ODPADY w gminach ZKGZL: koszty, inwestycje i funkcjonowanie

Rosnące wymagania wobec gospodarki odpadami oznaczają dziś konieczność kosztownych inwestycji w infrastrukturę – także w sortownię obsługującą Miasto Lubartów oraz gminy należące do Związku Komunalnego Gmin Ziemi Lubartowskiej. Mimo rosnących kosztów, opłaty za odbiór odpadów wciąż są niższe niż w sąsiednich samorządach, przy zachowaniu szerokiego zakresu usług i częstego odbioru. O funkcjonowaniu systemu, planach modernizacji Zakładu Zagospodarowania Odpadów w Wólce Rokickiej oraz realnych kosztach gospodarki odpadami rozmawiamy z Dyrektor Biura ZKGZL Ewą Badyoczek-Brzyską i Dyrektorem  Zakładu Zagospodarowania Odpadów w Wólce Rokickiej Krzysztofem Grzegorczykiem.

Na ostatniej sesji Zgromadzenia ZKGZL dużo mówiono o korzyściach wynikających z przynależności gmin do Związku. Pani Dyrektor, jakie są zatem kluczowe atuty tego modelu współpracy?

Ewa Badyoczek-Brzyska, Dyrektor Biura Związku Komunalnego Gmin Ziemi Lubartowskiej:
Związek to przede wszystkim dobrze zaprojektowany i konsekwentnie rozwijany system, który od początku budowaliśmy w oparciu o bezpieczeństwo mieszkańców, stabilność i odpowiedzialność.

Kluczową korzyścią jest dostępność usług. Mieszkańcy mają do dyspozycji sieć PSZOK-ów, które funkcjonują w sposób ciągły i realnie odpowiadają na potrzeby – nie tylko w zakresie standardowych odpadów, ale również tych problematycznych. Organizujemy zbiórki elektrośmieci, tekstyliów czy odpadów wielkogabarytowych, tak aby mieszkańcy nie byli pozostawieni sami sobie z trudnymi odpadami.

Ogromną wartością jest posiadanie własnego Zakładu Zagospodarowania Odpadów. Dzięki temu nie musimy transportować odpadów na duże odległości, co w wielu regionach generuje bardzo wysokie koszty (szczególnie w kontekście galopującego wzrostu cen paliwa w ostatnim czasie). U nas system jest lokalny, przewidywalny i pod pełną kontrolą. To daje mieszkańcom gwarancję odbioru odpadów i stabilność działania systemu, w trudnych warunkach rynkowych.

Słyszeliśmy, że Zakład Zagospodarowania Odpadów w Wólce Rokickiej wymaga bardzo dużych inwestycji i modernizacji. Mówi się nawet o kwocie około 44 mln zł. To ogromne środki. Skąd taka potrzeba?

Krzysztof Grzegorczyk, Dyrektor Zakładu Zagospodarowania Odpadów w Wólce Rokickiej:
To rzeczywiście duża skala inwestycji, ale wynika ona bezpośrednio z obowiązujących przepisów i zmian, jakie zachodzą w gospodarce odpadami.

Dziś nie wystarczy już samo przyjęcie i składowanie odpadów. Musimy osiągać wysokie poziomy recyklingu, ograniczać ilość odpadów trafiających na składowisko i maksymalnie odzyskiwać surowce. To oznacza konieczność modernizacji instalacji, unowocześnienia linii technologicznych, poprawy efektywności sortowania i przetwarzania. Rozwijamy również zagospodarowanie frakcji BIO – odpady biodegradowalne są przetwarzane w kontrolowanych warunkach, a powstały materiał może wracać do mieszkańców w bezpiecznej i użytkowej formie, np. jako polepszacz gleby.

Jako osoba, która od początku nadzorowała budowę Zakładu, mogę powiedzieć jasno – jeśli chcemy, żeby ten system działał bezpiecznie i zgodnie z przepisami przez kolejne lata, musimy inwestować. Pragnę jednoznacznie wskazać, że modernizacja zakładu to przyszłość. Obecnie jesteśmy na etapie poszukiwania środków zewnętrznych na modernizację i inwestycję.

Duże emocje budzi kwestia podwyżek. Jak mieszkańcy powinni na to spojrzeć?

Ewa Badyoczek-Brzyska:

Warto spojrzeć na to bardzo konkretnie. Podwyżki, o których mówimy, to rząd kilku złotych na jednego mieszkańca miesięcznie – najczęściej w granicach 2–4 zł. Dla czteroosobowej rodziny oznacza to wzrost rzędu 8–16 zł miesięcznie.

Czy to dużo? Każdy musi odpowiedzieć sobie sam. Każda złotówka wydana w domowym budżecie wymaga rozwagi. Ale jeśli zestawimy to z rosnącymi kosztami paliwa, energii, usług czy zagospodarowania odpadów, które w ostatnich latach wzrosły znacząco – widać wyraźnie, że system jest utrzymywany na bardzo stabilnym poziomie.

Związek to realne korzyści dla mieszkańców. Należy pamiętać że głównym czynnikiem kosztotwórczym jest ilość wytwarzanych przez mieszkańców odpadów. Ma on bezpośredni wpływ na koszty transportu i zagospodarowania.

Analizując inne gminy spoza Związku np. gminę Niedźwiada do której często jesteśmy porównywani wzięliśmy pod uwagę naszą gminę w której ilość odpadów jest zbliżona.

W gminie Ostrówek, którą mam na myśli, w 2024 roku dla rodziny 4 – osobowej stawka za odpady wynosiła 13,40 zł od osoby, w Niedźwiadzie 16 zł. Obecnie stawka w Ostrówku wynosi 17 zł a w gminie Niedźwiada 30 zł od osoby bez zniżki za kompostowanie.

Liczby mówią same za siebie – mieszkańcy gmin należących do Związku ponoszą wyraźnie niższe koszty. Co istotne, przewaga ta zostanie utrzymana także po wprowadzeniu nowych stawek.

Proszę zauważyć, że patrząc na wysokość stawki należy wziąć pod uwagę jakość i wachlarz usług, jakie otrzymujemy za tę opłatę. I to według mnie jest najistotniejsze. W naszych gminach mieszkańcy mają wysoką częstotliwość odbioru odpadów – raz w miesiącu żółty worek, dwa razy w miesiącu odpady bio – w sezonie letnim. Nasze trzy PSZOK- i otwarte są do godziny 18.00. Pracują również w soboty. Przyjmujemy dużo frakcji odpadów, nawet tych problematycznych. Korzyści jest bardzo dużo. Naszym celem jest utrzymanie sprawnie działającego, bezpiecznego systemu.

W przestrzeni publicznej pojawia się zarzut, że koszty są przerzucane na mieszkańców, a Związek nie wykorzystuje innych możliwości…

Krzysztof Grzegorczyk:

To nieprawda. Zakład działa w warunkach rynkowych, przyjmujemy odpady z zewnątrz, optymalizujemy procesy i stale analizujemy koszty, tak aby ograniczać wzrost opłat dla mieszkańców.

Cena na bramie” – często pojawiające się pojęcie wymieniane właśnie jako ta „niewykorzystana możliwość” to najprościej mówiąc koszt przyjęcia i zagospodarowania jednej tony odpadów w Zakładzie.

W tej cenie zawiera się cały proces: od przyjęcia odpadów, przez ich sortowanie, przetwarzanie, aż po zagospodarowanie pozostałości, których nie da się już odzyskać.

Na te koszty wpływają między innymi ceny energii, paliwa, koszty pracy, ale też opłaty środowiskowe i ceny zagospodarowania poszczególnych frakcji odpadów, które często trafiają do dalszego przetwarzania poza Zakładem.

Dlatego właśnie mówimy o analizie ryzyka, które ponosi każdy odpowiedzialny menedżer. Koszty potrafią się dynamicznie zmieniać. Naszym zadaniem jest tak zarządzać cenami, aby z jednej strony pokrywały realne koszty, a z drugiej nie powodowały utraty strumienia odpadów czyli stabilności systemu.

Ewa Badyoczek-Brzyska:

Co ważne – kiedy pojawiały się nadwyżki finansowe, wracały do systemu i mieszkańców. Przykłady są konkretne: wsparcie inwestycji w gminach, takich jak termomodernizacja Ośrodka Zdrowia w Sernikach, poprawa jakości infrastruktury lokalnej w Lubartowie, czy rozwój systemu gospodarki odpadami – PSZOK- ów, edukacji i zaplecza technicznego.
To pokazuje, że system działa odpowiedzialnie – pieniądze mieszkańców wracają do nich w postaci realnych inwestycji i poprawy jakości życia.

Wykorzystujemy każdą szansę na optymalizację – od pozyskiwania dotacji po kampanie edukacyjne. Uczymy, jak generować mniej odpadów, bo to właśnie ilość „śmieci zmieszanych” generuje najwyższe koszty, które musimy wspólnie pokrywać.

Co jest dziś największą siłą Związku?

Krzysztof Grzegorczyk:

Wspólnota i własna infrastruktura. Posiadanie własnego Zakładu to ogromna przewaga – daje nam niezależność, stabilność i kontrolę nad kosztami.

Ewa Badyoczek-Brzyska:

Konsekwencja. Nie działamy doraźnie, tylko długofalowo. Analizujemy, planujemy i reagujemy na potrzeby mieszkańców. Dzięki temu mieszkańcy mogą mieć pewność, że system działa sprawnie, bezpiecznie i z myślą o przyszłości. Razem tworzymy Związek – i razem odpowiadamy za jego jakość.

 

Rozmawiała: Katarzyna Wójcik