Archiwum wydań | "Kozłówka"

II Land Art Park Festiwal – fotogaleria

Wydanie: , , , ,


II Land Art Park Festiwal zorganizowany w parku pałacowym Muzeum Zamoyskich w Kozłówce był okazją do spotkania się ze sztuką w otwartej przestrzeni. Pomysłodawcą międzynarodowego wydarzenia był lubartowski artysta Marcin Jabłoński. Prace mogliśmy obejrzeć podczas finisażu w sobotnie popołudnie. Dla gości zagrał zespół Pankharita z Zamościa. W wydarzeniu wziął udział burmistrz Miasta Lubartów Janusz Bodziacki. Dziękował pomysłodawcy festiwalu Marcinowi Jabłońskiego za zaangażowanie w działalność artystyczną promującą nasze miasto.

Przez cały tydzień na terenie zespołu parkowo pałacowego artyści z całej Europy (Polska, Anglia, Litwa, Rosja, Włochy, Rumunia, Słowacja) pracowali nad swoimi wyjątkowymi dziełami. Podsumowanie festiwalu zorganizowano w sobotę 9 września w Muzeum Zamoyskich w Kozłówce. Po finisażu w pałacowej kaplicy odbył się koncert muzyki andyjskiej w wykonaniu zespołu Pankharita.

II Land Art Park Festiwal Kozłówka – Lubartów zorganizowany został w ramach obchodów Europejskich Dni Dziedzictwa. Ideą przewodnią festiwalu jest sztuka wychodząca w naturalną przestrzeń wprost na spotkanie i bezpośrednią konfrontację z widzem, zmieniająca sposób postrzegania przyrody i sztuki. Założeniem festiwalu jest ukazanie szerokiemu spektrum publiczności tego typu działań oraz zaprezentowanie całego procesu twórczego. Nie bez znaczenia jest również zwrócenie uwagi na ekologiczne podejście do życia oraz poszanowanie natury.

fot. Ola Jędryszka

Jaśnie Państwo w kąpieli

Wydanie: , , , ,


W piątek 17 kwietnia o godz.12.00 w sali wystaw czasowych (Teatralnia) Muzeum Zamoyskich w Kozłówce zostanie otwarta wystawa „Jaśnie Państwo w kąpieli. Akcesoria toaletowe w XIX i XX wieku”. Prezentowane na niej eksponaty pochodzą z kolekcji prywatnej.

4

– Kozłowieckie wystawy wielokrotnie przybliżały różne dziedziny życia codziennego – pokazywaliśmy kuchnię, kredens, obyczaje związane z ucztowaniem, sposoby spędzania wolnego czasu, życie w podróży. Przyszedł czas, by zajrzeć do miejsc bardziej sekretnych – do łazienek i toalet – informuje Monika Januszek – Surdacka z Muzeum Zamoyskich w Kozłówce.

W pałacu kozłowieckim wodociąg i kanalizację zainstalowano w 1900 roku, ale łazienki istniały oczywiście wcześniej. Stały tam umywalki z marmurowymi blatami, a na nich zestawy toaletowe z porcelany lub fajansu, kąpiel przygotowywano w przenośnych wannach. W sypialniach urządzano kąciki toaletowe, oddzielone od reszty pokoju parawanem.

Wiek XIX to czasy, kiedy dbano już o higienę, w miastach otwierano zakłady kąpielowe (w 1898 r. w Warszawie oddano do użytku publicznego tzw. kąpiel ludową), choć na łazienki w każdym mieszkaniu trzeba było jeszcze długo czekać. Ówczesna prasa pełna jest porad, jak dbać o zdrowie i urodę, oraz reklam wytwórców kosmetyków i środków czystości. Modne stało się wodolecznictwo, przypomniane i rozpropagowane przez Vincenza Priessnitza. Jego gorącą zwolenniczką była między innymi Jadwiga z Zamoyskich Sapieżyna.

Urządzenia toaletowe i naczynia służące higienie i pielęgnacji ciała swą urodą i jakością dorównywały zastawie stołowej, często zresztą pochodziły z najlepszych wytwórni porcelany i fajansu oraz hut szkła. Nic dziwnego więc, że stały się przedmiotem zainteresowania kolekcjonerów. Swoich wielbicieli mają także akcesoria toaletowe, będące raczej zabytkami techniki niż sztuki, choć cechuje je nie tylko użyteczność, ale także piękna forma.

Taka kolekcja została zaprezentowana na wystawie w Kozłówce. Jej właściciele gromadzili ją latami, przeszukując strychy, piwnice, giełdy staroci. Urzeczeni urodą tych niezwykłych „zwykłych rzeczy” nadawali im drugie życie, spędzając wiele godzin na czyszczeniu, renowacji, naprawie. Często ratowali te przedmioty przed zniszczeniem, wyrzuceniem na złom, przetopieniem. Teraz prezentują swe zbiory w muzeach, aby, jak sami mówią, „przybliżyć nie tak bardzo odległą przeszłość, czas, kiedy rzemieślnik musiał zrobić coś własnoręcznie, a przemysłowe produkty potrafiły być gustowne i ozdobne”.

Na wystawie możemy podziwiać pięknie lśniące miedziane wanny, kolumny do grzania wody, umywalki malowane w ptaki i kwiaty, mosiężne baterie i armatury, bidety, muszle klozetowe, nocniki, komplety toaletowe. W witrynach znajdują się dawne kosmetyki lub opakowania po nich: słynne mydło „Jeleń”, krem „Nivea”, perfumy Diora i Chanel, pudry, proszki do zwalczania insektów, środki przeciw poceniu się. Nie zabrakło zestawów toaletowych podróżnych, zamkniętych w eleganckich neseserach, kompletów do manicure, przyborów do golenia. Atrakcją będzie z pewnością papier toaletowy w formie komiksu. Wystawę urozmaicają ulotki i druki reklamowe oraz katalogi firm produkujących urządzenia sanitarne.

Wystawa będzie czynna do 31 października 2015 r.

W trakcie uroczystego otwarcia wystawy odbędzie się pokaz robienia mydła metodą tradycyjną, przygotowany przez pracowników „Muzeum Mydła i Historii Brudu” z Bydgoszczy. W warsztatach będzie można uczestniczyć również w sobotę, 18 kwietnia. W niedzielę 19 kwietnia Muzeum zaprasza do galerii na zajęcia „Manufaktury woni”.

Wystawę patronatem medialnym objęły: Gazeta Wyborcza „Lublin”, Magazyn Lubelski LAJF oraz Magazyn „Łazienki”.

Mecenat nad wystawą sprawują Grupa Azoty Zakłady Azotowe Puławy SA oraz Hotel SPA Korona.

 

Święta w Kozłówce

Wydanie: , ,


Zbliżają się święta. Atmosferę wielkanocną czuć także w Muzeum Zamoyskich w Kozłówce. Na ekspozycji miejscem z typowo świątecznym wystrojem jest pałacowa Jadalnia. Na stole, nakrytym wykrochmalonym, białym obrusem, obok rodowej zastawy Zamoyskich, umieszczono pisanki i wielkanocne palmy. Zapowiedzią przyszłej uczty są stojące tu również naczynia do pasztetu w kształcie kaczek.

swieta kozlowka

Muzeum jest czynne w Wielką Sobotę (4 kwietnia br.) w godz. 10.00-16.00 i zachęca do obejrzenia wszystkich muzealnych ekspozycji, a Wielkanoc sprzed lat przywołuje wystawa w galerii „Z ogrodu”, na której prezentowane są karty świąteczne. Oprócz pocztówek jest tu również plansza ze świątecznymi archiwaliami kozłowieckimi. – Mamy się czym pochwalić, bo pierwszą wzmiankę o obrzędach wielkanocnych znajdujemy w liście Konstantego Zamoyskiego do ojca, datowanym na 30 kwietnia 1867 r. Konstanty, zgodnie z wolą ojca, wraca do ojczyzny. Już wkrótce odbędzie staż w kancelarii Ordynacji Zamojskiej oraz praktykę w majątku Stara Wieś, należącym do jego wuja Józefa Zamoyskiego – informuje Monika Januszek – Surdacka, rzecznik prasowy Muzeum.

Zanim jednak to nastąpi, przyszły ordynat kozłowiecki zatrzymuje się w Czaczu, w majątku wujostwa Żółtowskich (Józefy z Mycielskich i Marcelego Żółtowskiego). To stąd pisze do ojca: kiedym jeszcze leżał, weszły do mego pokoju trzy dziewki i wodą mnie oblały, poczem znikły, zanim nawet miałem czas o powód zapytać (…). Później mi oświadczył Pan Grudziński, iż to na mocy zwyczaju polskiego zwanego dyngus, podobnie oporządzony zostałem. Powtórnie tego samego dnia oblany zostałem u Czartoryskich (…). Pogańskich sięgające czasów pewnie to zwyczaje, gdyż w sobie coś barbarzyńskiego mają.

Wielkanoc w Kozłówce lat 20. XX wieku opisał Antoni Belina Brzozowski w wydanej przez Muzeum książce „Kozłówka w moich wspomnieniach”. Wielkanoc w tych czasach obchodzona była z dużym nakładem przygotowań. Zapraszano różnych gości, tych co częściej bywali w Kozłówce, czy tych, którzy w danej chwili odgrywali jakąś rolę społeczną czy polityczną. Jednym z nich był generał Sikorski ze swoją córką Zosią, ci sami, którzy zginęli w katastrofie samolotowej w Gibraltarze podczas ostatniej wojny. Leszek z Michałem, ciesząc się z góry, przygotowali w pierwszy dzień po świętach ten sławny Dyngus. Odbyło się to po wczesnym obiedzie. Wszyscy, przebrani w najgorsze ubrania, mieli się zebrać na tarasie od ogrodu. Z całej tej wesołej tradycji wyłączone były stare ciotki, ciocia Marynka, wuj Adam i moi rodzice. Nie wolno było w żadnym wypadku oblewać się w salonie. Zebrani na tarasie śmiali się krzycząc, gdy kubeł zimnej wody został wylany na ich głowy. Ja z rówieśnikami lataliśmy jak opętani do kredensu po wodę ku niezadowoleniu poczciwej i wyrozumiałej służby domowej. Pamiętam, jak przyłapałem Zosię Sikorską na korytarzu na dole, kiedy uciekała do swojego pokoju. Oblałem ją tak celnie kubłem wody, że nie zostało na niej jednej suchej nitki. Leszek natomiast obrał inną drogę. Sprowadził pompę strażacką i trzymając w ręku długi wąż, oblewał gości wchodzących czy wychodzących z sieni od zajazdu.

Kolejne wspomnienie o Wielkanocy w Kozłówce pochodzi z okresu II wojny światowej. Zamieszono je w wydawnictwie „Niezwykły Gość”. To zbiór wspomnień o księdzu Stefanie Wyszyńskim, który w czasie okupacji ukrywał się w Kozłówce. Postać „Prymasa Tysiąclecia” wspominają osoby, które w tym czasie przebywały w majątku Zamoyskich. Monika Znamierowska-Kozik pisze tak: Szczególnie uroczyście sprawował ksiądz Wyszyński msze świąteczne, a zwłaszcza przedwielkanocną liturgię triduum paschalnego łącznie z umywaniem stóp ludziom ze wsi. Na nabożeństwo do kaplicy pałacowej przychodzili bowiem mieszkańcy Kozłówki i pobliskich Siedlisk. We wspomnieniach brata Moniki, Krzysztofa Znamierowskiego, okres wielkanocnej posługi kapłańskiej księdza Wyszyńskiego przedstawia się następująco: Ksiądz Wyszyński przestrzegał bardzo przepisów i zaleceń liturgii. Wielkanoc 1941 roku. W Wielki Piątek, w głębokim milczeniu, przed ołtarzem kaplicy leży krzyżem ksiądz Wyszyński, a obok niego trzej chłopcy – ministranci – Adam, Piotr, Krzysztof. Leżymy długo, każdy z nas pogrążony we własnych myślach. (…) Jakże trudne były spowiedzi u księdza Wyszyńskiego! W zakrystii, bez konfesjonału, bez litościwej kratki oddzielającej penitenta od spowiednika, ukrywającej zmieszanie, konfuzję, a czasem wstyd.

materiał: Muzeum Zamoyskich w Kozłówce

 

Myśliwskie klimaty w Kozłówce

Wydanie: , , , ,


Pierwsze „Lubelskie Dni Kultury Łowieckiej” zorganizowano 14 września w na terenie zespołu pałacowo-parkowego w Kozłówce.

Oprócz wręczenia odznaczeń łowieckich przygotowano szereg atrakcji nie tylko dla zapalonych myśliwych. Można było obejrzeć wystawę poświęconą łowiectwu na Lubelszczyźnie czy posłuchać muzyki myśliwskiej. Wystąpił Zespół Reprezentacyjny PZŁ oraz Zespół Sygnalistów Myśliwskich  ZO PZŁ w Lublinie. Nie zabrakło naszej lubartowskiej „Chór- towni”, również z akcentami łowieckimi. Był także pokaz psów myśliwskich oraz ptaków drapieżnych. A dla smakoszy prawdziwa myśliwska kuchnia. Wypatrzyliśmy też wyjątkową łowiecką garderobę zarówno dla kobiet, mężczyzn jak i dzieci.

Fot. Katarzyna Wójcik

IMG_0084 IMG_9993 IMG_9990 IMG_9978 IMG_9973 IMG_9972 IMG_9967 IMG_9965 IMG_9962 IMG_9961 IMG_9959 IMG_9957 IMG_9953 IMG_9950 IMG_9948 IMG_9947 IMG_9945 IMG_9944 IMG_9937 IMG_9934 IMG_9931 IMG_9929 IMG_9925 (336) IMG_9922 IMG_9919 IMG_9915 IMG_9912 IMG_9911 IMG_9906 IMG_9905 (316) IMG_9902 IMG_9896 IMG_9894 IMG_9889 IMG_9887 IMG_9884 IMG_9878 IMG_9874 IMG_9868 IMG_9867 IMG_9866 IMG_9859 IMG_9856 IMG_9855 IMG_9853 IMG_9852 IMG_9849 IMG_9846 IMG_9844 IMG_0183 IMG_0177 IMG_0173 IMG_0165 IMG_0162 IMG_0160 IMG_0157 IMG_0155 IMG_0154 IMG_0151 IMG_0149 IMG_0148 IMG_0141 IMG_0139 IMG_0130 IMG_0123 IMG_0119 IMG_0116 IMG_0109 IMG_0108 IMG_0088 IMG_0085 IMG_0084 IMG_0079 IMG_0075 IMG_0072 IMG_0070 IMG_0063 IMG_0058 IMG_0054 IMG_0046 IMG_0042 IMG_0040 IMG_0033 IMG_0029 IMG_0026 IMG_0023 IMG_0017 IMG_0013 IMG_0010 IMG_0008 IMG_0005 IMG_0004 IMG_0002

Otwarte drzwi Muzeum w Kozłówce – zaproszenie

Wydanie: , , , ,


W niedzielę 7 października, w godzinach 10.00 – 16.00 Muzeum Zamoyskich zaprasza do bezpłatnego i indywidualnego) bez przewodnika i limitów czasowych) zwiedzania ekspozycji muzelanych: wnętrz pałacowych, kaplicy, galerii socrealizmu, powozowni i wystawy czasowej.

foto: Piotr Opolski

Poniżej publikujemy tekst Marka Danielkiewicza „Czerwone róże dla Muzeum Zamoyskich”.

 

Czerwone róże dla Muzeum Zamoyskich

Podczas mroźnej zimy 2012 roku w ogrodach Muzeum Zamoyskich wymarzły prawie wszystkie róże, ale jeśli myślicie, że jest to tylko zmartwienie dyrektora Krzysztofa Kornackiego, to się mylicie. Nie tylko jego! Ponieważ jest to również problem ludzi, którzy od ponad dziesięciu lat skupiają się w Towarzystwie Przyjaciół Muzeum Zamoyskich w Kozłówce. Przywołuję tu pełną nazwę tego zasłużonego gremium, by utrwalić tę nazwę w pamięci Czytelnika i pokrótce przybliżyć jego działalność.

Muzeum Zamoyskich z jego dyrektorem Krzysztofem Kornackim, to instytucja o niezwykłej wartości, z zabytkową substancją zespołu pałacowo – parkowego, z wielką ilością dzieł sztuki, cennym księgozbiorem, kolekcją XIX wiecznych lambrekinów, wreszcie z jej działalnością dokumentującą dorobek polskich pokoleń – tak materialny, jak i duchowy, zaś szczególnie dorobek kultury ziemiańskiej.

Nie dziwi zatem, że instytucja tej rangi skupia wokół siebie ludzi  oddanych i twórczych. W tym miejscu przypomnienie, że pierwszą przewodniczącą Towarzystwa była pani Grażyna Fiok, zaś po niej funkcję  przejął –  z woli większości członków – Józef Krzyżanowski i sprawuje ją przez kolejne kadencje do chwili obecnej. O panu Józefie Krzyżanowskim można napisać poemat, albo najlepiej panegiryk, zaś o jego anegdotycznym usposobieniu tomik pełen deserów. Jest on bowiem osobą – jak to się dzisiaj mówi – charyzmatyczną, pełną młodzieńczej witalności i wiary w sens pracy społecznej dla dobra ogółu.

Drugą osobą bez której Towarzystwu trudno byłoby się obejść jest Grażyna Antoniuk, która sprawuje funkcję sekretarza, czyli ma na swojej głowie gros spraw organizacyjnych i administracyjno – biurowych. Pani Grażyna swoje obowiązki wypełnia z należytą starannością od samego początku istnienia Towarzystwa.

Towarzystwo liczy ok.70 członków, którzy starają się jak mogą, by rozsławiać działalność Muzeum Zamoyskich w kraju i zagranicą, wspierać finansowo wyjazdy szkoleniowe pracowników do muzeów europejskich, zdobywać fundusze na wartościowe eksponaty do kolekcji muzealnej oraz pomagać w wydawaniu oryginalnej literatury.

Piszę tu o sprawie niebagatelnej, ponieważ Muzeum ma na swoim koncie ponad 35 publikacji książkowych oraz ponad 3 milionowy nakład przeróżnych folderów i informatorów. A są wśród tych książek edycje na unikalnym poziomie, m.in. tomy poświęcone ziemiaństwu polskiemu, intelektualia myśliwskie czy albumy.

Publikacje książkowe zwykle poprzedzane są sesjami naukowymi, których w Kozłówce było kilkanaście. I to między innymi dzięki nim pozycja Muzeum jest mocna w środowisku historyków, muzealników, dziennikarzy, pisarzy i poetów.

Częstymi gośćmi Muzeum są wybitni duchowni, politycy, artyści i mężowie stanu, że wymienię tylko Prezydenta RP i jego małżonkę, Bronisława i Annę Komorowskich czy arcybiskupów lubelskich.

Spotkania z arcypasterzami Diecezji Lubelskiej w czasie oktawy Bożego Narodzenia, są stałym punktem programu działalności Towarzystwa Przyjaciół Muzeum Zamoyskich. W styczniu br. Towarzystwo podejmowało ks. Stanisława Budzika, następcę zmarłego przed ponad rokiem nieodżałowanego ks. Józefa Życińskiego.

Oczywiście trudno zbagatelizować działalność wystawienniczą Muzeum. Dyrektor Krzysztof Kornacki utrzymuje przyjazne kontakty z najlepszymi muzeami w kraju i zagranicą. To on w kapitalny sposób zbliżył Kozłówkę do Lwowa, bo nawiązał i rozwinął kontakty z ukraińskimi historykami sztuki i muzealnikami.

I to jest ten aspekt na który chciałbym zwrócić szczególną uwagę. Przykład ten świadczy  o przemyślanej i dalekowzrocznej polityce wystawienniczej.

Ponadto kapitalną sprawą jest dokształcanie pracowników w placówkach zagranicznych – w Londynie, Paryżu, Lwowie czy Pradze. Te pracownicze konfrontacje z pracownikami innych muzeów zawsze przynoszą pożyteczny efekt, bo zmieniają podlubartowskie Muzeum Zamoyskich w wizytówkę Lubelszczyzny, ośrodek kultury pierwszej klasy, miejsce o którym się mówi, za którym się tęskni i do którego się wraca.

Co więcej mógłbym powiedzieć, by zachęcić Czytelnika do weekendowych, rodzinnych odwiedzin Muzeum? Zasugeruję tylko, że wizyta w tym miejscu może sprawić, iż poczujecie się dumni ze swojej polskości. Naprawdę warto, by wasze dzieci doświadczyły tej dumy jak najwcześniej i zapamiętały jej smak na całe życie.

 

   Marek Danielkiewicz