Archiwum wydań | "lok"

Domowe ferie z LOK wielkim sukcesem

Wydanie: ,


Ferie online z LOK przeszły najśmielsze oczekiwania. W sumie blisko 13 tysięcy osób zainteresowało się feryjnymi propozycjami. Wśród nich były między innymi planszówkowe rozgrywki online, Feryjny Turniej Szachowy oraz zabawy z rękodziełem, czy konkurs na projekt gry planszowej.

Mini konkurs literacki – „Zimowo feryjna rymowanka” wygrał Antek Kwiatek. Zwycięzcami konkursu plastycznego – „Ferie z kotem, czyli moje ulubione zwierzątko” zostali: Marcelina Machoń, Antoni Kwiatek oraz Julia Janeczek. „Koronabiznes” to tytuł gry zaprojektowanej przez Bartka Guza, który wygrał konkurs „Moja pierwsza planszówka”.

 

 

Nina Janeczek (6 lat) z Przedszkola Motylek zajęła 3 miejsce w konkursie plastycznym

Julia Janeczek (6 lat) z Przedszkola Motylek zajęła 3 miejsce w konkursie plastycznym

 


Zuzia Lik ma 8 lat. Zajęła 3 miejsce w Feryjnym Turnieju Szachowym do lat 8. W szachy gra już rok. – Powoli się rozkręca – mówi tata Zuzi.

 

Antek Kwiatek (kl. 4 SP1) za uwiecznienie w konkursie plastycznym swojego psa Harda zajął 2 miejsce. Napisał też ciekawą rymowankę i zwyciężył mini konkurs literacki.

 

Klara Danił – mistrzyni do lat 10 w Feryjnym Turnieju Szachowym

 

Bartek Guz (13 lat) ze swoim projektem gry „Koronabiznes”. Gra ma podobne zasady do eurobiznesu. Są takie pola jak np. „kwarantanna”, „zostałeś zatrzymany przez policję za brak maseczki” – To pierwsza planszówka zaprojektowana przeze mnie. Lubię grać w eurobiznes więc chciałem stworzyć coś o biznesie. Jeszcze nie grałem w nią, ale planuje zagrać z bratem, który powiedział mi o tym konkursie – mówi Bartek.

 

Adam Kościańczuk, Dyrektor Lubartowskiego Ośrodka Kultury
Mimo, że nie mogliśmy spędzić zimowych ferii z naszymi podopiecznymi, cieszymy się, że do części z nich udało nam się dotrzeć on-line. Blisko 13 000 odbiorców naszych feryjnych propozycji, ponad 1000 partii rozegranych w 5-cio dniowym turnieju szachowym, ponad 300 graczy w planszówki, 4 konkursy z nagrodami, 6 lekcji rękodzieła – liczby mówią same za siebie. Dziękujemy za tak liczne odwiedziny i zapraszamy do śledzenia naszych mediów społecznościowych, tam nie ma nudy.

 

 

Agnieszka Karpińska, specjalista ds. promocji.
Dużą popularnością cieszyły się wspólne spotkania podczas codziennych zabaw w ramach zRÓB to z LOKiem. Mamy dobrą wiadomość – zabawy z rękodziełem, już niebawem, przerodzą się w cykl cotygodniowych propozycji na tworzenie m.in. prostych ozdób, czy prezentów oraz ponowne wykorzystanie niepotrzebnych materiałów.

 

13- latek rozkręcił „Koronabiznes”

Wydanie: , ,


Gra, którą zaprojektował Bartek Guz – trzynastolatek z Lubartowa wzorowana jest na tradycyjnym „Eurobiznesie”. Z tym, że są takie pola jak np. „kwarantanna”, „zostałeś zatrzymany przez policję za brak maseczki”, czy „robiłeś zakupy w godzinach dla seniorów”.

„Koronabiznes” – projekt gry stworzony przez Bartka Guza, ucznia 7 klasy podstawowej wygrał w feryjnym konkursie organizowanym przez Lubartowski Ośrodek Kultury „Moja pierwsza planszówka”. Celem gry jest zdobycie jak największego majątku i doprowadzenie innych graczy do bankructwa. Jej zasady związane są ze światem finansów i pandemią koronawirusa.
Lubię grać w eurobiznes więc chciałem stworzyć coś o biznesie. Jeszcze nie grałem w nią, ale planuje zagrać z bratem, który powiedział mi o tym konkursie – mówi Bartek.

Dariusz Nowacki, instruktor:
Zadaniem uczestników konkursu pn. „Moja pierwsza planszówka” było zaprojektowanie i stworzenie prostej gry planszowej. Dziękujemy za zainteresowanie, chęci i włożoną pracę. Mamy nadzieję, że zwycięska praca na stałe zagości podczas naszych stacjonarnych spotkań z Klubem Fantastyki „Zielony Smok” w Lubartowskim Ośrodku Kultury.

(kw)

Wspólnie ubierzmy choinkę przed LOK

Wydanie: , ,


„uLOKuj bombkę” – to świąteczna akcja Lubartowskiego Ośrodka Kultury. Wystarczy powiesić dowolną ozdobę  na choince, która stanęła na placu przed ratuszem, przed siedzibą placówki.

Naszym marzeniem jest, aby była to choinka całej lubartowskiej społeczności.  Dlatego zachęcamy Was do udekorowania jej swoimi własnymi ozdobami. Mile widziane te własnej roboty – niech cząstka Waszej artystycznej duszy zawiśnie na zielonych gałązkach – namawia LOK na swojej stronie facebookowej.

Choinkę można przystroić w bombki, łańcuch, światełka oraz inne świąteczne gadżety.

(KW)

„Lubartowiacy” pokonali 20 kapel

Wydanie: ,


Kapela Ludowa „Lubartowiacy” wygrała VII Międzynarodowy Festiwal Ludowy „Łączy nas Kultura” organizowany w Łopienniku Nadrzecznym 25 października.


W tym roku impreza odbyła się w całości online, a „Lubartowiacy” pozostawili za swoimi plecami przeszło 20 kapel z całej Polski. Dzisiaj (28 października) przedstawiciele zespołu, który od 43 lat działa przy Lubartowskim Ośrodku Kultury odebrali nagrody z rąk dyrektora GOK. Podczas wręczenia obecny był także Adam Kościańczuk, dyrektor LOK.
Cieszę się bardzo z tego sukcesu, zwłaszcza w tych obecnie trudnych czasach. Nam jako kapeli brakuje występów, spotkań z ludźmi i innymi zespołami. Ciesze się, ze mogliśmy stworzyć coś nowego. Może nawet bardziej niż z naszej nagrody cieszę się z sukcesu naszego zespołu dziecięcego, który zajął drugie miejsce. Zespół gra w składzie Paulina Romanowska, Magdalena Ciosmak, Milena Tarkowska i Roksana Świder – mówi Mariola Sowa, wokalistka Kapeli Ludowej „Lubartowiacy”.

(kw)

 

Wyjątkowy koncert dla lubartowskiego szpitala

Wydanie: , , , , , ,


Przez okna lubartowskiego szpitala wyglądali lekarze, pielęgniarki, pacjenci. Wyjątkowy koncert dla nich przygotował 21 października Lubartowski Ośrodek Kultury.

Wystąpili  soliści LOK pracujący pod kierunkiem Piotra Wójcika oraz Zbigniewa Skrzypka.

Jak mówi dyrektor LOK Adam Kościańczuk koncert miał na celu wsparcie medyków w ich codziennej pracy oraz pacjentów, którzy zmagają się z chorobą. W górę serca. Dziękuję za pasję, którą podzieliliście się z nami. Moi pracownicy – lekarze, pielęgniarki, położne, ratownicy dzielą się swoją wiedzą, empatią – mówiła na zakończenie koncertu Sylwia Domagała, dyrektor SP ZOZ.

fot. Katarzyna Wójcik

Zagrają dla lubartowskiego szpitala

Wydanie: ,


21 października na przyszpitalnym parkingu zaśpiewają artyści z Lubartowskiego Ośrodka Kultury. Poza tym dzieci uczęszczające na  zajęcia plastyczne przygotowują specjalne transparenty dla małych pacjentów, by pokazać im swoje wsparcie.

– Sytuacja epidemiologiczna dotknęła każdą sferę naszego życia, jednak najbardziej daje się we znaki medykom i wszystkim pracownikom szpitali, którzy codziennie na pierwszej linii frontu toczą ciężki bój o zdrowie i życie pacjentów. Dlatego pracownicy i artyści LOK wyszli z inicjatywą zorganizowania koncertu pod SPZOZ w Lubartowie, który na te kilka chwil pozwoli oderwać się medykom od problemów dnia codziennego, a pacjentom poprawi nastrój i pozwoli zapomnieć choć trochę o chorobie – tłumaczy Adam Kościańczuk, dyrektor LOK.  – Poza tym dzieci uczęszczające na nasze zajęcia plastyczne przygotowują specjalne transparenty dla małych pacjentów, by pokazać im swoje wsparcie i życzyć im szybkiego powrotu do zdrowia – dodaje.

Koncert odbędzie się w środę 21 października 2020 roku o godz.12:00 na parkingu przyszpitalnym od strony ul. Łąkowej.  LOK zaprasza wszystkich mieszkańców Lubartowa, by także udzielili swojego wsparcia  medykom i pozdrowili pacjentów przebywających w placówce.

(kw)

Lubartowski Sztukmistrz

Wydanie: , , ,


POI, kuglarstwo, fireshow, planszówki – to jego pasje. Czasami w Lubartowie można zobaczyć go spacerującego na szczudłach. Darek Nowacki – bo o nim mowa – w Lubartowskim Ośrodku Kultury prowadzi Klub Fantastyki Zielony Smok, zaraża też pasją podczas warsztatów kuglarskich.

Rozmawiamy z nim miedzy innymi o ciekawych grach, marzeniach i celach związanych z kuglarstwem oraz o tym, aby podczas chodzenia na szczudłach lepiej upadać do przodu niż do tyłu…

Jedną z twoich pasji są pojki. Wytłumacz Czytelnikom Lubartowiaka, co to w ogóle jest?

Darek Nowacki: POI najprościej tłumacząc – to kulka zawieszona na sznurku. Ja nią kręcę. Możemy je używać jako zwykłe treningowe, kewlarowe – te z kolei można podpalać oraz ledowe UV.

Pamiętasz, kiedy wziąłeś do ręki swoją pierwszą pojkę?

Darek Nowacki: Gdyby nie moje zainteresowanie grami planszowymi, prawdopodobnie kuglarstwem nie zajmowałbym się do tej pory. To w Klubie Fantastyki przy LOK poznałem ludzi, którzy mnie tym zarazili.

Opowiedz o swojej działalności w Fundacji Sztukmistrzów w Lublinie…

W fundacji prowadzone są zajęcia ze wszystkich dziedzin nowego cyrku. Fundacja to miejsce, gdzie swobodnie można trenować akrobatykę czy ćwiczenia na wysokościach. Ja przez pewien czas prowadziłem tam kurs POI.

Czasami w Lubartowie można zobaczyć cię spacerującego na szczudłach. Gdzie nauczyłeś się tej sztuki?

Darek Nowacki: Chodzenia na szczudłach nauczyłem się od kolegi na zajęciach grupy fireshow Antares. Na początku chodziło się przy bramce na boisku przy II LO. Wtedy sukcesem było to, aby przejść od jednej bramki do drugiej, nie spadając. Główna zasada to, aby upadać do przodu, nigdy do tyłu.

A teraz jaką odległość przejdziesz?

Darek Nowacki: Teraz mogę chodzić non stop, znam podstawowy krok, potrafię się obrócić, chodzić do tyłu. Jest to dość męczące, jeśli będzie się chodziło ponad godzinę, na pewno odczujemy to w nogach.

Co robicie podczas warsztatów kuglarskich w LOK?

Darek Nowacki: Skupiamy się na podstawach z różnych rekwizytów: z poi, kija, diabolo, flowerstick, żonglerka, podstawy na ósemkach – to taka iluzja optyczna. Staram się przekazywać dzieciom i młodzieży, co się nauczyłem do tej pory. Jestem raczej samoukiem.

Lubisz też tańczyć z ogniem. Mam tu na myśli fireshow. To chyba spora dawka adrenaliny?

Darek Nowacki: Kręcenie z ogniem to finalny efekt naszych wcześniejszych treningów. Robiliśmy np. widowiskowy pokaz „Alicja w Krainie Czarów”, gdzie wszystko praktycznie się paliło. Interakcja na scenie z tymi palącymi przedmiotami podnosi adrenalinę. Trzeba uważać przy każdym ruchu, mieć oczy z tyłu głowy.

Miałeś jakieś wypadki?

Darek Nowacki: Nawet jeżeli umiemy coś w stu procentach, nie oszukujmy się, nie zawsze to wyjdzie. W moim przypadku były to lekkie oparzenie ciała, albo przypaliłem włosy.

A brodę ?
Darek Nowacki: Brodę też (śmiech).

Jesteś też ekpertem od planszówek. Powiedz, z czym kojarzyć nowoczesne gry planszowe?

Darek Nowacki: Nowsze gry to trudniejsza mechanika, więcej zasad, bardziej rozbudowana grafika, nawet 3 D, w niektórych grach pojawia się elektronika.

Jak myślisz, jakbyśmy zapytali ludzi na Rynku w Lubartowie: jakie wymieniliby 3 planszówki?

Darek Nowacki:Jeżeli ktoś nie interesuje się grami tak mocno, to myślę, że strzeli chińczyk, warcaby, szachy, monopol.

W co obecnie gracie podczas zajęć, jakie gry poleciłbyś dla 10 latka?

Darek Nowacki: W naszej szafie z grami planszowymi mamy prawie 200 gier. Dla takiego dziesięciolatka, który gra z rodziną, mogę polecić „Hej to moja ryba”, „Jenga”, „Łap psiaka”, albo „Kto pozmywa?”.

Jaki jest twój najdłuższy maraton planszówkowy?
Darek Nowacki: Jeśli chodzi o rozgrywkę planszówkową, to 8 godzin graliśmy non stop. Była to „Gra o tron”.

Ze swoją pasją jeździłeś też po Polsce. Gdzie można było cię zobaczyć?
Darek Nowacki: Można mnie było zobaczyć między innym podczas takich wydarzeń jak : Open Stage IV Gdyńskiego Weekendu Kuglarskiego,Open Stage X Ogólnopolskiego Festiwalu Ognia w Ostródzie  – Open Stage jak i Gala podczas Żonglerskiej Konwencji Lubelskiej (ŻeLKa). Jestem też finalistą Ogólnopolskiego Konkursu Etiud Nowocyrkowych Cyrkulacje 2015. Swoje doświadczenie zebrałem również podczas występowania z Grupą Fireshow Antares na terenie Polski, jak i poza granicami naszego kraju.

Jakie masz cele związane cele i marzenia związane z kuglarstwem?

Darek Nowacki: Teraz skupiam się na tym, aby przekazywać młodszym osobom wiedzę, którą posiadam, aby wzbudzić w nich trochę pasji. Chcę też pojechać na jakiś zagraniczny festiwal. Marzy mi się stworzenie miejskiej wypożyczalni gier planszowych. Każdy  mógłby za darmo wypożyczyć grę planszową na parę dni. Nie każdy może sobie pozwolić na kupno gry planszowej za 200-300 zł. Mój pomysł pojawił się wśród projektów  budżetu obywatelskiego na 2020 r.

Rozmawiała: Katarzyna Wójcik

Konkurs im. Licińskiego – wręczono nagrody i wyróżnienia

Wydanie: , ,


Konkurs literacki im. Licińskiego ma już w Lubartowie swoją tradycję. Ostatnią 29 edycję zdominowały tematy związane z pandemią koronawirusa.

Na konkurs wpłynęło kilkadziesiąt prac, w tym wiersze, opowiadania, list, miniatura czy humoreska. Laureaci zostali uroczyście nagrodzeni 21 września.

Są to prace o dużej kulturze literackiej – mówił tuż przed wręczeniem nagród Marek Danielkiewicz, jeden z jury konkursu.
Nagrody otrzymały: Magdalena Świrska ( za wiersz pt. Pogorzelisko ), Natalia Rysiowska (za utwór pt. Zacznijmy od tego…), Aleksandra Zmysłowska (za opowiadanie pt. Ogień na przestrzeni wieków), Karolina Szczygieł (za utwór pt. Przyjęcie urodzinowe – Stół ), Łucja Soroka ( za utwór pt. Z pamiętnika Łucji S.), Zuzanna Kostrubiec ( za opowiadanie pt. Pandemia Koronawirusa, a życie Darii ).
Wyróżnienia: Lena Rydzewska ( za wiersz i opowiadanie),Nadia Wysocka (za miniaturę),Kalina Wójcik (za humoreskę), Patryk Woliński (za opowiadanie), Emilia Soroka (za list).
(kw)

7 – letnia mistrzyni szachownicy ogrywa tatę i starszych zawodników

Wydanie: , , , ,


Mimo, że chodzi dopiero do pierwszej klasy szkoły podstawowej, woli grać w szachy niż bawić się zabawkami. W jej pokoju dumnie stoi 12 pucharów. Ostatni z nich to pamiątka zajęcia drugiego miejsca na Mistrzostwach Województwa Lubelskiego.

– Czasami ważniejsza dla niej jest gra w szachy niż śniadanie – śmieje się mama mistrzyni. Oprócz królewskiej gry Weronika lubi jeździć na rowerze, bawić się z siostrami i tworzyć różne prace plastyczne.

Weronika Dajek z Lubartowa, o której mowa, zaczęła interesować się szachami, mając niespełna 4 lata.
Na początku była to po prostu zabawa szachownicą i bierkami. Pewnego dnia pokazałem Weronice, jak ruszają się bierki po szachownicy i ku mojemu zdziwieniu bardzo szybko załapała podstawowe ruchy – wspomina tata Weroniki. – Kiedy nauczyła się ustawiać prawidłowo wszystkie bierki, zacząłem ją uczyć podstawowych zasad gry i od czasu do czasu graliśmy. Szybko zauważyłem, że ta gra bardzo jej się podoba, Weronika często pytała „tatusiu, czy zagramy w szachy?„- dodaje.
Swoje umiejętności Weronika rozwinęła na zajęciach szachowych prowadzonych w Lubartowskim Ośrodku Kultury.

Czasem miałem wrażenie, że woli siedzieć przy szachownicy niż bawić się zabawkami. Weronika już wtedy wykazywała wyjątkową chęć rywalizacji i bardzo cieszyła się, jak mogła z kimś zagrać – opowiada jej tata.

W pokoju Weroniki dumnie stoi 12 pucharów i wisi 12 medali.
W marcu 2019 roku zajęła drugie miejsce w Mistrzostwach Lublina w kategorii dziewczynek do lat 8. Sukcesem zakończyły się także Mistrzostwa Polski w Szachach Szybkich i Błyskawicznych. Mimo, że był to ogromny turniej, który zgromadził ponad 1200 zawodników w różnych kategoriach wiekowych, Weronika zdobyła wysokie 13 miejsce w kategorii do lat 8. Siedmiolatka zwyciężyła także wakacyjny turniej w LOK. Może się również pochwalić zajęciem drugiego miejsca podczas Mistrzostw Województwa Lubelskiego w Szachach Klasycznych do lat 12.

Katarzyna Wójcik

 

Łukasz Domański, prezes LUKS Lubartów – „Weronika jest wielką nadzieją klubu”
Weronika jest wielką nadzieją naszego klubu. Nie mieliśmy do tej pory dziewczynki w jej wieku, która wygrywałaby z osobami od siebie starszymi. Z jej potencjałem ma szansę, aby być jedną z najlepszych zawodniczek w Polsce.

 

 

Piotr Opolski – instruktor szachów w Lubartowskim Ośrodków Kultury, sędzia szachowy – „Nauczcie dzieci gry w szachy, a o ich przyszłość możecie być spokojni”

Na zajęcia szachowe prowadzone w LOK przyjmujemy dzieci w wieku od 6 lat. Prowadzimy naukę od podstaw, jak również dla średnio zaawansowanych. Szachy to gra, gdzie współpracują dwie półkule mózgu, co wpływa na rozwój intelektualny i emocjonalny dziecka. Podzielam zdanie jednego z mistrzów świata w szachy, który mówi:”Nauczcie dzieci gry w szachy, a o ich przyszłość możecie być spokojni”.

 

Adam Kościańczuk nowym dyrektorem Lubartowskiego Ośrodka Kultury – ROZMOWA

Wydanie: , , ,


Miłośnik sportu, a nawet trener boksu, ze sporym doświadczeniem w promocji i organizacji imprez kulturalnych i sportowych pokieruje Lubartowskim Ośrodkiem Kultury. Współpraca z przedsiębiorcami, transmisje meczów w kinie, czy Koło Gospodyń Miejskich – to cześć pomysłów Adama Kościańczuka, który objął fotel dyrektora 1 września.

Adam Kościańczuk: „Chciałbym stworzyć płaszczyznę do współpracy między biznesem, a lubartowską kulturą”.

 

ROZMOWA:

 

Myślę, ze niektórzy lubartowianie pamiętają jeszcze Pana dyrektora rapującego w sweterku w renifery. Mówię tu o teledysku świątecznym, który powstał w Muzeum Zamoyskich w Kozłówce, gdzie jeszcze niedawno pan pracował. Proszę powiedzieć jakie jest Pana dotychczasowe doświadczenie zawodowe?

Adam Kościańczuk: W Muzeum w Kozłówce byłem kierownikiem działu zajmującego się promocją, edukacją, obsługą ruchu turystycznego i wydawnictwami. Wraz z zespołem fajnych ludzi trochę rozkręciliśmy to muzeum, z czego jestem bardzo dumny. Zauważyliśmy to zarówno biorąc pod uwagę ilość turystów jak i ruch na naszych portalach społecznościowych. Myślę, że to doświadczenie było bardzo cenne i przełoży się na pracę w LOK-u. Ponadto przez kilka lat pracowałem w Miejskim Ośrodku Sportu i Rekreacji Bystrzyca w Lublinie, gdzie zajmowałem się organizacją imprez, szczególnie skierowanych do klienta indywidualnego. Oprócz tego obsługiwałem Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej FIFA oraz Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej UEFA. Pracowałem też w Urzędzie Gminy w Firleju, gdzie byłem Kierownikiem Referatu Promocji, Turystyki i Kultury. Myślę, że moje doświadczenie zawodowe jest dosyć spore i będzie procentowało w Lubartowie.

Wiem z różnych źródeł, że kocha pan sport. Był Pan menadżerem szkółki piłkarskiej, dodatkowo udoskonala Pan techniki boksu i nawet sam trenuje innych. Czy możemy spodziewać się tego, że w LOK -u pojawią się inicjatywy związane ze sportem np. transmisje meczy w kinie?

Adam Kościańczuk: Tak, sport towarzyszy mi od dziecka. Chodziłem na boisko Wiktorii Parczew jak jeszcze trenował mój tato, później sam trenowałem. Niestety bez większych sukcesów, bo źle wyrzucałem auty. Natomiast w szkole średniej i na studiach łapałem się prawie każdej dyscypliny sportu. Jednak ze względu na swoją posturę największe predyspozycje miałem do sportów walki i na tym się skupiłem. Kilka lat temu zrobiłem też kurs na instruktora boksu i przez 3 lata prowadziłem zajęcia z zarówno dla dzieci jak i osób dorosłych. Chciałbym, aby tą moją sportową pasję przenieść na LOK. Mam nadzieję, że moje zainteresowania są zbieżne z tym, co chcą mieszkańcy Lubartowa. Marzy mi się stworzenie strefy kibica podczas Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej, które zbliżają się wielkimi krokami. Może olimpiada? Mój pomysł ma urozmaicić repertuar naszego kina, a przede wszystkim dać bodziec i motywacje do uprawiania sportów przez mieszkańców Lubartowa.

Kulturalny Klub Biznesu – to jeden z pomysłów, który zamierza Pan zrealizować w LOK. Na czym polegałaby jego działalność?

Adam Kościańczuk: Chciałbym stworzyć płaszczyznę do współpracy między biznesem, a lubartowską kulturą. Rozmawiałem z lubartowskimi przedsiębiorcami i wiem, że jest takie zapotrzebowanie. Nie było jeszcze w Lubartowie miejsca, gdzie ci przedsiębiorcy zarówno mali, średni czy duzi mogliby się spotkać i po prostu porozmawiać. My chcemy dać takie warunki. Planujemy wprowadzenie bardzo niewielkiej opłaty abonamentowej dla uczestników tego klubu. Będzie ona w całości przekazana na rozwój młodych talentów. Uczestnictwo w klubie umożliwi skorzystanie z rabatów na promocję w naszych mediach i portalach. Przede wszystkim klub będzie dawał możliwość wymiany doświadczeń oraz promocji usług dzięki wydarzeniom kulturalnym.

Co jeszcze pojawi się w ofercie kulturalnej LOK?

Adam Kościańczuk: Chcę jeszcze mocniej pokazywać to, z czego możemy być dumni, promować naszych artystów, sportowców, ciekawych ludzi, których jest mnóstwo w Lubartowie. Zależy mi przede wszystkim na kameralnych imprezach, gdzie wszyscy będą czuli sie jak w domu.

Nowością też będzie Koło Gospodyń Miejskich…

Adam Kościańczuk: Koło Gospodyń Miejskich to inicjatywa, która ma zaangażować przede wszystkim kobiety w wieku 30 – 50 lat, dla których ofert w naszym mieście jest niewiele. W ramach koła pojawią się zajęcia z ogrodnictwa, florystyki, rękodzieła oraz zajęcia kulinarne. Chodzi o to, żeby przyjść tutaj do Lok -u i na te kilka chwil zapomnieć się w robótkach ręcznych, przyrodzie, wycieczkach. Chciałbym, żeby był to aktywny klub lubartowskich kobiet.

Zgodzi się Pan ze mną, ze pandemia uwięziła kulturę. W Lubartowie zdecydowanie mniej ludzi uczestniczy w koncertach, wystawach, czy nawet zajęciach. Ma pan jakąś receptę na to, aby wyciągnąć ludzi z domu?

Adam Kościańczuk:Na początek zaznaczę, że Lubartowski Ośrodek Kultury jest miejscem bardzo bezpiecznym. Przestrzegamy wszystkich procedur sanitarnych związanych z covidem. Dbamy o dezynfekcję miejsc, przedmiotów. Przy wejściu jest obowiązkowa dezynfekcja rąk oraz mierzenie temperatury. Zamierzamy skupić się na imprezach kameralnych, gdzie możliwe jest przestrzeganie dystansu społecznego i wszelkich procedur. Chcemy zrobić tak, aby wszyscy czuli się bezpiecznie. W przyszłym roku, jeśli sytuacja nie ulegnie zmianie dostosujemy się do tej rzeczywistości, w której funkcjonujemy.

Rozmawiała: Katarzyna Wójcik

Pablopavo w Lubartowie: „Jestem zależny od ludzi, których widzę i słyszę codziennie”

Wydanie: , , , , , ,


Pablopavo – znany polski muzyk wraz zespołem „Ludziki” wystąpił 24 czerwca na lubartowskiej scenie. Okazją było Koncertowe Rozpoczęcie Wakacji. Imprezę zorganizował Lubartowski Ośrodek Kultury. – Jeszcze powrócimy do Lubartowa – zadeklarował Pablopavo tuż po zakończeniu koncertu. Naszej Redakcji udało się z nim chwilę porozmawiać.

Pablopavo – wyjaśnij swój pseudonim artystyczny…

Paweł Sołtys:  (śmiech) To jest chyba najtrudniejsza ksywka w show biznesie, przerabiana była na sto sposobów. To połączenie dwóch zdrobnień:Pablo i Pavo. Mam na imię Paweł, kiedy zaczynałem działalność muzyczną część osób mówiła do mnie Pablo, a cześć Pavo. Logowałem się na pewnym forum o muzyce reggae i  zarówno Pablo jak i  Pavo było zajęte, więc połączyłem te dwa. Ludzie, którzy  zaczęli przychodzić na moje pierwsze koncerty znali mnie z tej ksywki forumowej. I tak zostało.

Podobno ten Pablo jest łobuziarski, a Pavo spokojny. Czyli masz taką dwoistą naturę…

Paweł Sołtys: No tak. Prawda jest chyba taka, że każdy z nas ma w sobie tego kogoś bardziej szalonego, nieobowiązkowego oraz tą drugą część siebie, która jest spokojniejsza. Wykorzystałem to w jednej z piosenek.

Wyznałeś kiedyś, że żyjesz z podglądania ludzi, podsłuchiwania ich. Kim są bohaterowie twoich piosenek?

Paweł Sołtys: Jestem dosyć zależny od ludzi, których widzę i słyszę codziennie. Nie jeżdżę samochodem, tylko chodzę na piechotę lub poruszam się tramwajami. Moi bohaterowi to tzw. zwykli ludzie chociaż nie lubię tego określenia. To Ci, którzy przechodzą obok mnie. Piszę o ludziach nie z pierwszych stron gazet, nie o muzykach, nie o aktorach tylko o moich sąsiadach, o moich bliższych lub dalszych znajomych.

Co łączy Pawła Sołtysa z bohaterem PRL- owskiego serialu „Czterdziestolatek”?

Paweł Sołtys: He he.. Teraz to już niewiele.2 lata temu skończyłem 40 lat i chciałem napisać piosenkę o tym dziwnym momencie, który szczególnie w dzisiejszych czasach jest zatrważający. Człowiek jest młody i młody i nagle okazuje się, że ma 40 lat. W moim dzieciństwie 40 – letni panowie to byli poważni faceci, zazwyczaj z teczką, nasi ojcowie. Dzisiaj trochę się to pozmieniało, próbowałem to w piosence (dop. Red „Karwoski”)opisać, to zdziwienie mężczyzny, że nagle przeskoczył do tego rankingu starszych panów, a nie chłopaków.

Jesteś też autorem opowiadań pod tytułem”Mikrotyki”. Skąd pomysł nie nie? Przyznam się, że nie czytałam, ale zamierzam wziąć się za lekturę…

Paweł Sołtys: He he… Polecam. Ja właściwie od zawsze oprócz piosenek pisałem opowiadania lecz dosyć późno nauczyłem się pisać tak, abym był z siebie zadowolony.

Czy bohaterowie twoich piosenek to też bohaterowie tych opowiadań?

Paweł Sołtys: Tak, część tych typów ludzkich, które się tam pojawiają to ludzie z piosenek. W opowiadaniach mogłem pokazać tych bohaterów z zupełnie innej strony.

Blues, reggae… do jakiego jeszcze gatunku muzycznego można zaliczyć Waszą twórczość?

Paweł Sołtys: My chyba nie jesteśmy zespołem gatunkowym. Gramy to co nam się podoba w danym momencie. Każda kolejna płyta jest inna. Można tu znaleźć wpływy hip hopowe, funkowe, rockowe  i nawet rocka psychodelicznego jeśli chodzi o przedostatnią płytę. Każda płyta ma swój kierunek, ale nie rodzaj muzyczny.

I to chyba sprawia, ze też publiczność jest bardzo różnorodna…

Paweł Sołtys: Pewnie tak… Mnie to cieszy, ale też dziwi, że wśród tej publiczności są zarówno moi rówieśnicy, ale też ludzie o wiele młodsi ode mnie, a także starsi o 20 -30 lat. Chyba dzisiaj ten czas subkultur się skończył, mało jest osób, które słuchają tylko jednego gatunku muzyki. To mi się wydaje mocno ograniczające.

Macie jakieś związki z Lubartowem?

Paweł Sołtys: Ja jestem pierwszy raz w Lubartowie, co mnie bardzo cieszy, bo to jedno z ostatnich miejsc w Polsce, w których nie grałem koncertów. Z różnymi moimi zespołami zagrałem ich pewnie ze 2 tysiące. Lubartów to miasto obecne w Polskiej historii i polskiej piosence. Była np. Piosenka Andrzeja Rosiewicza, którą nie wiem, czy mieszkańcy Lubartowa lubią. Cieszę, że mogliśmy przejść się wokół lubartowskiego rynku.

Jaki utwór poleciłbyś lubartowianom, którzy Cię jeszcze nie znają?

Paweł Sołtys: Mam pewne utwory haczyki, które kogoś  mogą złapać. Niech będzie „Dancingowa Piosenka Miłosna”, myślę że ona jest do wysłuchania dla każdego niezależnie od wieku i preferencji muzycznych.

Rozmawiała: Katarzyna Wójcik

fot. Katarzyna Wójcik

Lubartów koncertowo powitał wakacje

Wydanie: , , , ,


Prawdopodobnie była to pierwsza impreza plenerowa w województwie lubelskim po zniesieniu obostrzeń związanych z pandemią. Koncertowe rozpoczęcie wakacji w rygorze sanitarnym zorganizował Lubartowski Ośrodek Kultury.

Mimo deszczowej aury 24 czerwca na lubartowskiej scenie zagrali: lubartowski raper OzzY, Najlepszy Przekaz w Mieście – Woro x Król x Dembuś oraz Pablopavo i Ludziki.

fot. Katarzyna Wójcik

WIĘCEJ ZDJĘĆ NA STRONIE FACEBOOKOWEJ

   

Świętowali seniorzy z Klubu Senior+

Wydanie: ,


Klub Senior +, który zrodził się w ramach projektu prowadzonego przez Lubartowski Ośrodek Kultury,  działa już ponad 8 miesięcy. 8 października seniorzy spotkali się, aby uczcić Międzynarodowy Dzień Seniora.

Burmistrz Krzysztof Paśnik wręczył seniorom pamiątkowe zdjęcia, które zostały wykonane podczas sesji zdjęciowej w ramach zajęć klubu.  – Obserwuję jak prężnie działa wasz klub. Jako samorząd bierzemy pod uwagę wasze potrzeby. Liczę, że projekt będzie mógł być kontynuowany przez kolejne lata – zwrócił się do zebranych.  Wspomniał także o planach utworzenia Domu Seniora z prawdziwego zdarzenia.

(kw)

 

Kapele ludowe zjechały do Lubartowa. Festiwal na Ludową Nutę za nami

Wydanie: , , ,


To była prawdziwa integracja kapel ludowych z różnych stron Lubelszczyzny. Nie zabrakło muzyki żydowskiej oraz góralskiej. 7 września na placu przed ratuszem odbył się Festiwal na Ludową Nutę. Imprezę w ramach programu EtnoPolska zorganizował Lubartowski Ośrodek Kultury.

Do Lubartowa zjechało dziesięć lubelskich kapel ludowych. Każda z nich wystąpiła z własnym repertuarem.  Muzyka żydowska zabrzmiała w wykonaniu zespołu Szalom Chełm. Po raz pierwszy Lubartów gościł kapele góralską. Była to Góralska Hora. Wystąpiły tez dzieci z Przedszkola Miejskiego nr 4 – „Lubartowskie Nutki”. Wydarzeniu towarzyszyła wystawa dawnych strojów ludowych.

Festiwal odbył się dzięki dofinansowaniu ze środków Narodowego Centrum Kultury w ramach programu EtnoPolska 2019 i został objęty honorowym patronatem przez: Burmistrza Miasta Lubartów, Marszałka Województwa Lubelskiego oraz Wojewodę Lubelskiego.

Partnerem wydarzenia  zostało Województwo Lubelskie. Lubelskie Smakuj życie!

 

 

 

 

fot. Katarzyna Wójcik

WIĘCEJ ZDJĘĆ NA STRONIE FACEBOOK -OWEJ

Lubartowscy biegacze opowiedzą o swojej pasji

Wydanie: , , , ,


Lubartowscy biegacze – Bartosz Ceberak, Violetta Dessauer oraz Grzegorz Pożak o swojej pasji opowiedzą 26 czerwca podczas spotkania w Lubartowskim Ośrodku Kultury.

To kolejne wydarzenie z cyklu „Spotkania z pasją”. O swojej drodze życiowej opowiedział już lubartowski alpinista – Bartłomiej Bednarczyk.

Kolejne spotkanie poświęcone będzie smakowi sportowej rywalizacji, czyli „Świat w biegu. Jak się w nim odnaleźć?”

W programie przewidziano prelekcję (17.00-18.30). Wezmą w niej udział lubartowscy biegacze: Bartosz Ceberak, Violetta Dessauer oraz Grzegorz Pożak, którzy reprezentują Lubartów podczas wielu biegowych imprez. Dowiemy się m.in. jak rozpocząć przygodę z bieganiem, co jest ważne przy wyborze stroju, jak ważna jest motywacja, czym się nawadniać, jak zapobiegać kontuzjom oraz kiedy pasja zamienia się w styl życia. Po godzinie 18.30 będzie możliwość rozmowy w kuluarach. Wstęp na wydarzenie bezpłatny. Ilość miejsc ograniczona.

Link do wydarzenia na fb: http://www.facebook.com/events/877628522636135/

 

Lubartów hip – hopem stoi. Wielka Gala Taneczna już w czerwcu

Wydanie: , ,


Dużymi sukcesami na ogólnopolskim turnieju tańca w Bydgoszczy mogą pochwalić się tancerze hip- hopu z Lubartowskiego Ośrodka Kultury. Ćwiczą oni pod okiem Karol Polssky Polaka – tancerza, nauczyciela, finalisty wielu zawodów, który szkoli się u samych współtwórców tego tańca.

Złoty medal w kategorii 9 -12 lat zdobył Czarek Rudziński. Pokonał on ponad 200 zawodników. Martyna Choduń i Daria Imgrond wytańczyły srebrny medal w duetach. Zespół „Groove Hunters” został posiadaczem „Srebrnego Buta”. Formacja „Walk Out” zdobyła czwarte miejsce w debiutach. Bartek Dziuba został ćwierćfinalistą w kategorii „Solo” hip- hop. Wszystkie te odznaczenia tancerze z Lubartowskiego Ośrodka Kultury zdobyli na Ogólnopolskim Turnieju Tańca „Bydgoska Układanka Taneczna”, który miał miejsce 13 kwietnia.
Tydzień wcześniej trener grupy Karol Polssky Polak wygrał zawody taneczne „Rytm ulicy” w Pile. To prestiżowa impreza, jeden z największych turniejów tanecznych w tej części Europy. Do Piły w tym roku zjechało ponad tysiąc tancerzy.

W Lubartowie pokazy hip- hopu w wykonaniu tancerzy z Lubartowskiego Ośrodka Kultury będzie można zobaczyć już 12 czerwca podczas organizowanej Gali Tanecznej. Zaprezentują się miedzy innymi wychowankowie Karola Polaka, zarówno ci starsi, jak i młodsi, bardziej lub mniej zaawansowani.

(kw)

Duet – Daria Imgrond i Martyna Choduń

Daria Imgrond : Hip hop zaczęłam tańczyć, jak miałam 5 lat. Od niedawna u Karola zaczęłyśmy z Martyną kroczyć drogą hip- hopu na poważnie. Powoli taniec stawał się dla nas częścią życia, już nie tylko zajęciami pozalekcyjnymi. Żyjemy już tą muzyką, kulturą, tańcem. Połączenie nas w duet to był doskonały pomysł, bo rozumiemy się stylem. Udało się stworzyć coś małego, ale też wielkiego dla nas.

 

 

 

 

Karol Polak „Polssky”, instruktor zajęć hip- hop w LOK

W Lubartowskim Ośrodku Kultury od 3 lat prowadzę zajęcia z szeroko pojętej dziedziny tańca, jaką jest hip – hop. To już 40 lat tradycji i kultury tego tańca. Cieszę się, że znalazłem tutaj w Lubartowie miejsce, gdzie mogę ludziom przekazać moją wiedzę. Taniec hip- hop wymaga znajomości jego korzeni, żeby można było coś wykreować. Mam szczęście, że mam kontakt ze współtwórcami tego tańca i mogę od nich czerpać wiedzę i umiejętności. To wiedza z pierwszej ręki. To ludzie z Nowego Yorku, Bronxu, Brooklynu. Przylatują oni często do Polski, organizując warsztaty. Ja zawsze „wjeżdżam na grubo” i biorę też lekcje indywidualne. Taniec hip- hop jest odzwierciedleniem muzyki rap. Rap to muzyka kultury hip -hop. Tutaj w Lubartowskim Ośrodku Kultury spotkałem się z bardzo utalentowanymi osobami. Udało mi się zbudować taki fajny azyl, gdzie osoby mogą przyjść i spróbować. To trudny taniec, technika jest bardzo ciężka, a na nią głównie kładę nacisk. Dlatego wychodzę z założenia, że na tych zajęciach zostają zawsze najtwardsi. To kawał ciężkiej pracy, kto chce naprawdę dobrze tańczyć musi trochę spędzić czasu na ćwiczeniach na sali. Mam grupy podzielone wiekowo, różnymi stopniami zaawansowania. Teraz na zajęcia chodzi około 80 osób.W październiku ruszą kolejne zapisy.

Przypomnieli o Agacie Budzyńskiej

Wydanie: , ,


 Koncert poświęcony twórczości Agaty Budzyńskiej już po raz 22 zorganizował Lubartowski Ośrodek Kultury.

Tragicznie zmarła w 1996 roku lubartowianka Agata Budzyńska była poetką, kompozytorką, piosenkarką. Pozostawiła po sobie bogaty zbór piosenek i wierszy. Co roku jesienią jej utwory przypominają młodzi i starsi artyści na scenie LOK. W tym roku 7 października można było posłuchać zespołu Psallite Deo i solistów LOK. Z okazji rocznicy pontyfikatu Jana Pawła II Martyna Massalska wykonała dwa dotąd nie śpiewane utwory: „Odezwij się” i „Dałeś mi Panie”.

Zespół Psallite Deo wystąpił w składzie: Maja Tchórz, Zuzia Tchórz, Alicja Grabowska, Martynka Najda, Bogusia Małyska, Martyna Tomasiak, Sara Kusio (skrzypce), Natalia Falkowicz, Piotr Wójcik (instrumenty klawiszowe), Martyna Massalska, Tomasz Krówczyński (bas), Zbigniew Skrzypek (gitara).
(kw)

 

 

Trwa remont hali – zdjęcia

Wydanie: , ,


Trwa remont budynku dawnej Hali Targowej. Przypomnijmy, że obiekt ma się stać siedzibą Lubartowskiego Ośrodka Kultury.DSC_8673-HDR(1)_Default

Ekipa ustawia właśnie rusztowania na budynku od strony placu przed ratuszem.

Koncepcja przebudowy budynku zakłada likwidację nadbudówki pełniącej funkcję wentylatorni kina. Wyremontowana ma zostać zniszczona elewacja oraz więźba dachowa. Jesli chodzi o wnętrze budynku, na parterze znajdzie się miejsce na Lubartowską Galerię Artystyczną, czy garderobę, a także szatnię, pomieszczenie biurowe będące jednocześnie punktem sprzedaży biletów. Na piętrze według koncepcji ma być wielofunkcyjna sala widowiskowa. W piwnicy projektuje się między innymi sale prób dla zespołów muzycznych, magazyny.

Koszt remontu budynku szacuje się na około 4 miliony złotych. Termin zakończenia prac, to koniec listopada.

fot. Katarzyna WójcikDSC_8677-HDR(1)_Default

DSC_8672-HDR(1)_Default DSC_8675-HDR(1)_Default

Feryjny Turniej Szachowy, warsztaty gitarowe, plastyczne i wiele innych…

Wydanie: , ,


Lubartowski Ośrodek Kultury zaprasza dzieci i młodzież do spędzenia ferii na wesoło, w ruchu, plastycznie, a nawet… fantastycznie. Od poniedziałku zaprasza na 5-dniowy, XI Feryjny Turniej Szachowy dla dzieci i młodzieży.

– Turniej startuje 27 stycznia. Zapraszam w godz.: 11:00 – 14:00. Będą nagrody – zachęca Piotr Opolski, instruktor i sędzia szachowy z Lubartowskiego Ośrodka Kultury. Klasyfikacja odbywa się kategoriach do lat 10, do lat 15, do lat 20, będzie 7 rund.  Szczegóły podajemy na plakacie.

Przypominamy, że w LOK trwają też inne zajęcia – warsztaty gitarowe, wokalne, plastyczne, zajęcia taneczne, fire-show. Do siebie zaprasza też Klub Fantastyki Zielony Smok oraz formacja dla najmłodszych – Klub Malucha. Szczegóły na plakacie poniżej. (J.A.)

szachyFerie2014aktulne1

Lubartów na starych fotografiach

Wydanie: , , ,


Ekspozycję starych zdjęć z naszego miasta autorstwa Janusza Cyfrowicza zaprezentowano w Lubartowskim Ośrodku Kultury.

Na wystawę pt. „Lubartów i okolice w latach 70 i 80 minionego wieku”, którą otwarto 23 stycznia, przybyli miłośnicy fotografii, sympatycy autora wystawy, radni i mieszkańcy Lubartowa.

– Pokazujemy budynki, obiekty, które zmieniły się w ciągu ostatnich dziesięcioleci. Posiadamy je w zbiorach dzięki panu Januszowi Cyfrowiczowi, który jest nestorem lubartowskich fotografików. Chciałbym wyrazić mu podziękowanie za trud i pracę, za to, że jest z nami od 50 lat, że dzięki niemu możemy pokazywać Lubartów od różnych stron – mówił Marek Danielkiewicz, który przygotował ekspozycję w LOK. Janusz Cyfrowicz opowiadał, że aparat służył mu nieraz do dokumentowania różnych miejsc na terenie powiatu lubartowskiego. Fotografował m.in. to, nad czym ubolewał często jako miłośnik przyrody – zaśmiecone lasy. Jak wspominał – „odgrzebywał” wiele zdjęć ze swoich zbiorów (np. pejzaże Kazimierza nad Wisłą) i przekazywał instytucjom, by móc pokazać je ludziom na wystawach. Zgromadzeni w galerii ośrodka kultury mogli zobaczyć przede wszystkim zdjęcia dokumentalne. Są to fotografie m.in. szpitala podczas budowy, osiedli mieszkaniowych czy domów i budynków, które obecnie pełnią zupełnie inną funkcję. Była też możliwość wpisu do księgi pamiątkowej wystawy.

 

Sylwia Nowokuńska

cyfrowicz_C_14 cyfrowicz_C_1 cyfrowicz_C_2 cyfrowicz_C_3 cyfrowicz_C_4 cyfrowicz_C_5 cyfrowicz_C_6 cyfrowicz_C_7 cyfrowicz_C_8 cyfrowicz_C_9 cyfrowicz_C_10 cyfrowicz_C_11 cyfrowicz_C_12 cyfrowicz_C_13