą od wielu lat zdobywa medale na zawodach rangi krajowej, europejskiej i światowej. Ostatni sukces (4 medale) zanotował w bieżącym roku podczas Mistrzostw Europy Osób po Transplantacji i Dializowanych, w Helsinkach: złoty w rzucie piłeczką palantową, srebrny – w rzucie oszczepem oraz dwa brązowe – w pchnięciu kulą i rzucie dyskiem. Jak sam twierdzi, oddaje się swojej życiowej pasji (sportowi) która trwa od młodzieńczych lat.

O sukcesach sportowych rozmawiamy z Krzysztofem Górskim

dsc_2414

Kiedy zaczęła się Pana przygoda ze sportem?

Zawsze lubiłem sport. W szkole średniej „bawiłem się w sport”. Jako dorosły grałem w lidze zakładowej w koszykówkę i siatkówkę. Los sprawił, że miałem przeszczep wątroby w 2009 roku i to mnie wyeliminowało na jakiś czas z czynnego uprawiania sportu.

Jest Pan członkiem Polskiego Stowarzyszenia Sportu po Transplantacji w Iwoniczu-Zdroju. Proszę powiedzieć, czym zajmuje się stowarzyszenie…

W 2011 roku będąc w Iwoniczu – Zdroju, zobaczyłem szyld Polskiego Stowarzyszenia Sportu po Transplantacji. Wstąpiłem do biura i tam odbyłem rozmowę z panią prezes Krystyną Murdzek dotyczącą życia po przeszczepie i uprawiania sportu. Wówczas otrzymałem propozycję wstąpienia do tego stowarzyszenia. Moja żona Zofia zapisała się ze mną, jest członkiem wspierającym. O tego momentu powróciłem do sportu. Stowarzyszenie istnieje od 2005 roku. Jego założycielem jest prof. Andrzej Chmura, kierownik Kliniki Transplantologii w Szpitalu Dzieciątka Jezus w Warszawie. Naszym założeniem jest propagowanie polskiej transplantologii, oddawania organów do przeszczepu. Jesteśmy dowodem na to, że po przeszczepie można normalnie żyć, co więcej – czynnie uprawiać dyscypliny sportowe. Obecnie stowarzyszenie liczy 186 członków. Chętnie zapraszamy wszystkich zainteresowanych do naszych szeregów.

W jakich zawodach Pan uczestniczył już po przeszczepie?

Moje pierwsze zawody to były Mistrzostwa Polski dla Osób po Transplantacji i Dializowanych w miejscowości Jedlicze koło Krosna w 2011 roku. Wziąłem udział w zawodach na strzelnicy przy Liceum im. Marii Konopnickiej. Na tych mistrzostwach wypadłem bardzo dobrze, ponieważ zająłem drugie miejsce w kategorii open w strzelaniu sportowym. Tak postanowiłem dalej próbować swoich sił i udało się zdobyć wiele sukcesów.

Skoro mowa o sukcesach, to jakie może Pan wymienić?

W 2012 roku odbyły się Mistrzostwa Polski w Krośnie w lekkiej atletyce i pływaniu. Zdobyłem tam drugie miejsce w pływaniu stylem klasycznym na 100 m i 50 m. W kolejnym roku na Mistrzostwach Polski w Zakopanem w lekkiej atletyce i pływaniu odniosłem bardzo duże sukcesy. W pływaniu stylem klasycznym i grzbietowym na 100 m i 50 m zająłem pierwsze miejsca w mojej kategorii wiekowej. W lekkiej atletyce miałem świetne wyniki. W rzucie oszczepem, dyskiem, piłeczką palantową i pchnięciu kulą – same pierwsze lokaty. Były to zatem bardzo udane Mistrzostwa Polski, które otworzyły mi drogę do Mistrzostw Świata w Durbanie w Afryce w sierpniu 2013 roku. To tam zdobyłem mistrzostwo świata w rzucie piłeczką palantową i pokonałem faworyta mistrzostw – zawodnika z Afryki Południowej, rzucając 45 m. Dodatkowo było też czwarte miejsce w pływaniu stylem grzbietowym na 100 m. W 2014 roku podczas Mistrzostw Polski w lekkiej atletyce w Zakopanem wyłaniani byli zawodnicy do Mistrzostw Europy organizowanych przez nasze stowarzyszenie. Znów udało się zdobyć 5 złotych medali – w rzucie oszczepem, dyskiem i piłeczką palantową oraz pchnięciu kulą i darcie. Dzięki temu miałem otwarty start we wspomnianych Mistrzostwach Europy w Krakowie. Wzięły w nich udział 22 kraje, startowało 440 zawodników, w tym nasza reprezentacja liczyła 66 osób. Zdobyliśmy 120 medali, a w kategorii drużynowej – drugie miejsce. Mistrzem Europy zostały wtedy Węgry. Na tych mistrzostwach również odniosłem sukces, bo zdobyłem srebrny medal w biathlonie i brązowy w rzucie oszczepem. Wszyscy chwalili naszą organizację. Była rodzinna i przyjazna atmosfera. Zakończenie Mistrzostw Europy miało miejsce w Wieliczce. W ubiegłym roku startowałem w X Mistrzostwach Polski w Kruszwicy. Zdobyłem brązowy medal w pływaniu stylem grzbietowym na 100 m. Co ważniejsze – pierwsze miejsce w rzucie oszczepem, dyskiem, piłeczką palantową i pchnięciu kulą. Kolejny start to Mistrzostwa Polski w Gdańsku w 2016 roku. Miały one na celu wyłonienie zawodników na Mistrzostwa Europy w Finlandii. Wyłoniliśmy 17 zawodników, którzy mieli największe osiągnięcia, wśród nich byłem ja dzięki zdobyciu pierwszych miejsc w koronnych dyscyplinach. W lipcu br. udaliśmy się do Helsinek. Na Mistrzostwach Europy startowały 23 kraje, 330 zawodników. Nasza 17-osobowa drużyna zajęła 6 miejsce, co może cieszyć, gdyż startowały kraje z dużo liczniejszymi reprezentacjami. Zdobyłem wówczas Mistrzostwo Europy w rzucie piłeczką palantową, srebrny medal w rzucie oszczepem, brązowy w pchnięciu kulą i rzucie dyskiem.

Jestem zadowolony z tych wyników. Muszę powiedzieć, że bodźcem do uprawiania sportu jest moja małżonka, która mnie motywuje i wspiera w trudnych chwilach, jest ze mną przy każdym starcie. W 2017 roku moim celem są Mistrzostwa Świata w Maladze w Hiszpanii.

Czy uczestniczy Pan w innych zawodach?

Co roku w październiku są Mistrzostwa Polski w strzelaniu sportowym dla osób po transplantacji i dializowanych. Startuję w nich z małżonką, która jest bezkonkurencyjna w kategorii open kobiet, każde zawody wygrywa. A mi się udaje też być na podium. Raz jest to pierwsze, innym razem drugie lub trzecie miejsce. Wielką imprezą krajową propagującą transplantologię jest „Bieg po nowe życie”. W tym biegu startuję od 2012 roku. Jego organizatorem jest bokser Przemysław Saleta, rodzinny dawca nerki dla córki. Bieg odbywa się dwa razy w roku – w marcu w Wiśle, we wrześniu – w Łazienkach Królewskich w Warszawie. Jest to marsz z kijkami, czyli nordic walking na 2,5 km. Traktuję go głównie jako zabawę, ale też jest adrenalina sportowa, bo każdy chce zwyciężyć. W tych zawodach biorą udział celebryci – aktorzy, politycy, piosenkarze, artyści kabaretowi. W ubiegłym roku zaszczycił nas swoją obecnością premier Jerzy Buzek. Imprezę prowadzą dziennikarze Michał Olszański, Dariusz Szpakowski. W tym roku obecna była Grażyna Torbicka ze swoją mamą Krystyną Loską, jak również Katarzyna Pakosińska. Osoby te propagują działania w kierunku oddawania narządów. Naszym celem jest hasło Ojca św. -„Nie zabierajcie swoich narządów do nieba, są potrzebne na ziemi”.

Jak trzeba się przygotować do zawodów?

Oczywiście przed zawodami potrzebny jest trening. Korzystam więc z lubartowskiego basenu i pływam. Mamy obiekty sportowe przy ul. Parkowej, czyli stadion i boisko treningowe, a dyrekcja mi pozwala ćwiczyć. Korzystam z pomocy kolegów, którzy uprawiali kiedyś sport i mają doświadczenie. Zawsze tłumaczą mi, jak rzucać i szkolimy razem technikę.

Co daje Panu sport?

Dzięki temu, że człowiek uprawia sport, dba się o kondycję i tak jest ze mną. Poza tym ma się dobre zdrowie. Ważne jest też to, że można poznać wielu ciekawych ludzi i zwiedzić trochę świata. W życiu kiedyś bym nie pomyślał, że pojadę do Afryki, a udział w zawodach wiąże się z podróżami do pięknych krajów.

Rozmawiała: Sylwia Nowokuńska
ix-me-finlandia-2016-rviii-me-krakow-2014rx-mp-kruszwica

ix-me-finlandia-2016-r

Autor:

<- zobacz inne artykuły tego autora (4194).


Skontaktuj się z autorem

Pozostaw opinię

Musisz być zalogowany/a, aby móc komentować.