100 – lecie kina. Historia babci ks. Arkadiusza Paśnika na dużym ekranie w Lubartowie
Wojna skończyła się w 1945 roku. Dla Henryki Paśnik, nigdy jednak naprawdę się nie skończyła. Przez dziesięciolecia wracała w snach, lęku i wspomnieniach. Kiedy w 2013 roku jej wnuk, ks. Arkadiusz Paśnik, ruszył do Kazachstanu śladami jej wojennej historii, nie wiedział jeszcze, że odnajdzie tam nie tylko miejsca związane z rodziną, ale także odpowiedź na pytania, które nosiła w sobie przez całe życie. O tej podróży opowiedział w Lubartowie, podczas spotkania z okazji 100 – lecia kina w Lubartowie.
26 września sala Kina Lewart wypełniła się mieszkańcami, którzy przyszli nie tylko obejrzeć film, ale przede wszystkim wysłuchać niezwykłej historii rodzinnej. Spotkanie zatytułowane „Wojny nie kończą się nigdy” poprowadziła Urszula Bednarczyk, dyrektor Lubartowskiego Ośrodka Kultury.
Dla mieszkańców Lubartowa ks. Arkadiusz Paśnik jest przede wszystkim kapłanem, który przez wiele lat był związany z miastem. Tym razem wrócił tutaj jednak z historią bardzo osobistą – historią swojej babci Henryki.
W 2013 roku ks. Paśnik wraz z ks. Maciejem Domańskim wyruszył do Kazachstanu. Celem podróży było odnalezienie miejsc związanych z wojennymi losami Henryki Paśnik, a także śladów członków rodziny, których życie naznaczyła II wojna światowa i deportacja na Sybir.
Henryka Paśnik została zesłana na Syberię. Tam wyszła za mąż za Grigorija Oganisjana, Ormianina pochodzącego z Erewania. W 1946 roku wróciła do Polski, będąc w ciąży. Jej mąż, jako obywatel Związku Radzieckiego, nie mógł wyjechać razem z nią. Małżonkowie zostali rozdzieleni.
Po latach ks. Arkadiusz Paśnik postanowił wrócić do miejsc, które były częścią tej historii. Chciał odnaleźć miejsce spoczynku swojego pradziadka Andrzeja Świderskiego oraz innych zesłańców, odprawić na ich grobach Mszę świętą, przywieźć do Polski ziemię z mogił i przekazać ją babci. Chciał również dowiedzieć się, co stało się z jej mężem.
Poszukiwania przyniosły rezultat. Udało się odnaleźć rodzinę Grigorija. Ks. Paśnik przywiózł babci zdjęcie jej męża oraz list.
– Wierzę, że wypełniły się obietnice – napisał później, zamykając książkę poświęconą tej historii.
Kamera zamiast pamiętnika
Podróż do Kazachstanu dokumentował ks. Maciej Domański, urodzony w Lubartowie, z wykształcenia fizyk. Jak przyznał podczas spotkania, początkowo nikt nie planował tworzenia filmu przeznaczonego dla szerszej publiczności.
– Nigdy nie myślałem, że będę kiedyś oglądał w kinie ten dokument. Robiliśmy to dla siebie – mówił.
Nagrania powstawały spontanicznie, podczas kolejnych etapów wyprawy. Materiału zebrało się bardzo dużo. Później część nagrań została opublikowana na kanale ks. Arkadiusza Paśnika w serwisie YouTube.
– Cieszę się, że ujrzała to szersza publiczność – mówił ks. Domański.
Podczas jubileuszowego spotkania mieszkańcy obejrzeli filmową relację z wyprawy. Obrazy z Kazachstanu stały się punktem wyjścia do rozmowy o pamięci, wojnie i tym, jak doświadczenia jednego pokolenia potrafią przechodzić na kolejne.
„Pamięć o wojnie nigdy się nie skończyła”
Po projekcji ks. Arkadiusz Paśnik mówił o emocjach, jakie wywołało spotkanie z mieszkańcami Lubartowa.
– Jestem poruszony państwa skupieniem, frekwencją i poświęconym czasem. To dla mnie ogromna nagroda. To dowód na to, że warto tego typu rzeczy robić i ocalać od zapomnienia – powiedział.
Dziękował swojej babci za jej – jak mówił – heroizm i za to, że mimo doświadczeń wojennych niosła swoją historię przez całe życie. Podziękował także ks. Maciejowi Domańskiemu, dzięki któremu nagrany materiał został zachowany i mógł ujrzeć światło dzienne.
Tytuł spotkania – „Wojny nie kończą się nigdy” – nie był przypadkowy.
Ks. Paśnik wspominał, że kiedy wybuchła wojna w Ukrainie, jego babcia była już w ciężkim stanie. Mimo to wydarzenia za wschodnią granicą wyraźnie na nią wpłynęły. Stała się podenerwowana, niespokojna, pytała o wojnę.
– Ta pamięć w niej o wojnie nigdy się nie skończyła – mówił.
Wspominał też, że babcia miała noce, podczas których budziła się, jakby ponownie podróżowała pociągiem. Wojenne doświadczenia pozostały w niej na całe życie. Nawet tak prosty przedmiot jak chleb nabrał szczególnego znaczenia. Przed zaśnięciem w domu zawsze musiał być chleb.
– Jestem teoretykiem cierpienia. Czas nie leczy ran, ale je łagodzi – mówił ks. Paśnik.
Lekcja dla kolejnych pokoleń
Opowieść o Henryce Paśnik stała się podczas spotkania czymś więcej niż rodzinną historią. Była także refleksją nad tym, w jaki sposób wojna pozostawia ślad w człowieku – nawet wtedy, gdy od jej zakończenia mijają dziesięciolecia.
– Wojny nie kończą się nigdy, bo taka jest natura człowieka, że człowiek będzie do końca skłonny do złego – mówił ks. Paśnik. Jednocześnie podkreślał, że zło można ograniczać dobrem.
Zwracał uwagę na znaczenie pamięci i odpowiedzialności za przekazywanie historii młodszym pokoleniom.
– Uczmy młode pokolenia szacunku do dawnych pokoleń – apelował.
Historia babci ks. Arkadiusza Paśnika pokazuje, że wojna może skończyć się na mapach i w podręcznikach, ale nie zawsze kończy się w ludzkiej pamięci. Czasem zostaje w snach, gestach, lękach i rodzinnych opowieściach.
Dlatego podróż dwóch księży do Kazachstanu stała się także podróżą w głąb rodzinnej pamięci. A film, który początkowo powstawał spontanicznie, dla nich samych, po latach trafił na duży ekran Kina Lewart – miejsca, które samo obchodzi w tym roku swoje stulecie.
Katarzyna Wójcik
ksią